Poniedziałek zaczyna się powoli, jakby kraj przeciągał się w łóżku po źle przespanej nocy, w której śniły mu się własne kłótnie. Na stole stygnie kawa, która…
Niedzielny wieczór ma swoją temperaturę. Nie tę z termometru, tylko tę z duszy. Człowiek siedzi przy stole, herbata stygnie szybciej niż entuzjazm do polityki, a telewizor…
Jest w Warszawie pewien gabinet, który wygląda jak miejsce, gdzie czas nie tyle się zatrzymał, co został zawieszony na kołku obok płaszcza z poprzedniej epoki. Tam…
Sobota wieczór ma swój własny rytuał. Człowiek wraca z zakupów, torby stoją pod ścianą jak żołnierze po przegranej bitwie, w lodówce robi się tłok jak na…
W południe w sobotę Polska wygląda jak wielki parking pod supermarketem. Ludzie pchają wózki, jakby od tego zależało bezpieczeństwo państwa, dzieci negocjują czekoladę jak traktaty międzynarodowe,…
Sobota rano ma w sobie coś z ciszy po bitwie, tylko że nikt jeszcze nie wie, kto wygrał, a kto tylko udaje, że się nie wykrwawia.…
Najpierw było to jedno zdanie, rzucone w przestrzeń jak niedopałek w suchą trawę: „Pan rozumie po polsku?”. I nagle Sejm, który od lat przypomina skrzyżowanie teatru…
Dzień zaczyna się niewinnie, niemal sielankowo, jakby ktoś rozłożył nad światem cienką firankę z mlecznej mgły i powiedział: „Jeszcze chwilę nie patrzcie”.Kawa paruje ciężko, leniwie, jak…
Czwartek kończy się jak każdy inny dzień w kraju, który żyje między stacją benzynową a stacją telewizyjną. Kawa stygnie szybciej niż złudzenia, a człowiek jeszcze przed…
Poranek jest spokojny jak sumienie księgowego po zamknięciu roku. W kościele pachnie kadzidłem, które od wieków udaje duchowość, choć jest tylko dymem, który ma przykryć rzeczywistość.…