
Przeczytałem wywiad z Waldemarem Żurkiem w „Rzeczpospolitej” i muszę przyznać: dawno nikt nie podał mi kawy z taką dawką kofeiny i odwagi politycznej jednocześnie. Minister sprawiedliwości mówi wprost, bez owijania w togę: prezydent nie jest królem słońce. I już za samą tę metaforę chciałoby się Żurka oprawić w ramki i powiesić nad biurkiem. Zwłaszcza że Karol Nawrocki, ze swoim mentalnym zapleczem kibola i manierami klasowego łobuza, najchętniej wstawiłby sobie lustro w Belwederze i codziennie powtarzał: „L’État, c’est moi”.
ŻUREK JAK CHIRURG, NAWROCKI JAK ZOŁZA
Żurek używa porównań tak celnych, że można by nimi wbijać gwoździe. Kiedy mówi o praworządności jako złamanej ręce, którą trzeba ponownie złamać, żeby zrosła się dobrze – człowiek widzi cały polski wymiar sprawiedliwości w gipsie. Ziobro zrobił z prawa garbusa, Nawrocki próbuje mu jeszcze przywiązać kulę u nogi, a Żurek spokojnie, jak chirurg ortopeda, szykuje się do zabiegu. I nie boi się bólu, bo wie, że inaczej ręka zostanie bezużyteczna.
500 PROCENT SZYBCIEJ – FORMUŁA ŻURKA
„U mnie będzie to 500 proc. szybciej niż dotąd” – deklaruje. To nie jest polityczny frazes, to obietnica mechanika, który wchodzi do garażu po Ziobrze i Bodnarze i mówi: „Panowie, odstawcie te uszkodzone klucze, teraz robimy porządną robotę”. To się czyta jak instrukcję obsługi remontu państwa, a nie nudny wywiad. Żurek nie bawi się w dyplomatyczne „zobaczymy”, on wprost mówi: neosędziowie nie są sądem, KRS to wydmuszka, a Nawrocki może sobie co najwyżej zabrać ciasteczka z przerwy kawowej.
KRS NA REANIMACJI
Kiedy Żurek tłumaczy, że obecna KRS to fikcja spotykająca się „przy kawie i ciasteczkach”, miałem wrażenie, że oglądam kolejną edycję „Familiady”, tylko bez Karola Strasburgera i dowcipów. Różnica jest taka, że tu stawką nie jest komplet garnków, tylko miliardy euro z Unii i zaufanie obywateli do państwa. A Nawrocki? On by pewnie wolał te garnki, byle połyskiwały na zdjęciu.
PREZYDENT NIE JEST KRÓLEM SŁOŃCE
I tu dochodzimy do sedna. Żurek mówi jasno: jeśli prezydent zaczyna sam decydować, kto jest sędzią, to mamy monarchię na dopalaczach, a nie demokrację. Nawrocki najwyraźniej marzy o tym, by rządzić jak Ludwik XIV, tylko zamiast Wersalu ma do dyspozycji gabinet z meblościanką i fotel obity skajem. I jeszcze ta jego obsesja „oceny, kto godzien nosić togę” – jakby wybierał chłopaków do drużyny na WF-ie. Wódz drużyny podwórkowej, a nie głowa państwa.
MÓJ ZAUFANY KANDYDAT
Powiem wprost: jestem kibicem Waldemara Żurka. Człowiekiem, który nie boi się powiedzieć w oczy, że prawo trzeba stosować wprost, a nie przez filtr partyjnych interesów. Wierzę w jego determinację, bo to facet, który nie tylko gada, ale działa. Zawiesza prezesów, usuwa „liściarzy”, nie chowa się za pustymi frazesami. Kibicuję mu z całą mocą, bo widzę w nim kogoś, kto naprawdę może przywrócić elementarną równowagę w państwie.
PODSUMOWANIE – ŻUREK TO MY, NAWROCKI TO MEM
Wywiad Żurka to nie tylko lekcja prawa konstytucyjnego, ale też pokaz odwagi, która w polskiej polityce jest rzadkością. I choć Nawrocki będzie próbował grać na trąbie, którą sam sobie zrobił z Konstytucji, to my mamy w orkiestrze Żurka – faceta z batutą i poczuciem rytmu. Krótko mówiąc: Żurek to nadzieja na normalność, Nawrocki to folklor, który za chwilę stanie się internetowym memem. I to takim kiepskim, który nawet nie zbiera lajków.
https://www.rp.pl/sady-i-trybunaly/art42907511-waldemar-zurek-prezydent-nie-jest-krolem-slonce

Dodaj komentarz