








Jeśli ktoś wciąż łudził się, że rekonstrukcja rządu to operacja na otwartym sercu państwa, to Premier Tusk wyciągnął go z błędu z chirurgiczną precyzją i gracją telewizyjnego kaznodziei. Zamiast kardiochirurgii – botoks, zamiast nowego DNA – świeże fryzury. Nowi ministrowie, nowe nazwy resortów, ale stara dobra polityczna zasada: „Nie ważne co robisz, ważne jak się prezentujesz w ‘Faktach’.”
PAN PREMIER I TRZECH JEŹDŹCÓW APOLITYCZNEJ APOKALIPSY
Premier znowu w formie – „porządek, bezpieczeństwo i przyszłość” jako kryteria nowego rządu brzmią tak, jakby właśnie uruchamiano linię kosmetyków, a nie państwową machinę władzy. Ale trzeba przyznać, że PR-owo jest to majstersztyk. Gdyby polityka była sportem olimpijskim, Tusk byłby złotym medalistą w konkurencji „Zmiana bez zmiany”.
ŻUREK NA SPRAWIEDLIWOŚCI – SĘDZIA DREDD PO POLSKU?
Adam Bodnar, człowiek od trudnych misji i jeszcze trudniejszych kompromisów, właśnie został wycofany z gry. Na jego miejsce wchodzi Waldemar Żurek – sędzia, który „nie bierze jeńców” i „się nie certoli”. Cytując komentatorów: „to hardkorowy kandydat”. Resort sprawiedliwości przerobimy na escape room dla neosędziów? Na pewno będzie show – tylko czy to będzie dramat sądowy czy bardziej serial kryminalny klasy B, w którym główny bohater rzuca papierami w twarz „układowi”? Czas pokaże.
MINISTRA GRENDA – PANI OD DŁUGÓW I OPERACJI BEZ NARKOZY
Jolanta Sobierańska-Grenda jako nowa szefowa zdrowia ma „odpolitycznić” resort. Mówienie o odpolitycznieniu w ramach rekonstrukcji politycznej to trochę jak obiecywać dietę przy otwieraniu nowej cukierni. Grenda zna się na restrukturyzacjach, czyli w praktyce na ucinaniu tego, co wystaje i boli. Biorąc pod uwagę jej doświadczenie – ministerstwo zamieni się w jedną wielką księgowość z EKG.
MIŁOSZ MOTYKA I REAKTOR MARZEŃ
Nowe Ministerstwo Energii – czyli wszystko, co do tej pory nie działało, tylko teraz z nowym szyldem. Na czele Miłosz Motyka – polityczny wunderkind, który „szybko się uczy”, jak zapewnia PSL. Oby zdążył przed blackoutem. Jeśli rzeczywiście ogarnie OZE, atom, SMR-y i spółki skarbu, to proponuję w przyszłości zmienić nazwę resortu na „Ministerstwo Cudów”.
RUTNICKI – Z „IDOLA” DO KABINETU
Jakub Rutnicki na sport – to chyba jedyny przypadek, gdzie nominacja ma uzasadnienie popkulturowe. Idol z „Idola”, chłopak z Wielkopolski, który wie, że piłka jest okrągła, a bramki są dwie. Może to i lepiej niż poprzednik Nitras, który ostatnio mylił ring z Twitterem. Rutnicki wygląda przynajmniej na kogoś, kto naprawdę biegał, nie tylko po stołówce sejmowej.
CIENKOWSKA – KULTURA MŁODZIEŻY I ODRODZENIA
Ministra kultury Marta Cienkowska to kolejny odcinek serialu „Od NGO do MGK”. Młoda, energetyczna, i – co najważniejsze – z Ciechanowa. Chce „uzdrowić” publiczne media, co brzmi jak próba przemeblowania Titanica przy pomocy ikeowskiego klucza imbusowego. No ale kto nie ryzykuje, ten nie tańczy z Agnieszką Holland na premierze.
DOMAŃSKI ZOSTAJE NA GOSPODARCE – BO JEDNA RĘKA WYSTARCZY
Andrzej Domański zostaje, ale teraz już nie tylko jako minister finansów, lecz także minister gospodarki – czyli superresort w jednym garniturze. Z jednej strony mniej ministrów – z drugiej więcej odpowiedzialności dla jednej osoby. Czyli klasyczne „obciążenie systemowe”, które za kilka miesięcy będzie usprawiedliwieniem wszystkiego.
BALCZUN WRACA – TAK, TO TEN OD UKRAIŃSKICH KOLEI
Wojciech Balczun pojawił się jak duch z przeszłości. Nowy minister aktywów państwowych to człowiek, który kiedyś zarządzał kolejami ukraińskimi, a wcześniej próbował łączyć rock’n’rolla z zarządzaniem. Czy teraz spółki skarbu państwa zaczną grać bardziej rockowo? A może po prostu zagrają va banque, jak zwykle.
KOSINIAK WCIĄŻ NA MON, ALE JUŻ MNIEJ WIDAĆ
Władysław Kosiniak-Kamysz pozostał tam, gdzie był, ale z mniejszym blaskiem reflektorów. Jak sam mówi, „trzeba wymieniać graczy, nawet tych, co strzelają bramki”. To ładna metafora, tylko szkoda, że drużyna gra w innej lidze niż kibice.
SIEMONIAK KOORDYNUJE, KIERWIŃSKI ODBIERA STRAŻAKÓW
Zmiany w MSWiA? Tomasz Siemoniak dostał nową zabawkę: teraz będzie ministrem koordynatorem służb specjalnych, czyli mniej „płonące stodoły”, a więcej „czy już nas podsłuchują?”. Z resortu wewnętrznego odchodzi z gracją człowieka, który zrobił swoje i nie zostawił zbyt wielu śladów.
Jego miejsce zajmuje Marcin Kierwiński, mistrz „briefingu”, człowiek, który zawsze wygląda, jakby właśnie wstał od mikrofonu, żeby iść do innego mikrofonu. Teraz dostaje poważne zabawki: policję, straż, pograniczników i – jak dobrze pójdzie – telefon alarmowy na biurku. Czy da radę? Pewnie tak, byle ktoś mu przypominał, że MSWiA to nie komisja sejmowa i nie da się tam przegłosować ulewy.
SIKORSKI – LUDZKI HASHTAG WICEPREMIERA
Największą zmianą w narracji politycznej nie jest jednak ani Kierwiński, ani Siemoniak. Jest nią Radosław Sikorski, który właśnie został wicepremierem. Dlaczego? Bo wygląda, mówi i pisze jak człowiek, który zna różnicę między soft power a twardym resetem. No i w przeciwieństwie do reszty, Sikorski potrafi wygrać spór z Elonem Muskiem, używając pełnych zdań i interpunkcji.
Sikorski jako wicepremier to nie jest rozwiązanie problemów państwa, ale to przynajmniej dobre alibi, że ktoś w tym rządzie ogarnia sytuację geopolityczną bez użycia rzutnika PowerPointa.
POLSKA WERSJA WEST WINGU
Czy ten nowy rząd zmieni cokolwiek poza teczkami i biurkami? Pewnie nie. Ale czy będziemy się dobrze bawić, obserwując jak każdy z nowych ministrów próbuje „się ogarnąć”? O, tak. Z popcornem w ręku i ironicznym uśmiechem – jak na obywateli przystało.
I pamiętajcie: porządek, bezpieczeństwo i przyszłość. A jeśli nie pomoże – zawsze można zrobić rekonstrukcję rekonstrukcji.

Dodaj komentarz