ZŁOTO, ZIOBRO I INNE KRESKÓWKI ŚWIĘTYCH ŚWIĄT

Warszawa

W stajence leży dzieciątko, a na giełdzie leży… złoto. A dokładniej: szybuje. Wartość królewskiego kruszcu – tego samego, który trzej królowie wręczyli Jezusowi w ramach historycznego starter packa – przekroczyła właśnie 4400 dolarów za uncję. Srebro też nie próżnuje, zbliżając się do 70 dolarów. Inwestorzy zacierają ręce, bo zyski z tych metali wyglądają lepiej niż sumienie Zbigniewa Ziobry. I to mówi wszystko.

A właśnie – Ziobro. Człowiek, który przez lata mówił o prawie jak o świętości, teraz sam może poznać litery KKW – „Kratki, Kajdanki, Więzienie”. Prokuratura chce go na trzy miesiące do aresztu. Zarzutów – 26. Grozi mu do 25 lat. Tyle, co za najcięższe przestępstwa. Fundusz Sprawiedliwości, Pegasus, ustawiane konkursy – iście świąteczna kolekcja kompromitacji. A gdzie Ziobro? Na pielgrzymce politycznego unikacza. Były Węgry, teraz podobno Belgia. Taka krucjata przeciwko odpowiedzialności.

Sąd miał zdecydować przed świętami, ale w duchu ekumenicznego współczucia odroczył sprawę do połowy stycznia. Adwokaci Ziobry prosili – sąd zrozumiał. Bo przecież nie ma to jak opłatek, gdy ci nad głową wisi 25 lat za kratami. Oby tylko nie pomylili Wigilii z ostatnią wieczerzą.

Tymczasem w innym warszawskim sądzie zapadł wyrok, który powinien uderzyć echem po całym kraju. 14 lat więzienia dla Piotra Polaszczyka – człowieka ze szczytów SKOK-u Wołomin. Za co? Za wypranie 350 milionów złotych. Grzywna pół bańki, zwrot 35 milionów. Poważnie, wysoko i – miejmy nadzieję – sprawiedliwie. Ale to tylko jeden z wielu procesów tej gigantycznej afery. Polaszczyk odpowiada też za podżeganie do brutalnego pobicia Wojciecha Kwaśniaka z KNF. Jeśli piekło ma swoje procedury, to właśnie tam zanoszone są akta tej sprawy.

Złoto króluje, sądy powoli też. Tylko sprawiedliwość idzie wolno, bo kula się toczy, ale sędziowie mają pod górkę. I choć Polacy chcieliby widzieć Ziobrę, Obajtka i innych świętych PiS-u na ławie oskarżonych już teraz, rzeczywistość w togach ma swój rytm.

A propos Obajtka – też na wokandzie. Jest akt oskarżenia. Kolejny święty od benzyny może wkrótce podzielić los innych świeckich męczenników dobrej zmiany. Chociaż, jak pokazuje historia, ludzie tacy jak on zawsze mają smar pod ręką.

A w tle: wojny celne. Chiny wprowadziły cła na unijny nabiał – do 42,7 proc. Polska dostała najwyższe stawki. Mleczarze nie będą świętować. Oficjalny powód? Oskarżenia o dumping. Prawdziwy? Zemsta za unijne cła na chińskie samochody elektryczne. Mleko kontra baterie. Serwatka jako amunicja. A polski rolnik? Jak zwykle na froncie, bez wsparcia, z kredytem i kredensem pełnym zaległych faktur.

W tej samej chwili Rosjanie okupują konsulat w Gdańsku. Budynek należy do Skarbu Państwa, ale Moskwa stawia opór. Pracownicy konsulatu nie chcą wyjść. Urzędnicy Gdańska – bezsilni. Putin znowu bawi się w symbolikę i geopolityczny trolling. Niby drobiazg, ale znaczący. To gest bezczelny i zimny jak grudniowy wiatr znad Bałtyku.

A na sam koniec: Donald Trump straszy wojną z Wenezuelą. Tak po prostu. Żeby rynek poczuł się nieswojo, a złoto miało pretekst, by skakać w górę. Rynki to czują, ludzie to czują, a Trump czuje, że bez wojny nie ma wyborów. W tym całym chaosie złoto lśni. W stajence, na Wall Street i w portfelach tych, którzy wiedzą, że historia lubi się powtarzać – i najpierw jest Gaśnica, potem chaos.

Wesołych Świąt. Niech Wam się nie przyśni Zbigniew Ziobro w roli św. Mikołaja. Chociaż… skarpety już ma. I worek zarzutów.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights