ZŁOTO, PARANOJA I MAPA ŚWIATA. CZYLI PREZYDENT NAWROCKI PRZED KUSZENIEM TRUMPA

Warszawa

Karol Nawrocki uśmiecha się jak chłopiec, który właśnie dostał zaproszenie na bal maturalny — tyle że tym balem jest Rada Pokoju Donalda Trumpa, a za partnera robi sam Wujek Sam z rakietą w zębach. Prezydent Polski, który jeszcze niedawno był traktowany jak grzeczny dyrektor IPN-u z przerośniętym ego, dziś rozdaje karty. A przynajmniej próbuje.

W Pałacu Prezydenckim trwa właśnie spotkanie Nawrockiego z Radosławem Sikorskim — dwaj panowie od wielkich pieczęci i jeszcze większych ego próbują dogadać się w sprawie ambasadorów. Czyli: kto będzie reprezentował Polskę, a kto będzie tylko ją kompromitował. Ale to tylko pozory — głównym daniem tego politycznego obiadu nie są paszporty dyplomatyczne, tylko ewentualne dołączenie Polski do nowej zabawki Trumpa: Rady Pokoju.

Ta Rada, która brzmi jak tytuł radzieckiej książeczki propagandowej, w rzeczywistości wygląda jak klub geopolitycznych rekonstruktorów z ambicjami wpływania na światowy porządek. Na razie zebrali się w niej przywódcy z Arabii Saudyjskiej, Azerbejdżanu, Bahrajnu, Białorusi (sic!), a teraz czekają na Polskę. Trump w tym wszystkim wygląda jak właściciel pola golfowego, który rozdaje zaproszenia na partyjkę nuklearnego pokera.

Ale żeby było weselej — ta scena rozgrywa się na tle rosnącej wartości złota. 5100 dolarów za uncję. Świat sika ze strachu przed konfliktem globalnym, a banki centralne gromadzą kruszec jak smoki w fantasy. A że srebro przebiło 100 dolarów i jest teraz „ropą ery AI”? No to świetnie — mamy idealną scenografię do kolejnej części „Mad Maxa” pt. „Gold Edition”.

A co w tym czasie robi Jarosław Kaczyński? Straszy Unią Europejską, jakby była wiedźmą z bajki, która chce wytruć polski przemysł jabłkowy. Prezes PiS w Skarżysku-Kamiennej opowiada o „duszeniu Polski” przez Brukselę i o „spisku niemieckim”, co brzmi jakby właśnie dostał nową prenumeratę „Teorii Spiskowych dla Opornych”. Sikorski słusznie zauważa, że Putin bombarduje Kijów, a Kaczyński bombarduje logikę. I jeszcze dodaje kąśliwie, że „Sędzia Szmydt czeka”. Dobre.

Wracając do Nawrockiego. Czy dołączy do Rady Pokoju? Na razie „trzyma nogę w drzwiach”, jak mawia Morawiecki. Czeka, aż Unii Europejskiej puszczą nerwy, albo aż Trump zaoferuje mu stałą bazę USA w Polsce w zamian za jedno kliknięcie na deklaracji członkowskiej.

To, co dzieje się w tej chwili, to gra o wysoką stawkę — tak wysoką jak cena złota i tak niepewną jak wartość moralna Dominika Tarczyńskiego po jego wpisie o ICE i Minneapolis. Gdy jedni liderzy Europy domagają się śledztwa ws. egzekucji na ulicach USA, inni, jak Trump, ściskają ICE w objęciach i cytują wojskowe slogany jak „FAFO”. To już nie jest polityka, to wrestling z dodatkiem nuklearnym.

A Polska? Polska siedzi na widowni, łypie jednym okiem prezydenta, a drugim zerka w stronę Berlina, Brukseli i Białegostoku. Bo tu się dzieją rzeczy wielkie i śmieszne zarazem.

I jeszcze jedno: jeśli prezydent Nawrocki rzeczywiście chce zapisać się w historii — niech pamięta, że miejsce Polski to nie między Bahrajnem a Białorusią, tylko między rozumem a przyzwoitością.

Choć dziś to coraz rzadziej przecinające się granice.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights