ZIMOWY CLOWN W DOMU I WOJNA NA KANAPIE

Warszawa

Czy pokój na Ukrainie może zapaść w kolonialnym salonie z widokiem na basen, z kieliszkiem Diet Coke w jednej i tłustym smartfonem w drugiej dłoni Donalda Trumpa? Oto pytanie, które dziś wieczorem zadaje sobie świat — i które Putin właśnie odnotowuje w swoim notatniku z napisem „Szansa Roku”.

Wołodymyr Zełenski już jest na Florydzie. Do Mar-a-Lago przyleciał z 20-punktowym planem pokojowym, który mógłby zawstydzić nawet sekretariat ONZ. Są tam gwarancje bezpieczeństwa, wzory artykułu 5 NATO, pakty o nieagresji, harmonogram integracji z Unią Europejską i umowy handlowe z USA. Plan — ambitny. Realizacja — w rękach człowieka, który jeszcze przed spotkaniem Zełenskiego zadzwonił… do Władimira Putina.

Tak. Na niespełna godzinę przed rozpoczęciem rozmów z prezydentem Ukrainy, Donald Trump oznajmił na swojej ukochanej platformie Truth Social, że odbył „bardzo owocną rozmowę” z rosyjskim prezydentem. W języku dyplomacji to mniej więcej tak, jakby zaprosić ofiarę i sprawcę na wspólne oglądanie meczu, a potem powiedzieć, że „liczymy na dobrą grę”. W Kijowie — jak donosi „Financial Times” — zapanowała panika. Bo to nie była rozmowa o pogodzie w Soczi.

Spotkanie rozpoczęło się o 19:27 czasu polskiego. W wystrojonym salonie w Mar-a-Lago, pełnym sztukaterii inspirowanej Pałacem Chigi, Trump przywitał Zełenskiego słowami, że „pomieszczenie bardzo sprzyja zawieraniu umów”. Sztukateria — symbol pokoju. Tapeta jako gwarancja bezpieczeństwa.

Obok Trumpa zasiedli sekretarz stanu Marco Rubio, specjaliści od wszystkiego Steve Witkoff i Jared Kushner, a także generał Dan Caine — najwyższy rangą wojskowy w USA. Z kolei Zełenskiemu towarzyszyli jego ludzie, którym pozostało już tylko mieć nadzieję, że Trump nie postanowi zakończyć wojny za pomocą mema.

W rozmowie pojawiły się hasła: Donbas, Zaporoże, bezpieczeństwo, Europa. Trump mówił o tym, że „Europejczycy to fantastyczni ludzie”, obiecywał, że zadzwoni znów do Putina, i zapewniał, że „jesteśmy na ostatnim etapie rozmów”. Nie sprecyzował jednak, czy chodzi o etap wojny czy kampanii wyborczej.

W międzyczasie z sali wyproszono dziennikarzy. Trump zapytał ich z uśmiechem, czy są głodni, i polecił swojej współpracowniczce: „Margo, zabierz ich na zewnątrz i daj im obiad, bo jak będą głodni, to będą brzydko pisać. A i tak będą brzydko pisać”. W tej jednej scenie zawiera się cały jego stosunek do mediów, wojny i rzeczywistości. Traktuje je jak niesfornych gości na przyjęciu, którym wystarczy podsunąć talerz, żeby przestali zadawać pytania.

Ale to nie kolacja, tylko geopolityczny casting. Zełenski musi sprzedać swój plan, zanim Trump sprzeda jego kraj. Wszystko dzieje się w cieniu rozmowy z Putinem — i to właśnie ten cień jest największy. Trump nie ukrywa, że rozmawia z Kremlem. Co więcej: podkreśla to. „Zakończyłem wiele wojen, ta jest najtrudniejsza” — mówi Trump z miną człowieka, który pomylił Syrię z serialem.

Nawet jeśli spotkanie zakończy się jakimś wspólnym zdjęciem, to pytanie brzmi: na czyich warunkach? Bo wbrew temu, co Trump mówi, ta wojna nie kończy się przy marmurowym stole. Ona kończy się w okopach, w ruinach bloków, w ciałach dzieci zabitych przez rosyjskie rakiety. A każdy sygnał, że USA mogą pójść na układ z Putinem, to dla Moskwy jak flara na niebie: „Idźcie dalej, Zachód się kruszy”.

W tym wszystkim Polska, jak zwykle, milczy. Rząd analizuje, prezydent Nawrocki być może właśnie układa kolejne veto, a Przydacz pisze tweeta, który nie zmieni niczego. Ale skutki tej kolacji w stylu „Dynastii” odczujemy wszyscy. Bo jeśli Trump zacznie pisać historię na nowo — to nie będzie to opowieść o solidarności, tylko o interesie. America First. Europa na własny koszt.

Zełenski dziś wieczorem gra o wszystko. Ale czy gra z człowiekiem, który gra z nim, czy przeciwko niemu — tego nie wie nikt. Trump lubi kończyć wojny, ale jeszcze bardziej lubi, gdy przypisuje mu się zasługi. A wojna, którą zakończy na warunkach Putina, może wyglądać na sukces — tylko z daleka.

Z bliska to będzie kapitulacja. Nie Ukrainy, ale Zachodu.

I wtedy naprawdę nie będzie już co wetować.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights