
Jest zima, jest zimno, jest wojna. Kijów zamarza, Rosja bombarduje, a Polska – jak to Polska – zamiast pomóc, zaczyna się drapać po głowie i pytać: „A może by tak… przestać pomagać?”. Bo przecież lepiej być krzykaczem na X (Twitterze), niż człowiekiem z kręgosłupem moralnym.
W roli głównej: Konfederacja, czyli partia, która myli „wolność” z „wolnoć, Tomku, w swoim domu, nawet jak ten dom płonie”. Wymyślili sobie, że Ambasada Ukrainy tworzy „instrukcję donoszenia na Polaków”. Tak. Dokument, który ma chronić obywateli Ukrainy przed mową nienawiści i napaściami, nazwali podręcznikiem szmalcownika 2.0.
Marek Jakubiak – z wyrazem twarzy jak po wypiciu zbyt mocnego żurku – udostępnił tekst z portalu kanalpolityczny.tv zatytułowany: „Instrukcja donoszenia na Polaków? Ambasada Ukrainy tworzy poradnik”. Tego wpisu nie powstydziłby się sam troll z Petersburga na etacie.
A Paweł Usiądek, polityk Konfederacji i samozwańczy obrońca honoru narodowego, oznajmia, że Ukraina idzie drogą Wielkiej Brytanii, co skończy się „bezkarnością gangów pedofilskich”. Serio. Z poradnika prawnego zrobił zwiastun „Law & Order: Ukraina edition”.
I tak oto mamy kolejny przykład narodowej kompromitacji. Politycy, którzy codziennie grają w orkiestrze Putina, twierdząc, że to… koncert Chopina. Zamiast wspierać ofiary wojny – sieją strach, jad i dezinformację. Bo przecież łatwiej wzbudzać nienawiść, niż tłumaczyć, czym jest praworządność.
Ukraińcy walczą o przetrwanie. My? O to, kto pierwszy powie coś głupszego w internecie.

Kiedy ambasador Ukrainy zapowiada poradnik mający pomóc ofiarom przemocy i hejtu zrozumieć polskie prawo, prawica dostaje ataku paranoi. Jakby każda forma edukacji prawnej była zamachem na suwerenność. Równie dobrze można by uznać, że instrukcja BHP to „donos na robotnika”.
Nie, panowie i panie z Konfederacji. To nie jest instrukcja donoszenia. To nie jest „koń trojański”. To jest minimum przyzwoitości w państwie prawa. A wasze reakcje? To już nie polityka. To sabotaż moralny.
Konfederacja i jej medialne satelity – Magna Polonia, Goniec.net, Wielkopolska24 – rozdmuchały tę narrację jakby to była sprawa życia i śmierci. Tworzą memy, grafiki, fejki. Twierdzą, że Ukraińcy dostaną „apkę do zgłaszania Polaków”. Naprawdę? A może jeszcze naklejki „Zgłoś sąsiada – bonusowy punkt u Bandery”? Rzygać się chce od tej propagandy.
Drodzy prawicowcy: jeśli się boicie, że ktoś was zgłosi za mowę nienawiści, to może przestańcie ją szerzyć? Może nie trzeba będzie się tłumaczyć przed sądem, jeśli przestaniecie opluwać ludzi na ulicy i w sieci?
Putin nie musi nic robić. Wystarczy, że w Polsce Konfederacja wrzuci kolejnego fejka, a reszta zrobi się sama. Oto jak działa dezinformacja: jak perlisty bełkot po tanim winie. Głośno, obrzydliwie i z pewnością siebie, której nie powstydziłby się korespondent z Moskwy.
Zamiast analizować sytuację w Kijowie, zamiast rozmawiać o generatorach, które ratują życie – my debatujemy, czy poradnik prawny to akt zdrady narodowej. To już nie tylko wstyd. To sabotaż empatii.
Ale może o to właśnie chodzi? Może to nie Ukraińcy są problemem. Może to Konfederacja i jej akolici są współczesnym końcem polskiego rozsądku? Bo kto potrzebuje wrogów, gdy ma takich „patriotów”?
I na koniec apel: jeśli jeszcze raz ktoś wspomni o „donoszeniu na Polaków”, pokażcie mu listę nazwisk dzieci z Kijowa, które zamarzłyby bez tych „sprzedanych” agregatów. Albo nie. Dajcie mu lusterko. Niech spojrzy, komu naprawdę szkodzi.
Dobranoc, Polsko. Śpij spokojnie. Byle nie w rytm marsza Konfederacji.

Dodaj komentarz