ZAPOWIEDZI, SZCZYTY I ŁATY: NIEDZIELA PAŃSTWA W STANIE POGŁĘBIONEGO ZAMĘTU

Warszawa

Niedziela, dzień święty. Ale w polityce świętości nie ma. Nawet niedziela nie dała wytchnienia – ani rządzącym, ani rządzonym. Zamiast spokojnych mszy i kotletów schabowych, mieliśmy festiwal deklaracji, pseudo-strategii i festyn populizmu. Najgłośniej – jak zwykle ostatnio – dudniły echa zza Atlantyku, gdzie Pete Hegseth, sekretarz obrony USA, oświadczył, że Ameryka ma dość bycia globalnym pielęgniarzem. I że teraz Europa ma się uzdrowić sama. Ale nie mniej karykaturalnie było w Warszawie – gdzie Karol Nawrocki urządził kolejny pokaz politycznego placebo.

AMERYKAŃSKIE RĘCE PRECZ, CZYLI JAK HEGSETH OGŁOSIŁ WYJŚCIE Z UKŁADU

Pete Hegseth, były komentator FOX News i obecny sekretarz obrony USA, ogłosił wprost: „Koniec utopijnego idealizmu”. Przekładając to z nowoamerykańskiego na polski: koniec z opieką, czas, żeby Europa sama płaciła za swoje ubezpieczenie wojenne. Polska została w tym wszystkim pokazana jako prymus. Taka wzorowa uczennica, która zamiast kupić nowe podręczniki dla dzieci, wydała wszystko na amerykańskie czołgi i patriotyczne hologramy.

Hegseth, który ostatnio zasłynął tym, że kazał dobić ocalałych przemytników (sic!), uznał Polskę za wzorzec odpowiedzialności. Brawo my. Bo przecież nie ma większego sukcesu niż pochwała od człowieka, którego strategiczne myślenie kończy się na poziomie gry w paintball.

TYMCZASEM W PAŁACU: NAWROCKI LECZY PRZEMÓWIENIAMI

W Polsce natomiast – koncert zdrowia i hipokryzji. Karol Nawrocki, samozwańczy medyczny duszpasterz, zorganizował w Pałacu Prezydenckim spotkanie z przedstawicielami związków zawodowych. Tak, tych samych, co od lat domagają się pieniędzy i rozumu w systemie, ale zadowolą się jedynie kawą, medialnym występem i kolejnym pustym zapewnieniem.

Nawrocki, z powagą aptekarza odczytującego ulotkę z leków refundowanych, zapewnił, że żadna grupa zawodowa nie zostanie pokrzywdzona. Że podwyżki będą. Że jego podpis pod ustawą o Funduszu Medycznym, który de facto zabiera miliardy z systemu, to tak naprawdę forma… wsparcia. Taki jesteś, Karolu. Bierzesz, ale duchowo oddajesz.

TUSK NIE REFORMUJE, TUSK UŚMIECHA SIĘ DO KAMERY

Donald Tusk, który nie bez powodu nie pojawił się na pałacowej kawie, zorganizował własny festyn w siedzibie Ministerstwa Rozwoju. Niby szczyt, niby konsultacje, ale w gruncie rzeczy – kolejna konferencja prasowa, na której mówiono, że nie ma zapaści. A skoro nie ma zapaści, to nie trzeba reformować. Logika godna Horbanowego poradnika pandemicznego.

Ale przecież wszyscy wiedzą, że sytuacja w ochronie zdrowia jest dramatyczna. Eksperci, lekarze, pacjenci. Tylko politycy udają, że zamiast amputować zgorzel, wystarczy przyłożyć okład z inflacji i dodać 2 mld zł z rezerwy.

LEPSZA ŁATA NIŻ REFORMA, CZYLI KOMENTARZ PRAWDZIWY

Nikt nie chce dziś ruszać systemu ochrony zdrowia naprawdę. Bo wszyscy pamiętają, że poprzednia reforma – podniesienie wieku emerytalnego – kosztowała PO osiem lat w opozycji. Tusk wie, że łatwiej przeżyć na respiratorze niż przeprowadzić transplantację.

Ale reformy są możliwe. Centralizacja zakupów. Likwidacja dublujących się struktur. Ujednolicenie systemów IT. Standaryzacja procesów. Przejrzystość. Ale do tego trzeba odwagi, której nie ma ani u PO, ani u Lewicy, ani u PSL, który i tak zawsze zagłosuje zgodnie z kierunkiem wiatru z najbliższego sondażu.

A W EUROPIE… EUROWIZJA, GAZA I DYPLOMACJA W RYTMIE TECHNO

Tymczasem świat popkultury nie zasypia. Bo okazuje się, że nawet konkurs piosenki stał się polem bitwy ideologicznej. W tle Gaza, Austria, międzynarodowe napięcia, pytania o przyszłość kultury i jej zdolność do budowania mostów, nie murów.

A my? My czekamy, aż ktoś wreszcie przyzna, że państwo wymaga poważnej debaty, a nie kolejnego festynu konferencyjnego z ministrem, który mówi o „dobrej komunikacji z NFZ” i prezydentem, który podpisuje ustawy przeciwko logice.

PODSUMOWANIE: SYSTEM W TRAKCIE OBSŁUGI. PROSZĘ CZEKAĆ.

Niedziela pokazała jedno: mamy rząd, który nie chce reformować, prezydenta, który chce tylko przemawiać, i obywateli, którzy już nie chcą słuchać. Związkowcy robią selfie, politycy robią PR, a szpitale robią długi.

Ameryka mówi: radźcie sobie sami. Polska odpowiada: byle do wyborów. Tymczasem system umiera w ciszy. Bez strategii, bez odwagi, bez szansy na powrót do zdrowia.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights