ZAMKNĄĆ DRZWI, BO WIATR WYWIEJE ZIOBRĘ!

Warszawa

(albo: jak zostać capo di tutti ministrem i nie zauważyć, że kradnie się miliony)

Drodzy czytelnicy, ukochani frustraci tej naszej narodowej telenoweli — mamy kolejny odcinek sagi pt. „Prawo i… no, nie przesadzajmy”. Tym razem główną rolę znów gra niezmordowany Zbigniew Ziobro — człowiek, który przez lata udawał, że broni sprawiedliwości, a teraz sam musi tłumaczyć się z bycia jej największym złodziejem rowerów metaforycznych.

Jak to mawiają starzy prawnicy: „kto mieczem wymierza sprawiedliwość, ten zwykle chowa miecz pod płaszcz i wynosi fundusz przez okno”.


PAN ZBYSZEK I 26 POWODÓW, DLA KTÓRYCH POWINIEN JUŻ BYĆ W KAJDANKACH

Prokuratura właśnie poinformowała, że Ziobro miał popełnić 26 przestępstw. To już nie są zarzuty, to jest skład orkiestrowy. Wśród nich: kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, nadużycie władzy, przywłaszczanie mienia, działanie na szkodę interesu publicznego, przekraczanie uprawnień, robienie kółek w Excelu z pieniędzmi Funduszu Sprawiedliwości oraz, co najgorsze, bezczelne wmawianie wszystkim, że „to dla dobra ludzi”.

Fundusz Sprawiedliwości miał pomagać ofiarom przestępstw, ale pod batutą Maestro Ziobry stał się skarbonką w rękach bandy z ministerialnym dostępem do PIN‑u. Ktoś brał, ktoś rozdawał, ktoś mówił „pokwituję później”, a ktoś inny wrzucał wszystko do reklamówki z logiem resortu. Gdyby nie to, że mówimy o 150 milionach złotych, to można by się śmiać. Ale tak — to jak opowieść o Robin Hoodzie, tylko że w tej wersji Robin bierze kasę biednym i daje znajomym z kółka różańcowego i firmie kuzyna od banerów.


ZIOBRO, CZYLI CHAM W MARYNARCE, KTÓRY NIE POZOSTAWIŁ PO SOBIE NAWET ODROBINY ŻALU

Czas nazwać rzeczy po imieniu, bo tu nie chodzi o subtelności, tylko o moralne tsunami:

  • Cham, bo traktował ofiary przestępstw jak wymówkę do napychania portfela kolegom z układu.
  • Buc, bo zamiast przyznać się do czegokolwiek, wciąż rozgrywa rolę pokrzywdzonego, jakby to jemu zabrano fundusz i godność (spoiler: godność poszła pierwsza).
  • Szkodnik, bo zniszczył resztki wiary ludzi w to, że instytucje państwowe mogą pomagać, a nie służyć za pralnię politycznej gotówki.
  • Tchórz, bo gdy sprawy się sypią, Ziobro znika. A to chory, a to poza granicami, a to „nieobecny z powodu natężenia modlitwy”. Coś czuję, że jeszcze chwila i zgłosi, że został porwany przez UFO – ale tylko na czas głosowania w sprawie jego immunitetu.

Pytanie, które wszyscy sobie zadają: gdzie Ziobro teraz się schowa?
Możliwości:

  • W piwnicy willi w Budapeszcie.
  • W klasztorze karmelitów bosych, przebrany za brata Konrada.
  • W jednej z gmin, do których fundusz sypnął milionami w zamian za… no właśnie, za co?

Jedno jest pewne — Ziobro ma obecnie więcej wspólnego z przestępczością zorganizowaną niż z konstytucją.


A TERAZ, ŻEBY NIE BYŁO – ZAPYTAJMY SZCZERZE:

KIEDY ZA KRATKI TRAFIĄ: KACZYŃSKI, MORAWIECKI I KAMIŃSKI?

Bo jeśli Ziobro to tylko palec tego gangrenicznego ciała, to warto zająć się też ramieniem, głową i całym odwłokiem.

  • Jarosław Kaczyński, czyli Ten, Który Widzi Wszystko, a teraz udaje, że nic nie widział, nic nie słyszał, a Ziobro sam się zepsuł jak blender z Biedronki. Kiedy zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za cały ten syf, który stworzył z chirurgiczną precyzją i podszytą paranoją kontrolą nad wszystkim?
  • Mateusz Morawiecki, wielki technokrata, który wiedział o funduszach, podpisywał budżety, pozował na konferencjach i rozdawał pieniądze jak ulotki pod kościołem w czasie kolędy. Gdyby Ziobro był generałem, Morawiecki był jego kwatermistrzem z kartą płatniczą i GPS‑em.
  • Mariusz Kamiński, specjalista od podsłuchów, inwigilacji i robienia wszystkiego poza sprawiedliwością. Człowiek, który „nic nie wiedział”, ale jego nazwisko przewija się w każdej aferze jak wytarta fraza w złej powieści.

CZY COŚ SIĘ ZMIENI? CZY ZNÓW WSZYSTKO UMORZĄ?

To zależy. Od tego, czy immunitet zostanie uchylony. Od tego, czy ktoś ma jeszcze odwagę nie być ślepym. I od tego, czy Polacy, jak zwykle, powiedzoą: “eee, co tam, wszyscy kradną”.

Ale jeśli ten system ma jeszcze resztki honoru, to Ziobro powinien stanąć przed sądem. Potem przyjdzie czas na jego starszych braci w zbrodni.

Bo my, jako społeczeństwo, musimy w końcu powiedzieć: nie da się rządzić przez lata, robić z prawa kabaretu i potem wyjść z tego bez szwanku.


A więc, Panie Zbyszku:
Niech pan sobie przypomni, jak to jest stać w sądzie. Ale nie jako pan prokurator. Tylko jako oskarżony. Bo jak mawia staropolska mądrość: kto funduszem wojuje, ten funduszem siedzi.


Na koniec: otwieram zakłady. Kto pierwszy do celi — Ziobro, Kaczyński, Morawiecki czy Kamiński?
Nagrody nie przewiduję, ale satysfakcja gwarantowana.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights