
Wtorek przyniósł nam komplet politycznych improwizacji – i to na kilku scenach jednocześnie. Od szczytu NATO, przez polską scenę ustawiczną, aż po kosmiczne horyzonty. Zapraszam na podróż przez uniwersum absurdów, ambicji, satyry i… rakiet.
HAGA I TRUMPOWA OPERA BUFO
Szczyt NATO w Hadze przypominał bal maskowy, w którym goście nie do końca wiedzieli, czy grają w operze, czy uciekają z cyrku. Donald Trump, jak przystało na artystę dramatycznego, pojawił się z zapasem grymasów, groźb i… sms-em od premiera Holandii. Ten ostatni napisał mu, że jest „super” i że Europa zapłaci. Trump, oczywiście, zamieścił to na Truth Social, bo gdzieże indziej?
Gen. Bogusław Pacek przyznał ze szczerością zębologa, że „obawia się niespodziewanej decyzji Trumpa”. Trudno się dziwić – przywódca USA bywa jak pijany kierowca na autostradzie: nikt nie wie, gdzie skręci, ale wszyscy robią miejsce.
Europa, chcąc udobruchać kapryśnego hegemona, zadeklarowała 5% PKB na obronność. Oczywiście tylko na papierze, bo przecież księgowość to sztuka elastyczna jak kręgosłup polityka.
Zelenski? Siedział gdzieś z boku jak krewny zaproszony z obowiązku. Niby był, ale nikt nie wiedział, co powiedzieć. A Rosja? Bombarduje Ukrainę z coraz większym rozmachem, jakby chciała przypomnieć światu, że nie tylko Bliski Wschód potrafi się spektakularnie kompromitować.
IZRAEL, IRAN I TRUMP – ROZSTANIA, POWROTY I ZAWIESZENIA
Zakończenie „wojny 12-dniowej” ogłoszone przez Trumpa było jak finałowy odcinek opery mydlanej: wszyscy łzawią, ale nikt nie wierzy, że to koniec. „Pełne i całkowite zawieszenie broni” – napisał Trump, co w jego języku oznacza „przerwa na reklamy”. Iran i Izrael pokiwali głowami, wzajemnie obrzucili się oskarżeniami i wrócili do kompletowania listy zakupów zbrojeniowych.
Katar mediował, Teheran się zgodził, Izrael się wstrzymał, a USA ogłosiły sukces. Gdyby nie zniszczone karetki w Teheranie i irackie bazy USA zbombardowane odwetowo przez Iran, można by uznać, że to wszystko toczy się w grze planszowej.
POLSKIE STOLIKI, KOMISJE I ZGROMADZENIA PRZEDZIWNE
W Polsce wtorek przebiegał w duchu stołkowego scramble. Hołownia chce być marszałkiem i wicepremierem, Giertych próbuje odroczyć zaprzysiężenie prezesa Nawrockiego, a Czarzasty grozi, że „nie odpuści”. W skrócie: mecz o wszystko, choć piłki jeszcze nikt nie dostarczył.
Prokurator Bodnar ogłasza kontrolę komisji wyborczych – dzięki danym dr. Konteka wiemy, że mogło być nawet 5500 komisji z anomaliami. Co przy różnicy 370 tys. głosów może oznaczać, że demokracja w Polsce jest jak składany stolik z Ikei: wygląda dobrze, dopóki nie się na nim oprzesz.
Duda? Cichutko, w tle. Może szukał instrukcji do tego stolika.
DONALD TUSK: TECHNIK ZWANY PREMIEREM
W tej orkiestrze chaosu, Donald Tusk wziął na siebie rolę dyrygenta z maturą z matematyki:
Znosi „podatek Morawieckiego” od samochodów spalinowych – do 8 tys. zł oszczędności dla tych, którzy nie chcą hybryd ani elektrycznej Tesli z Allegro.
Mrozi ceny energii do końca roku – przy taryfie 500 zł/MWh. Może i oszczędzimy, ale elektrownie zacierają ręce jak lis patrzący na kurczaki w promocji.
POLAK W KOSMOSIE – W KOŃCU KTOŚ NORMALNY
Na orbitę wyleci Sławosz Uznański-Wiśniewski. Z misją Ax-4, z bazy Cape Canaveral, w asyście NASA i Axiom Space. Polak pierwszy raz od Hermaszewskiego zamieszka na ISS, gdzie zamiast konferencji sejmowych będzie mówił o eksperymentach z nowotworami i sterowaniu komputerem myślami.
Wreszcie ktoś nie gada o „totalnej opozycji”, tylko robi coś, co ma sens. Ktoś, kto nie myli koniunkcji z Konfederacją. Ktoś, kto poleci w kosmos, bo tu na Ziemi zaczyna być zbyt ciasno dla ludzi rozumnych.
PODSUMOWANIE
Wtorek był jak układ symfoniczny: sekcja dęta NATO, perkusja Izraela i Iranu, fałszywe skrzypce polskiej polityki i samotna, wyższa nuta nauki w osobie kosmonauty. Każdy gra, ale nikt nie wie, czy w tej partyturze w ogóle zapisano finał.
I kiedy politycy się kłócą o krzesła, a Trump ogłasza „pokój na Twitterze”, jedynym prawdziwym gestem jest start rakiety, który nie potrzebuje komentarza, tylko milczenia i zachwytu.
Wtorkowa orkiestra chaosu milknie. Do następnego aktu.


Dodaj komentarz