Wszystko gra, tylko fortepian w płomieniach

Warszawa

Wszystko gra, tylko fortepian w płomieniach

Zamknijmy oczy i wyobraźmy sobie, że Polska to statek. Nie prom kosmiczny, nie jacht – raczej lekko przechylony parostatek z epoki pruskiego romantyzmu, w którym kapitanem jest Jarosław K., a pierwszym oficerem manewrującym kotwicą moralną jest Karol Nawrocki, człowiek, który wygrał wybory różnicą, której nie powstydziłby się konkurs na sołtysa w Dziadkowicach.

W tle sądy grają etiudę zwaną „Jak pogrzebać resztki autorytetu, nie ruszając się z gabinetu”. Prezes Manowska buja się między słowem a milczeniem, próbując udawać, że wszystko dzieje się gdzie indziej, najlepiej w innej galaktyce, gdzie sądy to jeszcze sądy, a nie polityczne akordeony.

Sąd Najwyższy umorzył prawie 50 tysięcy protestów wyborczych, z pogardliwym mlasknięciem znanym dobrze każdej babci, która raz jeszcze musi obejrzeć „Na Wspólnej” i udawać, że to serial. Protesty miały jeden wzór, jeden autor, i zapewne jeden wielki plik w Wordzie o nazwie „giertychowka_final_final_druk.pdf”. A potem SN stwierdził, że „ponieważ wszystko jest identyczne, nie trzeba tego rozpatrywać”. Czyli, uwaga: zbiorowe skargi obywatelek i obywateli to nie wyraz zaniepokojenia demokracją, lecz jedynie błędne kopiuj-wklej. Piękny precedens. Polecam również nie rozpatrywać identycznych PITów, mandaty też można hurtem ignorować.

A w roli grzyba na tym torcie występuje Andrzej Duda, który przez lata trenował jogę konstytucyjną w pozycjach: „Kobra milczenia”, „Węż dekretowy” oraz „Pies z głową w piasku”. Teraz siedzi i czeka, jak Hołownia rozsupła polityczny węzeł gordyjski, nie mając do dyspozycji nawet scyzoryka.

Na szczęście są jeszcze ludzie jak Adam Bodnar, który przypomina, że litera prawa to nie skrót do wytrycha. A Donald Tusk? On zrobił to, czego nie zrobił nikt przed nim: obudził się rano, nie przewrócił oczami i postanowił, że jeszcze warto o coś walczyć. Tak, drogie dzieci, Donald znowu walczy. I nie, nie ma peleryny. Ale ma cierpliwość.

I tylko pytanie zostaje: czy to jeszcze demokracja, czy już wersja demo?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights