Wszyscy chcą pokoju, ale nich ktoś inny za niego umrze (bo mamy już plany na weekend)

Warszawa

Z najnowszych sondaży wynika, że Polacy są gotowi walczyć za Ojczyznę! Ale z zastrzeżeniem. Nie w sobotę, bo wtedy są zakupy. Nie w niedzielę, bo wtedy jest rosół. I nie w poniedziałek, bo kto zaczyna wojnę od poniedziałku?

Raz media grzmią, że młodzi „garną się do wojska” – bo przecież mundur fajnie wygląda na Instagramie – a za chwilę te same media odkrywają, że „młodzi planują emigrację”, by w razie czego bronić Ojczyzny z bezpiecznej odległości – powiedzmy, z Lizbony.

Gotowość do walki? Zależy, kto pyta i jak sformułuje pytanie. Jeśli zapyta Gallup, to Polacy są gotowi „walczyć za kraj”. Jeśli Europejski Sondaż Wartości, to już tylko „bronić kraju”, co – jak wiadomo – to zupełnie inna robota. Jedni wyobrażają sobie okop i karabin, inni – udostępnienie postu na Facebooku i wsparcie duchowe.

Bo przecież każdy chce pokoju. Ale nikt nie chce wojny. I zwłaszcza nie takiej, w której trzeba wstawać wcześniej niż do pracy.


„OBRONA TOTALNA, ALE BEZ PRZESADY”

Wojna w Ukrainie trwa już dłużej niż kariera przeciętnego influencera. Izrael i Iran wymieniają się grzecznościami w tempie, które zaniepokoiłoby nawet Chucka Norrisa. Gaza to już nie strefa, tylko stan umysłu. Kim Dzong Un bawi się rakietami, jakby były to klocki Lego dla dorosłych psychopatów. Xi Jinping zerka łakomie na Tajwan, licząc zapewne, że nikt nie zauważy, gdy połknie go „przez przypadek”.

A w tym wszystkim my – Polska. Kraj gotowy, choć niekoniecznie przygotowany. Z nowoczesnym sprzętem (niektórym jeszcze w produkcji), armią (niektórzy dopiero w liceum) i społeczeństwem gotowym na wszystko… oprócz niewygód, dyskomfortu i obowiązkowej mobilizacji bez klimatyzacji.


ZGŁOŚ GOTOWOŚĆ PRZEZ APLIKACJĘ mOBYWATEL

Na pytanie: „Czy jesteś gotów bronić Ojczyzny?” przeciętny Polak odpowiada: „A jak daleko będzie front?”
Bo jeśli gdzieś w okolicach Suwałk, to można jeszcze przemyśleć. Ale jeśli miałby się zbliżyć do centrum handlowego, to niech władze wiedzą – społeczeństwo może się zdenerwować.

Zresztą, obrona nie musi oznaczać walki z bronią w ręku. Dziś bohater narodowy to ten, kto w razie wojny nie spanikuje, zrobi kanapki, zaopiekuje się kotem sąsiadki i podtrzyma morale w grupie WhatsApp. Obrona cywilna to przecież też obrona. A że z fotela – cóż, mamy XXI wiek.

Zgodnie z najnowszymi danymi, 85% Polaków deklaruje gotowość wspierania kraju w sposób pokojowy. Reszta pyta, czy „w razie czego” można się wymiksować na zwolnienie lekarskie lub delegację.


TRUMP STRASZY, NATO W MILCZENIU, A POLSKA KUPUJE CZOŁGI

Donald Trump – były prezydent, obecny prorok chaosu – zapowiada, że jeśli Europa nie zacznie więcej płacić na NATO, to przestanie ją bronić. Polska już zapłaciła. I to z górką. Kupiliśmy sprzęt, który robi wrażenie nawet na filmach science-fiction. Tylko czasem brakuje drobiazgów – jak ludzi, którzy potrafią go obsłużyć.

Nie chodzi jednak tylko o czołgi i karabiny. Jak zauważył kiedyś pewien mądry człowiek (prawdopodobnie Fin), wojsko to tylko połowa sukcesu. Druga połowa to społeczeństwo, które nie zemdleje na widok wojskowego meldunku i wie, gdzie ma maskę przeciwgazową (podpowiedź: nie w szufladzie z rajstopami).

U nas – zamiast badać regularnie postawy społeczne jak w Estonii czy Finlandii – wolimy wrzucać jednorazowe sondaże, z których wynika wszystko i nic. Raz 84% gotowych, raz 45%. Czasem nawet w tym samym tygodniu.


OBRONA POKOJU W TRYBIE PASYWNO-AKTYWNYM

Sporo się mówi o tym, że Zachód się zniewieścił, a Polacy to już nie ci sami co w ’39. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej złożona. Bo może i nie chcemy lecieć z kosą na czołg, ale za to jesteśmy mistrzami w tworzeniu oddolnych struktur obrony… moralnej. A to też się liczy.

W razie czego umiemy zmobilizować społeczeństwo do działania: wystarczy informacja, że brakuje cukru, a fronty sklepowe zamieniają się w linię frontu. To nie jest brak gotowości – to po prostu gotowość innego rodzaju. Pacyfistyczno-pragmatyczna. Z akcentem na „pacyfka” i „niech ktoś inny”.


PODSUMOWANIE: POLSKA GOTOWA, POD WARUNKIEM, ŻE NIE ZA WCZEŚNIE

Podsumujmy: świat płonie, wojna toczy się tuż za granicą, sojusze chwieją się pod ciężarem memów, a Polacy… Polacy są gotowi. Na wszystko.
Ale najlepiej, żeby to „wszystko” zaczęło się po długim weekendzie. I żeby można było się zapisać przez internet.

Wiemy jedno – walczyć potrafimy. Zwłaszcza o ostatnią paczkę chipsów, lepsze miejsce na plaży albo o to, kto ma rację w komentarzu na Facebooku.
Więc niech nikt nas nie lekceważy.


Z nieodłącznym poczuciem humoru, lekkim sarkazmem i miłością do Ojczyzny (zwłaszcza zza bezpiecznej granicy):
Bielejewski – w gotowości moralnej, z karabinem ironii, hełmem złośliwości i mundurem z dystansu.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights