Wsi spokojna, Wsi wesoła — czyli polityka po bielejewsku

Warszawa

czyli jak Tusk trzyma poziom, a reszta próbuje nie wpaść w gnojówkę

W Bielejewie, jak się raz usiądzie pod stodołą z kuflem piwa i śledziem na gazecie, to człowiekowi świat się wyjaśnia szybciej niż w TVN24. Bo tu się nie trzeba przekrzykiwać jak w sejmie, tylko wystarczy poczekać, aż Mietek skończy bekać po jabłkowym winie i Zdzichu dopowie swoją część opowieści o „tym, co widział w telewizorze u siostry we Włocławku”. Tu każdy wie, że polityka to nie są żadne cyrki. To właśnie nasza rzeczywistość. Tylko bardziej absurdalna.

Bo jak powiedział stary Bielejewski, zanim go zabrano na cmentarz razem z pół litrem i radioodbiornikiem z epoki Gierka: „Władza jest jak stodoła – jak nie przewietrzysz, to się zaraz kiszonka z gówna zrobi.” I Bielejewski miał rację. A jakby dziś zmartwychwstał, toby tylko splunął i powiedział: „A nie mówiłem?”


PARADA OSZOŁOMÓW I TAŃCE W GNOJU

Weźmy takiego Grzesia Brauna. Chłop jak z obrazka malowanego przez pijanego Matejkę, tylko że z głową pełną konfederackiej galarety. W Bielejewie powiedzielibyśmy: „Siał wiatr – zebrał zgagę”. On mówi, że Auschwitz to fejk, a my tu pod stodołą patrzymy na siebie z niedowierzaniem i mówimy: „No to już nie tylko cepem po głowie dostał, ale chyba i batem po rozumie.”

Zdzichu, który ma antenę satelitarną, oglądał to w oryginale i tylko skwitował:

– A ten Braun, to on tak zawsze, czy tylko jak go ciśnie po kapuście?


PIOTRKÓW, JEDWABNE I REFERENDUM NA ZDROWY ROZUM

Potem się dowiedzieliśmy, że w Piotrkowie będzie referendum o tym, czy cudzoziemiec może się napić herbaty w barze mlecznym. I że Bąkiewicz już jedzie, jakby ktoś mu powiedział, że rozdają race i miesięcznice. W Bielejewie to referendum by przeszło tylko wtedy, gdyby pytanie brzmiało: „Czy jesteś za tym, żeby Ukrainiec kosił trawę, a ty byś siedział?” I odpowiedź byłaby: „A jak jeszcze samogonu przywiezie, to nawet niech zostanie sołtysem.”


DZIAD I WNUCZEK, CZYLI JAREK I NAWROCKI

U nas w Bielejewie, jak młody słucha starego, to się mówi: „Rośnie nowe pokolenie do orki.” Ale jak Nawrocki słucha Kaczyńskiego, to myślimy: „Tu to chyba orka, ale mentalna.” Karol – ten nowy prezydent – to taki chłop, co przyszedł do remizy i od razu zapytał, kto tu rządzi. A jak mu powiedzieli, że Tusk, to się obraził i stwierdził, że on teraz będzie rządził według kronik IPN-u i podręcznika do religii z 1992 roku.


DUDA, CO SIĘ ODERWAŁ OD PŁUGA I ROZUMU

Andrzej Duda ostatnio powiedział, że może by kogoś powiesić. U nas sołtys Waldek, jak to usłyszał, to stwierdził:

– No i widzisz, kurna. My się śmiali, że Duda to nie jest groźny, a on chyba naprawdę uważa, że Polska to jakiś western, a on szeryf. Tylko koń mu gdzieś uciekł.


TUSK – NASZ CHŁOP, CO PRZYTRZYMUJE FURĘ, ŻEBY SIĘ NIE ROZLECIAŁA

Tu, w Bielejewie, nikt nie ma złudzeń. Tusk nie jest święty. Ale jak się trzyma furmanki, to przynajmniej nie pozwala, żeby Kołodziejczak rozlał mleko, a Hołownia przewrócił beczkę z kiszonką. Bo wiadomo, że jak Szymon coś planuje, to potem i tak musi iść do Donalda zapytać, czy może.

Zdzichu mówi, że Tusk to „ten jedyny na weselu, co nie pił, tylko pilnował wujków przed bijatyką.”


PSL, CZYLI RZECZNIK OD BURAKÓW I FASOLI

Władysław „Władek Od Wniosku” Kosiniak-Kamysz wymyślił, że będzie Rzecznik Praw Rolników. Myśmy się tu posikali ze śmiechu. Zdzichu rzucił:

– A może by tak jeszcze rzecznika dla krów dojnych, co? Albo pełnomocnika ds. owsa!

W PSL każdy by chciał być prezesem, ale nikt nie chce kosić trawy. Bo w PSL to wiadomo: jak ktoś raz był radnym, to potem już tylko awans – na dyrektora agencji ds. żniw i kombajnu.


KONFEDERACJA I ICH MENTZENOWA WIZJA ŚWIATA

Jak Konfederacja gada o podatkach, to u nas Janek – ten, co nie płaci nic i żyje z handlu jajami – krzyczy:

– To są moi ludzie!
Ale jak tylko Mentzen zaczyna mówić o narodzie, czystości rasy i złocie z przeszłości, to nawet Janek się zamyśla i mówi:
– Coś mi się zdaje, że oni by nas wsadzili za to, że mamy kozę bez pozwolenia.


HOŁOWNIA, CZYLI JAK DZIADEK W MUNDURKU STRAŻACKIM

Szymon to ten, co zawsze chciał być kapitanem, ale statek mu się pomylił z tratwą. W Bielejewie już go nie traktujemy poważnie. Mietek mówi:

– On to jak ten dzieciak, co udaje, że ma własną firmę, ale pracuje u ojca na skupie truskawek.
Jest marszałkiem, ale głosuje z PiS-em, spotyka się z Bielanem po ciemku i jeszcze chce być niezależny. U nas to się mówi: „I rybki, i akwarium, i żeby sąsiad nie widział.”


IGA ŚWIĄTEK – NASZA DUMA, BO RESZTA TO WSTYD

No i jak Iga gra, to w Bielejewie się robi cisza. Nawet Heniek nie pierdnie, choć zwykle nie wytrzymuje dwóch gemów. Bo Iga to nasza chluba. A nie jak ci politycy, co z dumą noszą koszule w kratę, a myślą jak z gazetki IPN-u. Jakby Iga weszła do Sejmu, to może by coś z tego było. Ale wiadomo – ona ma klasę, a nie konto w Ordo Iuris.


PODSUMOWANIE Z POD STODOŁY

Polska polityka to nie są żadne elity. To jest targ pod kościołem, gdzie jeden sprzedaje kapustę, drugi chrust, trzeci ideały, a czwarty – własną matkę za miejsce na liście. W Bielejewie my to wszystko widzimy. Nie potrzebujemy doktoratów ani debat w Polsat News. Wystarczy pogadać z sąsiadem przy ognisku i już wiadomo, kto ma olej w głowie, a kto słomę – i to nie tylko w butach.

I na koniec, jak powiedział Kazik, nasz lokalny poeta i złomiarz:

– Lepiej mieć Tuska w rządzie, niż Brauna w izbie.
Bo Tusk przynajmniej wie, jak się robi politykę. A Braun tylko jak się robi zadymę.

Amen.


I niech Wam te słowa dzwonią w głowie, jak krowi dzwonek na gnojowisku.
Bo jak mawiamy w Bielejewie: „Na polityce nie zarobisz, ale przynajmniej się pośmiejesz.”

Na zdrowie, rodacy! 🍻


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights