WOJNA NA RATY, POKÓJ NA KREDYT, DRON W KUKURYDZY

Warszawa

Kreml ogłosił, że wojna to nie epizod, ale stan naturalny. Budżet na 2026 rok? Jeszcze więcej pieniędzy na czołgi, rakiety i drony. Cięcia? Może w 2027, jeśli skończy się „aktywna faza działań”. Ale i tak nie wrócą do poziomu sprzed 2022 roku. W ciągu czterech lat wydatki wojskowe Rosji wzrosły czterokrotnie – z 3,5 do ponad 13 bilionów rubli. To już 40 procent całego budżetu. Takich proporcji nie widziano od czasów Stalina.

Problem? Wpływy z ropy i gazu topnieją. Kreml więc tnie w innych miejscach, a na armię daje coraz więcej. Oficjalnie: „nawet po zawieszeniu broni pociski i drony będą potrzebne”. I rzeczywiście są – choćby po to, żeby spadać na polskie pola kukurydzy.

W Osinach na Lubelszczyźnie rozbił się rosyjski Geran, czyli lokalna wersja irańskiego Shaheda. Według wojskowych miał być wabikiem z chińskim silnikiem, według prokuratury – jednak niósł materiały wybuchowe. Kolejna „pomyłka nawigacyjna” po Przewodowie i rakiecie znalezionej pod Bydgoszczą. Rosja najwyraźniej realizuje własny program rolny: zamiast nawozów eksportuje drony.

Na tle tych prowokacji pojawia się pomysł szczytu Zełenski–Putin w Budapeszcie. W miejscu, gdzie Orban od lat robi za ambasadora Kremla w Unii. To brzmi jak żart: negocjować o pokoju tam, gdzie w 1994 roku podpisano Memorandum Budapeszteńskie, które Rosja później cynicznie złamała. Symbolika jest jasna – Putin chciałby, żeby Ukraina znów dała się nabrać.

Do tego Siergiej Ławrow oświadcza, że rozmowy o gwarancjach bezpieczeństwa Ukrainy bez Rosji „to droga donikąd”. W tłumaczeniu: Ukraina może być bezpieczna, ale tylko jeśli Moskwa się zgodzi. Czyli złodziej domaga się prawa do decydowania, kiedy ofiara ma zamykać drzwi.

Całość przypomina farsę w trzech scenach:

  1. Budżet – rekordowe wydatki wojskowe, mimo zapaści gospodarczej.
  2. Drony – prowokacje na granicach NATO, w tym polska kukurydza.
  3. Dyplomacja – Putin unika spotkania z Zełenskim, a w zamian proponuje Budapeszt, czyli teatr absurdu.

I tak trwa wojna bez końca, pokój bez treści i budżet bez dna. Rosja tonie we własnej megalomanii, a reszcie świata serwuje kolejne drony, rakiety i Ławrowa w roli konferansjera.

Koniec? Nie. To dopiero początek nowego sezonu tej samej, męczącej sztuki.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights