

Nowy rok wszedł jak ekscentryczny wujek na wesele: głośno, nieproszony i z własnym alkoholem w kieszeni. 2026 nie przypomina nowego startu, tylko kontynuację maratonu, w którym nikt nie wie, gdzie jest meta, ale wszyscy już sapią i mają otarcia. Świat? Trochę jak stary zegar z kukułką — niby tyka, ale co godzinę wyskakuje z niego kryzys.
LĘK JAK WALUTA — NIESTETY ZDENOMINOWANY
Lęk w 2026 to nie emocja. To waluta, w której płacimy za każdy dzień. Jest wszędzie: w lodówce, na pasku TVN24 i w oczach Kosiniaka-Kamysza, który zdaje się pytać: „Z kim tu teraz zatańczyć, żeby nie spaść ze sceny?” Gospodarka zipie, jakby ktoś ją przebrał za Glapińskiego i kazał recytować prognozy inflacyjne z pamięci. Nad wszystkim unosi się AI – sztuczna inteligencja z ambicjami proroka i empatią tostera, gotowa przejąć nasze życie, robotę i dostęp do galerii zdjęć.
TRUMP I ZEŁENSKI: OPERA MYDLANA Z ELEMENTAMI TRAGIFARSY
Spotkanie Trumpa i Zełenskiego w Mar-a-Lago wyglądało jak odcinek reality show pt. „Dyplomacja dla opornych”. Trump, ten egocentryczny Święty Mikołaj egoizmu, mówi o pokoju z Putinem z czułością, jakby wspominał swoją pierwszą partię golfa. Zełenski próbuje rozrysować plan pokojowy, ale wygląda przy tym jak nauczyciel WF-u, który próbuje przeprowadzić lekcję w klasie pełnej Konfederatów rzucających w niego piłkami do siatkówki.
A żeby nie było za spokojnie, Trump wymyślił sobie łuk triumfalny — bo przecież każdy narcyz potrzebuje bramy, przez którą jego własne ego może wjechać na białym koniu.
POLSKA 2026: KRAJ, KTÓRY CHCIAŁBY BYĆ TESLĄ, ALE NADAL RZĘZI JAK MALUCH
Polska jak zwykle chce być gdzieś, ale nie do końca wie gdzie. G20? Jasne, tylko najpierw może nauczmy się rysować wykresy, które nie wyglądają jak sejsmograf podczas trzęsienia ziemi. Broszury, prezentacje, patriotyczne slajdy? Są. Strategia? Może w PDF-ie, może pod łóżkiem, może w ogóle nie.
A tymczasem Mentzen z kolegami od podatkowego origami, rośnie w sondażach jak grzyb po deszczu — trujący, ale zawsze w zasięgu ręki. Braun? To już nie anegdota, to syrena alarmowa. Facet, który wygląda jakby przyszedł prosto z castingu do „Mrocznego Widma Polskiej Polityki”, zdobywa głosy, bo najwyraźniej część wyborców pomyliła Sejm z YouTube’em.
EUROPA: STARY KONTYNENT, NOWE ZAGUBIENIE
Unia Europejska krąży po salonie historii jak kot po przeprowadzce — niby zna teren, ale wszystko pachnie inaczej i trochę straszy. Lagarde zarabia tyle, że mogłaby zatrudnić własnego sobowtóra do chodzenia po czerwonym dywanie. Glapiński z kolei wciąż trzyma się mównicy jak pasażer autobusu, który zapomniał, gdzie wysiąść, ale nie chce się przyznać.
AI I CYFROWY STRIPTIZ — GADŻETOWY DZIENNIK WSTYDU
Grok, chatbot Muska, postanowił w sylwestra, że rozbierze ludzi bez pytania. Gumdrop — klips na banknoty, który podsłuchuje twoje życie i udaje, że jest smartfonem — wchodzi na rynek jak uroczy agent KGB. Musk wrzuca memy, a Europa wrzuca ustawy. Polska? Czeka, aż podpisze je Nawrocki, choć pewnie najpierw zapyta, czy to ma wpływ na ceny żurku.
Gawkowski apeluje o działanie. I bardzo dobrze. Tylko niech nikt nie wpadnie na pomysł, żeby walczyć z cyfrową przemocą… na TikToku.
MAPA BEZ LEGENDY: ŚWIAT ZWINIĘTY JAK INSTRUKCJA Z IKEA
Mapa świata 2026 wygląda jak rysunek dziecka po trzech kawach: Putin dorysowuje sobie granice zębami, Trump poprawia kreski flamastrem ego, a reszta próbuje jakoś nie umrzeć z zażenowania. Polska dostała GPS z instrukcją po węgiersku i myśli, że Berlin jest tam, gdzie smog.
Modlitwy do Peruna mogą pomóc, ale tylko jeśli Perun zna się na legislacji, obronności i polityce klimatycznej. Potrzebujemy strategii, odwagi i rządu, który nie będzie tańczył jak PSL — zawsze gotowy na obrót, byle tylko bliżej bufetu z władzą.
Podsumowując: jeśli ten rok ma nie być kolejnym sezonem „Dnia Świra” z Putinem jako reżyserem i Trumpem w roli kaskadera, to wypadałoby w końcu ogarnąć kompas. I nie, nie chodzi o ten z tapety patriotycznego PowerPointa.
Śnieg głupoty już sypie. Lepiej mieć łopatę i zdrowy rozsądek pod ręką.

Dodaj komentarz