WETOMAT KONTRA ZDROWY ROZSĄDEK, CZYLI JAK PREZYDENT GRA NA ZWŁOKĘ, PAŃSTWO NA RYZYKU, A RZECZYWISTOŚĆ NA NERWACH

Warszawa

Karol Nawrocki, samozwańczy strażnik wolności, konstytucji i dobrego samopoczucia własnej kancelarii, znów pokazał, że jak coś można zawetować – to trzeba. Tym razem padło na ustawę regulującą rynek kryptoaktywów. Bo przecież co to za poniedziałek bez świeżego weta? Gdyby mógł, zawetowałby też pogodę, bo za mało listopadowa. Albo Berlin, bo za mało Kaczyńskiego.

Rzecznik prezydenta z kamienną twarzą recytował powody, z których wynikało jedno: prezydent boi się internetu bardziej niż Ziobro prokuratury. Przepisy za długie, domeny zbyt łatwo blokowane, opłaty za wysokie. I wszystko razem tworzy – zdaniem Nawrockiego – „realne zagrożenie dla wolności Polaków”. To nic, że ustawa miała implementować europejskie rozporządzenie MiCA i wprowadzić nadzór tam, gdzie dziś kwitnie wolna amerykanka w stylu „daj login, zniknij z kasą”.

Nawrocki najwyraźniej woli, żeby Polacy byli wolni – również od jakiejkolwiek ochrony i pieniędzy.

NAWROCKI, WETO, WETO, JESZCZE RAZ WETO

To już kolejne weto. Pechowe? Nie – systematyczne. Prezydent deklaruje, że podpisał 70 ustaw, więc weta to tylko niewielki odsetek. Tyle że ich ciężar gatunkowy zaczyna przypominać głaz wrzucany do kruchych fundamentów państwa prawa. Do tego doszedł jeszcze nowy pomysł: odmowa nominacji 136 funkcjonariuszy służb specjalnych. Bo jak nie wiadomo, o co chodzi, to znaczy, że Pałac znowu prowadzi swoją małą wojenkę z rządem. Siemoniak zareagował, przyznając odrzuconym dodatki finansowe, a Nawrocki… czeka na przeprosiny. Jak przedszkolak z kompleksami.

TUSK GRA NA POWAŻNIE, MERZ GRA NA HISTORIĘ

Tymczasem Donald Tusk – ten znienawidzony przez wszystkich z prawicy dyktator rozsądku – był w Berlinie, gdzie rozmawiał z kanclerzem Merzem. I nie o etykiecie precli, ale o reparacjach, bezpieczeństwie, wspólnej agendzie i przyszłości. Merz oddaje zrabowane dobra kultury, Tusk mówi: „pospieszcie się, zanim ostatni świadkowie historii odejdą”.

Bo właśnie o to chodziło w tym „pospieszcie się”: zadośćuczynienia dla żyjących jeszcze ofiar II wojny światowej. Nie abstrakcyjne miliardy z lat 40., ale bardzo konkretna pomoc dla około 50 tysięcy osób, które jeszcze są wśród nas. Ludzi, którzy przeżyli piekło i nie dostali ani przeprosin, ani złamanego eurocenta. Jeśli Niemcy mają wykonać historyczny gest – czas ucieka. Każdy kolejny dzień to kolejny grób bez słowa „przepraszam”. Tusk postawił sprawę jasno: albo Berlin działa, albo Polska weźmie sprawy w swoje ręce.

Podpisano deklarację o współpracy, a Niemcy potwierdzili: „potrzebujemy silnej Polski”. Szkoda, że Nawrocki nie był tam, by usłyszeć, że bycie silnym nie znaczy blokowanie wszystkiego jak rozwydrzony recenzent regulaminu forum.

STĘPIEŃ: KONSTYTUCJA NIE DZIAŁA, ZIOBRO: KODEKS NAPOLEONA DLA UBOGICH

Były prezes TK, Jerzy Stępień, mówi wprost: konstytucja jest dziś zbiorem pobożnych życzeń. Trybunał Konstytucyjny? W praktyce zlikwidowany. Państwo prawa? Iluzja. A Ziobro? Tworzył sędziów jak Napoleon – z własnej akademii, z pominięciem uczelni. Formatowanie elit prawniczych jak pendrive po roku u Rydzyka.

KONKLUZJA? RZECZPOSPOLITA MA DOŚĆ

Nie można już nawet w spokoju zjeść margaryny z PRL-owskiego Carrefoura, bo prezydent znów coś zawetował. Może pora zawetować samego prezydenta? Konstytucyjnie, rzecz jasna. Tymczasem Tusk robi swoje, gospodarka rośnie, inwestycje przyspieszają, a Polska – mimo wszystko – funkcjonuje.

Nie dzięki prezydentowi. Wbrew niemu.

Dobranoc, Rzeczypospolita. Trzymaj się mocno. Wetomat nie śpi.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights