



Gdyby ktoś próbował ująć dzisiejszy dzień w jedno zdanie, brzmiałoby ono tak: świat płonie, Polska tańczy, a ambasador USA głaszcze nas po głowie, bo może.
Zacznijmy więc od tej głaszczącej dłoni, bo jest wyjątkowo klejąca.
TOM ROSE, AMBASADOR Z DISNEYA I FOX NEWS
Tom Rose – nowy ambasador USA w Polsce – przemówił. A jak przemówił, to jakby nam czytał bajkę o dzielnym narodzie, który jest „najbardziej zjednoczony w Europie”. To samo społeczeństwo, które jeszcze wczoraj dzieliło się na tych, co chcą dymisji Glapińskiego, i tych, co chcą go przed Trybunałem Stanu.
Pan ambasador mówi, że Polska to dziś „wiodąca siła w Europie w zakresie obronności” i że „im silniejsza Polska, tym silniejsza Ameryka”. No pięknie. Ale zaraz potem przypomina, że „nie możemy być wszędzie i zawsze” i że Europa ma sama zadbać o swoje bezpieczeństwo. To nie dyplomacja – to outsourcing NATO.
Przypomnijmy, kim jest Tom Rose. To nie jest żaden umiarkowany technokrata, tylko były doradca Donalda Trumpa, jego wierny pies medialny, publicysta prawicowego tabloidu „Washington Times”, zdeklarowany obrońca Netanjahu i syjonizmu, apologeta „twardej ręki” i ideologicznej pałki. Facet, który zanim jeszcze rozpakował walizki w Warszawie, zdążył nas pouczyć, pochwalić i opieprzyć jednocześnie.
W rozmowie z TVN24 Rose pojechał po całości. Jego zdaniem Europa powinna podążać za przykładem Polski, bo tylko wtedy NATO przetrwa. Mówił, że amerykańska strategia bezpieczeństwa to „realistyczna odpowiedź na rzeczywistość” i że „Polska jest modelowym sojusznikiem” – twarda, wierna, gotowa na wszystko. Brzmi znajomo? Tak, jak opis wiernego pitbulla na amerykańskim posterunku.
Rose stwierdził, że „prezydent Trump uwielbia silnych i niezależnych sojuszników”. Co w wolnym tłumaczeniu znaczy: „bądźcie posłuszni, finansujcie własną obronę, a my Wam za to powiemy miłe słowo i może sprzedamy trochę sprzętu”.
Ambasador zapewnił, że „Polska jest jak Alabama” – czyli, zdaniem Rose’a, integralna część amerykańskiego bezpieczeństwa. Gratulujemy: jesteśmy Alabamą Europy. A potem było już tylko lepiej: „nigdy nie mieliśmy konkurenta takiego jak Chiny”, „Polska wie, co to realne zagrożenie”, „Europa się łudzi”, „zasoby są, ale zaangażowania brak”.
Rose przypomniał, że strategia USA odchodzi od „globalnej dominacji”, a stawia na „równowagę sił” i „realizm”. Po prostu: Ameryka nie chce już być żandarmem świata. Chce być hurtownikiem bezpieczeństwa, a Europę widzi jako odbiorcę detalicznego. Gotówką poproszę, bez marudzenia.
NIEMIECKI PRYSZNIC NA AMERYKAŃSKĄ EUFORIĘ
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ostudził entuzjazm ambasadora i amerykańskiej strategii. Powiedział wprost: „część z tego, co słyszymy z Waszyngtonu, jest zrozumiała, ale część jest nie do przyjęcia”. Niemcy – jak się okazuje – nie czują potrzeby, by Amerykanie ratowali im demokrację.
„Gdyby trzeba było, poradzilibyśmy sobie sami” – dodał Merz, zapewniając, że Europa powinna stać się znacznie bardziej niezależna od USA w polityce bezpieczeństwa. Czyli: dzięki za uwagę, mamy swoje interesy.
I choć Merz przyznał, że Europa przez lata zaniedbywała swoje siły zbrojne, to nie zamierza entuzjastycznie śpiewać hymnu NATO na komendę Trumpa.
GLAPIŃSKI KONTRA RESZTA ŚWIATA
A skoro już o jedności ducha…
Adam Glapiński, monetarny DJ, koleżka gnoma z Żoliborza, wyrzucił trzech członków zarządu NBP z nadzoru nad kluczowymi departamentami. Ich grzech? Chcieli ograniczyć wszechwładzę Prezesa. Efekt? Glapiński zrobił to, co robi najlepiej – obraził się i przeorał struktury banku centralnego jak swoje pole.
Konflikt w NBP przypomina teraz dramat biurowy klasy D, w którym każdy odcinek kończy się skargą do Komisji Etyki i listem do TSUE. O, właśnie – listy!
TRYBUNAŁ PISZE DO EUROPY: RATUNKU, TO NAS BIJĄ
Wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego napisał dramatyczny list do TSUE. Skarży się, że „nowa władza narusza niezawisłość sędziów”. Oczywiście nie chodzi o sędziów, którzy zostali usunięci za łamanie konstytucji, tylko o tych powołanych przez PiS i dublerów.
Całość brzmi jak list z kolonii: „Droga Ciociu Europo, znowu mnie nie słuchają, a przecież mam rację, bo jestem wybrany przez dobrą zmianę”. I jeszcze jedno: na końcu proszą o „ochronę”. Serio? Immunitet to już za mało, teraz potrzebna jest ochrona osobista?
ATOM WJEŻDŻA, CZYLI JEST COŚ DOBREGO
Na szczęście jest też coś realnego. Komisja Europejska dała zielone światło dla pomocy publicznej dla polskiej elektrowni jądrowej. Wreszcie coś konkretnego. 60 miliardów złotych na atom, to więcej niż roczny budżet niejednego ministerstwa. Może wreszcie przestaniemy się grzać węglem z Kolumbii i ruszymy w XXI wiek.
Donald Tusk cieszy się jak dziecko z prezentu na Mikołaja. I słusznie. Problem w tym, że zaraz może mu to zawetować nasz nadaktywny prezydent Nawrocki. Ten sam, który nie był jeszcze w Kijowie, ale ponoć obrażony, że Zełenski go nie całuje po rękach.
TRUMP, CHINY, I 25 PROCENT WSTYDU
Tymczasem w Ameryce Trump zrobił to, co Trump robi zawsze – sprzedał wszystko, co jeszcze można było sprzedać. Tym razem pozwolił Nvidii eksportować supernowoczesne czipy H200 do Chin. W zamian USA dostaną 25 proc. zysków. Demokraci wściekli, Pentagon w szoku, Pekin w ekstazie.
Czipy H200 to nie są zabawki – to mózgi sztucznej inteligencji. A teraz będą pracować dla Xi Jinpinga. Ale kto by się przejmował? Ważne, że kasa się zgadza.
PODSUMOWANIE: JEDNOŚĆ, KTÓREJ NIE MA
Ambasador Rose opowiada nam bajki o zjednoczonej Polsce, której nikt nie rozpozna nawet na mapie. Glapiński rozmontowuje NBP jakby był tosterem, Trybunał pisze błagalne listy do Europy, Trump sprzedaje kluczowe technologie Chinom, a Tusk cieszy się z atomu, który jeszcze nie istnieje.
Kanclerz Niemiec przypomina, że Europa nie potrzebuje zbawiciela z Teksasu, a Ameryka mówi, że już nie ma czasu, by być wszędzie.
Czy Polska jest wiodącą siłą w Europie? Chyba tylko w kategorii „fantazja dyplomatyczna roku”.
A może, po prostu, wszyscy coś nam mówią, bo są pewni, że i tak nie odpowiemy sensownie.
Czas więc odpowiedzieć – i to nie bajką, nie listem, nie wetem. Tylko rzeczywistością. Na razie jednak: tańczymy dalej. W rytmie dyplomacji disco polo.

Dodaj komentarz