
czyli środa, w której Trump zagrał na nosie wszystkim, łącznie z logiką
W politycznym teatrze XXI wieku Donald Trump gra wszystkie role naraz: Napoleona, klauna, scenografa i pana, który sprzedaje popcorn. A w środę znowu miał premierę. Zaczął od klasyki: wrzucił do internetu opinię, która wywróciła stół.
ZWROT AKCJI: UKRAINA JEDNAK MA SZANSĘ?
Trump oznajmił, że Ukraina „może odzyskać wszystko”. Tak po prostu. Bez zniczy, bez znaku krzyża. Jeszcze niedawno mówił coś zupełnie odwrotnego. Że Ukraina przegra, że powinno się handlować jej terytorium jak przecenionym szwedzkim stolikiem. I że Władimir Putin to całkiem niezły partner na lody w Anchorage.
PUTIN KONTRA ORIGAMI
Na te słowa zareagował Kreml. Dmitrij Pieskow wyciągnął z kieszeni metaforę o papierowym tygrysie, która miała być ciętą ripostą, ale brzmiała jak fragment wierszyka z książki do angielskiego dla sześciolatków. W odpowiedzi zapewnił, że Rosja nie jest tygrysem, tylko niedźwiedziem — takim z pazurami i ambicjami imperialnymi, nie z IKEA.
W tle oczywiście kontynuacja „specjalnej operacji wojskowej”, która brzmi jak nazwa kolekcji z CCC, ale w rzeczywistości jest wojną, choć Kreml panicznie boi się tego słowa.
ŁUKASZENKO, CO POCZOBUTA WIĘZI
Tymczasem na Białorusi — teatr cieni. Andżelika Borys dostała pozwolenie, by spotkać się z Andrzejem Poczobutem, polskim dziennikarzem uwięzionym przez reżim. Spotkali się w kolonii karnej w Nowopołocku. Rozmawiali. O rodzinie. O Polsce. O niczym, co mogłoby rozsierdzić strażników. Poczobut powierzył swoje życie Bogu, bo innego rzecznika praw obywatelskich tam po prostu nie ma.
Borys złożyła też wniosek o jego ułaskawienie. Bo wierzy. I słusznie — ktoś w tym układzie musi jeszcze wierzyć.
POLSKA WCHODZI NA SCENĘ — Z FANFARAMI I FLAGĄ
Prezydent Karol Nawrocki spotkał się z Trumpem i wyszedł ze spotkania cały w zachwytach. Relacje Polski i USA są „głębokie i wartościowe”, Trump zapewnił, że Stany są z nami, a Nawrocki podkreślił, że granice Polski to świętość. I że Wojsko Polskie zareaguje, jak ktoś te granice naruszy. Nawet samolotem.
W kontekście nowej opinii Trumpa o Ukrainie Nawrocki stwierdził, że to nie zmiana serca, tylko zmiana publiczna. Czyli Trump był zawsze prorosyjski i proukraiński jednocześnie — zależnie od pory dnia, nastroju i ostatniego lunchu.
TRUMPOWE CEŁKA I ZŁOTY W SZALE
Rykoszetem przez rynek przeszła też inna wieść: Trump wspomniał o Rosji i nagle złoty się ożywił jakby dostał espresso w żyłę. Rynki zaczęły szeptać, rubel się napiął, a analitycy udawali, że rozumieją cokolwiek. Do tego doszła informacja, że będą cła na rosyjską ropę, ale uwaga: tylko Węgry i Słowacja zapłacą. Czyli UE zrobiła sankcje, ale tak, żeby nie było nikomu przykro, poza dwoma kolegami z końca klasy.
NATO: KONIEC Z GAPOWICZAMI?
Następnie przyszła wiadomość jak z bajki: NATO nie będzie już znosić finansowych pasożytów. Od 2025 każdy członek Sojuszu ma płacić, ile trzeba. Czyli: koniec darmowych biletów na obronność, nawet jeśli jesteś sympatyczny i nie miałeś kiedy zapłacić.
DODATEK OBYCZAJOWY: HEJTERZY, WÓDA I DRONY
Polska nie chciała być gorsza, więc:
- Prokuratura chce uchylenia immunitetu kolejnemu sędziemu w aferze hejterskiej. Będzie grillowane.
- Trwa wojna ustaw o alkohol — dwie wersje przepisów chcą wyrzucić procenty ze stacji i reklam. Będzie sucho.
- Inicjatywa SprawdzaMY ma 22 pomysły na rozruszanie sektora dronów. Będzie bzyczało.
A JEDNAK WSTYD, ŻE TO SIĘ NAPRAWDĘ DZIEJE
To był dzień, w którym:
- Trump znów był wszystkim i niczym,
- Kreml przeliczył się w metaforach,
- Polska udawała, że rozumie Trumpa,
- a Łukaszenko dalej więzi ludzi, jakby to był XIX wiek,
- plus NATO i UE próbują robić porządek, ale przez szmacianą rękawicę.
Środa, czyli dzień, w którym papierowy tygrys ryknął, niedźwiedź odburknął, a my siedzieliśmy na widowni, klaszcząc niepewnie.

Dodaj komentarz