
Wstałem i – wbrew zdrowemu rozsądkowi – zajrzałem na portale informacyjne. Taka autodestrukcja na czczo. A że wczoraj strona Krytyki Politycznej nie działała, to z ciekawości sprawdziłem, czy jeszcze istnieją, czy już padli jak mucha w grudniu. No i niestety – istnieją. Co więcej, istnieją w najlepsze, proszą o wsparcie finansowe i równocześnie serwują czytelnikom teksty, po których człowieka krew zalewa szybciej niż po podwyżce cen prądu.
I tak moim oczom ukazał się felieton autorstwa niejakiego Galopującego Majora, pod wymownym tytułem „Tusk uległy wobec silnych, podły wobec słabych”. No, ręce opadają, skarpetki też.
https://krytykapolityczna.pl/kraj/tusk-ulegly-wobec-silnych-podly-wobec-slabych/
Są w polskim życiu publicznym takie chwile, kiedy człowiek się zastanawia: czy to ja oszalałem, czy to jednak oni? A potem trafiam na tekst „Galopującego Majora” i już wiem – to oni. On – i ta cała lewicowa menażeria, która zamiast budować sensowną narrację polityczną, kleci jakieś żałosne pamflety w stylu „Tusk podły wobec słabych, uległy wobec silnych”.
Bo czego się właściwie dowiadujemy z tego elaboratu? Że Donald Tusk nie walczy z mafią śmieciową, z Big Techem, z lobby spirytusowym ani bukmacherskim. A dlaczego? Bo – zdaniem autora – to trudne. Więc Tusk wybiera łatwe ofiary: biednych uczestników koncertu Maxa Korża, pięciu aktywistów rozdających kanapki uchodźcom i doktora z Mysiadła wypisującego recepty na tabletkę „dzień po”. Innymi słowy: oto wielka teoria Majora – premier Polski, szef rządu w Unii Europejskiej, zamiast trząść światową mafią, zajął się jedzeniem kanapek i pogo na koncercie. Serio? To już nawet „Fakty i Mity” miały większą głębię analizy.
MAJOR, CO GALOPUJE PO KŁODACH
Galopujący Major. No dobrze, ale dokąd on właściwie galopuje? Na pewno nie do logiki, bo tam droga zamknięta. Do rozsądku też nie, bo to już od dawna teren zaminowany. Może więc do czytelników Krytyki Politycznej? Ale i tam coraz mniej chętnych, bo redakcja żebrze o pieniądze, a strona pada jak serwer ZUS po pierwszym dniu 500+. Gdybyż to było śmieszne, ale to już tylko żałosne. Pan Major obraża premiera własnego kraju porównując go do Rydza-Śmigłego, zapominając, że sam wygląda jak kabaretowa wersja Jasienicy po ciężkiej nocy.
A PANI BABAKOVA WIE SWOJE
https://krytykapolityczna.pl/kraj/uchodzcy-ukraina-800plus-nawrocki-pis-ko/
Zaraz obok wyżaliła się pani Olena Babakova, która odkryła, że polska polityka wobec Ukraińców to konkurs „kto bardziej przywali uchodźcy”. No, można i tak, choć ja bym powiedział, że raczej konkurs „kto szybciej zrobi z siebie pożytecznego idiotę”. Bo Babakova w jednym akapicie pisze o realiach, a w drugim już o „trumpizmie dla ubogich”. Tymczasem prawda jest banalna: rząd Tuska musi lawirować między populizmem Nawrockiego a zdrowym rozsądkiem. Ale dla Krytyki Politycznej każdy, kto nie daje wszystkim wszystkiego natychmiast i bezwarunkowo, to już faszysta.
LEWICA – KOALICJANT OD SIEDMIU BOLEŚCI
I tu dochodzimy do sedna. O co chodzi tej całej Lewicy? Ponoć są w koalicji rządowej, ale biją w premiera jakby marzyli o powrocie Kaczyńskiego. Może i marzą – w końcu w chaosie łatwiej sprzedaje się ideologiczne ogórki kiszone. Ale to właśnie jest dramat polskiej lewicy: zamiast wspierać rząd, woli atakować własnego lidera sceny politycznej, a potem dziwią się, że mają poparcie na poziomie statystycznego błędu. Galopujący Major, Babakova i reszta tej trupy bardziej przypominają stary kabaret „Pod Egidą”, tylko że bez pointy.
TUSK – CELULIT POLITYKI CZY STALOWA PIĘŚĆ?
Nie, Donald Tusk nie jest „podły wobec słabych”. To raczej Galopujący Major i spółka są podli wobec inteligencji czytelników. Premier prowadzi politykę trudną, balansuje między potrzebami bezpieczeństwa, naciskami sojuszników i kaprysami wyborców. I może nie robi tego z wdziękiem Brigitte Bardot, ale przynajmniej robi to poważnie. A że nie spełnia mokrych snów skrajnej lewicy o państwie opiekuńczym rozdającym szczęście w tubkach po jogurcie – no cóż, takie są realia.
PODSUMOWANIE
Tak więc kiedy Krytyka Polityczna płacze, że nie ma pieniędzy, ja nie płaczę. Ja się cieszę. Bo może wreszcie zniknie z przestrzeni publicznej ten chocholi taniec ludzi, którzy zamiast wspierać kraj w trudnym czasie, klepią swoje dyrdymały. Tusk się obroni – bo broni go rzeczywistość. A Major, Babakova i spółka? Cóż, zostanie im tylko pisać pamflety na kartkach A4 i rozdawać w przejściu podziemnym. Choć i tam pewnie nikt nie będzie chciał ich czytać.

Dodaj komentarz