TUSK A PIENIĄDZE, TRUMP A WOJNA, CZYLI KTO TU KOMU OGOLI GŁOWĘ

Warszawa

Poniedziałkowy poranek nie lubi niespodzianek, ale polityka najwyraźniej nie przeczytała regulaminu i znów wpadła nam do kuchni w kapciach i z miną, jakby nic się nie stało. A działo się sporo: budżet na kroplówce, Gaza w ogniu, Nawrocki marzy o partii, której nie chce, a sędziowie ostrzej niż fryzjerzy z PRL-u. Zacznijmy więc od pieniędzy, bo przecież nic tak nie łączy Polaków jak wspólne martwienie się o cudze długi.

KASY JAK LODU, ALE NA MINUSIE

Okazuje się, że budżet państwa przypomina teraz studenta pierwszego roku po wypłacie stypendium: niby coś wpłynęło, ale wszystko już rozeszło się na kebaby, kredyt na laptopa i Netflixa dla współlokatorki. PiS przez osiem lat urządzał budżetową „hulaj dusza, piekła nie ma”, a teraz Tusk z ekipą musi z tego piekła odprowadzać dym. Opozycja już ostrzy zęby, że „obiecywali, a teraz kombinują”, ale jak się okazuje, dług publiczny nie zna litości, a unijna procedura nadmiernego deficytu nie uznaje „bo Ziobro” jako argumentu prawnego.

Zbrojenia? Jasne. Ale to nie rakiety zjadają budżet jak Pac-Man z ADHD, tylko rozdawnictwo: 800+, 13., 14. i zapewne kiedyś 69. emerytura. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział – programy socjalne nie są magiczną konewką, która rozmnaża pieniądze. Są raczej dziurawym wiadrem, przez które pieniądze uciekają szybciej niż sondaże Karola Nawrockiego.

PREZYDENT Z FANTAZJĄ, PARTIA ZE ŚCIANKI

A skoro już przy Karolu „Nie-Mam-Partii” Nawrockim jesteśmy, to warto docenić jego konsekwencję w byciu prezydentem, który nic nie może, ale za to zamaszyście przeszkadza. Pomysł na budowę partii? Nie, bo przecież partia to odpowiedzialność, program, struktury… a Karol woli być jak złoty liść jesieni – niesiony wiatrem z Nowogrodzkiej.

Ale wyborcy PiS i Konfederacji chcą tej partii. Może nie po to, by rządziła, ale żeby miała logotyp i można było wrzucić fotkę na Facebooka z podpisem „nowa jakość w polityce”. Tymczasem Nawrocki bawi się w patrona paktu senackiego, czyli słodki pomost między PiS a Konfederacją. Most, po którym prędzej przejedzie czołg z Donbasu niż kompromis programowy.

TRUMP: BYŁA WOJNA, JUŻ NIE MA

Skoro już jesteśmy przy czołgach: wróciła wojna w Gazie. Zawieszenie broni pękło jak balonik na urodzinach Netanyahu, a bomby znów spadają na cywilów. Donald Trump, ten sam, który twierdził, że „zakończył ją w 24 godziny”, teraz najpewniej siedzi z popcornem i krzyczy do telewizora „to nie moja wojna!”. Trudno powiedzieć, czy bardziej śmieszne, czy tragiczne jest to, że facet, który nie umie zakończyć nawet własnych procesów sądowych, kreuje się na pogromcę Bliskiego Wschodu.

SĄDY, CZYLI STRZYŻENIE PO ZIOBRO

A propos pogromców: minister Źurek nadal konsekwentnie przeprowadza w wymiarze sprawiedliwości to, co PiS zostawił po sobie w ruinie, ale za to z marmurowymi korytarzami. Reformy Ziobry przypominały operację na otwartym sercu wykonywaną młotkiem pneumatycznym. Teraz trzeba to zszywać, niekiedy szorstko i bez znieczulenia.

Elity sędziowskie zawodzą o „poniżaniu”, ale prawda jest taka, że wielu z nich miało osiem lat, by zareagować na patologię. Nie zrobili nic, bo najwyraźnie czołgi po sądach nie jeździły, a paszporty odbierano tylko w TVP Info. Teraz, gdy Źurek i Domański robią porządki, słyszymy lamenty jak z opery: „dlaczego nie wszyscy zostaną uznani za sędziów?!”. Odpowiedź: bo niektórzy z nich byli raczej aktorami w spektaklu politycznej lojalności, a nie niezależności.

Zresztą – słuchanie teraz autorytetów z Klubu Jagiellońskiego przypomina uczciwe pytanie do kota, czy myszy też mają rację. Może i mają, ale kot wciąż oblizuje się po ostatnim lunchu.

PO STRONIE ŚWIATŁA

Na koniec, niech wybrzmi coś dobrego. Bo mimo tego, że Tusk musi gasić pożar finansowy, opierać się sztuczkom Nawrockiego i w dodatku obserwować, jak Trump opowiada, że pokonał Hamas przez telefon, to wciąż trzyma pion. Jest w tym jakaś niezwykła godność, z jaką premier i jego ministrowie – także Źurek – próbują sklejać ten potłuczony kraj.

Więc tak, poniedziałek znowu boli, ale lepiej zaczynać tydzień z Tuskiem niż z Trumpem. Ten pierwszy przynajmniej nie ogłasza zwycięstwa w wojnie, która trwa.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights