TRUMPOKRACJA, TOMOHAWKI I TRYBUNAŁY: CZYLI JAK ŚWIAT ZMIENIA SIĘ W KOMIKS

Warszawa

Jeśli świat miałby dziś twarz, byłaby to twarz Donalda Trumpa – opalona na pomarańczowo, rozciągnięta w uśmiechu człowieka, który twierdzi, że zakończył osiem wojen i właśnie kończy dziewiątą. Czy to znaczy, że na dziesiątą zabraknie mu palców? A może zacznie liczyć na palcach stóp?

Prezydent USA znowu poczuł powołanie do zostania zbawcą globu. Tym razem jego misją jest pokój między Rosją a Ukrainą. Spotkał się telefonicznie z Putinem (bo przecież wideokonferencje są zbyt nowoczesne) i uzgodnili, że spotkają się osobiście – w Budapeszcie, mieście znanym głównie z tego, że jego premier Viktor Orbán uważa liberalną demokrację za rodzaj pasożyta. Ale dla Trumpa to raj – gdzie indziej mógłby spotkać się z Putinem, nie będąc wyśmiany przez cały Zachód?

Orbán, zachwycony jak chłopiec, który dostał nowe wiaderko do piaskownicy, ogłosił, że jego kraj jest gotowy. Węgierska stolica zamieni się w arenę politycznego teatru: Trump i Putin na czerwonym dywanie, gdzieś w tle Melania z dziećmi, Tomahawki w paczce z napisem „na razie nie, ale zobaczymy”, a Zełenski czekający na korytarzu z listą zakupów dla swojej armii.

W międzyczasie Trump rozdaje obietnice jak cukierki w Halloween. Mówi, że może da Ukrainie rakiety Tomahawk, ale tylko jeśli Putin dalej będzie się ociągał z podpisywaniem pokoju. Czyli klasyczna metoda: kij w jednej ręce, marchewka w drugiej, a w trzeciej… no właśnie, ile Trump ma rąk?

Na marginesie tej wielkiej dyplomacji światowej – Polska. Tu nie potrzeba bomb, wystarczy sondaż. Według najnowszych badań, tylko 29% obywateli uważa, że za rządów Donalda Tuska poprawiła się praworządność. Reszta twierdzi, że jest jak było, albo że jest gorzej. Trzeba przyznać: jak na kraj, który przez osiem lat był okładany propagandową pałką PiS-u, to i tak niezły wynik. Bo naprawić zgliszcza po Zbigniewie Ziobrze to trochę jak próbować wyremontować dom po pożarze, tsunami i ataku dzikich dzików.

Sędzia Zawistowski mówi wprost: Sąd Najwyższy to dziś kryzys w wersji deluxe. Na miejscu powinien stać food truck z popcornem, bo to, co się tam dzieje, to bardziej serial niż instytucja państwowa.

A skoro o dziedzictwie mowa – Amerykanie odnaleźli cenny zabytek zrabowany przez Niemców w czasie II wojny światowej. Po 80 latach szkło z kolekcji Czartoryskich wróciło do Polski. Hurra! Kolejny triumf cywilizacji nad barbarzyństwem. Tylko szkoda, że bardziej dbamy o szkło sprzed 100 lat niż o prawo dzisiaj.

W tle słychać jeszcze echo nieobchodzonej przez rząd drugiej rocznicy wygranych wyborów. Cicho, bez tortu, bez fanfar. Może nie chcieli denerwować sondaży? Albo może rząd wie, że przed nimi jeszcze dwa lata i lepiej nie rzucać się w oczy jak Kamiński z Wąsikiem, którzy właśnie zderzają się z aktem oskarżenia, a ich główną linią obrony jest „ale przecież to my jesteśmy ofiarami!”.

Tak oto żyjemy w rzeczywistości, gdzie prezydent USA prowadzi dyplomację jak serial Netflixa, Orbán marzy o byciu Henrym Kissingerem Europy Środkowej, a Polacy zastanawiają się, czy ich państwo ma jeszcze sensowny system sądownictwa, czy tylko cosplay sądu.

Na koniec dobra wiadomość: PKB urosło o 3,3%. O całe 0,1% więcej niż myśleliśmy. Można więc otworzyć szampana, pod warunkiem że to był ten z promocji.

Czy świat zmierza do pokoju, czy do kabaretu? Tego jeszcze nie wiemy. Ale jedno jest pewne: jeśli Trump zakończy jeszcze jedną wojnę, to będzie musiał nosić sandały, żeby mieć więcej palców do liczenia sukcesów.

A my? My zostajemy z naszą praworządnością, jak z paragonem za danie, którego nikt nie zamawiał. I tylko Tusk, biedak, musi teraz przekonywać naród, że da się odbudować państwo z klocków LEGO – po tym, jak poprzednia władza zjadła instrukcję.


  1. Tomek

    Cos mi sie wydaje ze Trump dalej kombinuje niezle, a Polska chyba dalej nie ma jasno co chce w tym wszystkim. Dobre jest to, ze artykul pokazuje jak to wszystko wygląda na serio a nie tylko w tv.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights