




Piątek, 5 grudnia 2025. Dzień, w którym Polska przegrała z własnym Sejmem, Netflix połknął Warnera, a Zbigniew Ziobro postanowił, że zostanie hologramem oporu wobec bezprawia. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim Ukraina znów pokazała, że potrafi stawiać czoła wojnie z godnością i kulturą. Tylko my, jak zwykle, balansujemy między kabaretem a tragedią narodową. Ale po kolei.
WIELKIE NIC. SEJM PODDAŁ SIĘ WETU PREZYDENTA
Zacznijmy od najbardziej żenującego spektaklu tygodnia – głosowania nad wetem prezydenta Karola Nawrockiego, który z właściwą sobie subtelnością rozwalił ustawę o rynku kryptowalut. Sejm nie zebrał większości, weto nie zostało odrzucone. Projekt padł. Zostało tylko echo krzyku Komisji Nadzoru Finansowego i ciepła satysfakcja Zbigniewa Boguckiego, który wyglądał, jakby właśnie dostał bożonarodzeniowy prezent od Grupy Wagnera.
Nawrocki, Leśkiewicz i spółka triumfują, że obronili Polaków przed „nadregulacją”, tak jakby to była jakaś epidemia, a nie standard unijny. Polska zostaje cyfrową Somalią Europy, jedynym krajem bez prawa chroniącego ludzi przed oszustami. Zamiast MiCA – czyli wspólnotowego rozporządzenia chroniącego konsumentów – zostaliśmy z narracją o „ustawie za długiej” i „za surowej”. To jakby odrzucić szczepionkę, bo nie mieści się w tabletce.
Premier Tusk nie krył frustracji. Przypominał, że Polska jako ostatnia w UE próbuje implementować MiCA, i że w tym czasie 600 tysięcy Polaków zostało oszukanych na rynku kryptowalut. Ale kogo to obchodzi, skoro można było pokazać rządowi środkowy palec i jeszcze się przy tym uśmiechnąć do kamery.
NETFLIX ZJADA WARNERA, CZYLI KONIEC ŚWIATA W 4K
Z dala od polskiego kabaretu, na rynku mediów wydarzyło się coś, co zmieni branżę filmową na zawsze: Netflix kupił Warner Bros. Discovery, HBO i HBO Max. Tak po prostu. Łyk. I po wszystkim. Paramount i Comcast dostali kosza. Teraz największy streamingowy gracz ma w ręku nie tylko algorytm, ale też cały katalog Batmana, „Sukcesji”, Harry’ego Pottera i – o zgrozo – TVN-u. Choć akurat tego ostatniego NIE kupił, bo pozostaje on w nowej spółce Discovery Global.
To oznacza jedno: wojna o widza wchodzi w fazę atomową. Netflix, znany z premier „prosto z łóżka na ekran”, najpewniej zakopie klasyczną dystrybucję kinową pod płytą chodnikową, a przy okazji jeszcze bardziej wyczyści rynek z konkurencji. Kino stanie się luksusem, a HBO – historią. To nie przejęcie. To kulturalna fuzja jądrowa.
UKRAINA – WOJNA, KULTURA I STACJA BENZYNOWA JAKO METAFORA NARODU
W tym samym czasie Marek Kozubal pisze z Kijowa reportaż, który bije po sercu mocniej niż wszystkie newsy o Netflixie razem wzięte. Pokazuje naród, który – mimo alarmów bombowych – kupuje książki, chodzi do teatru i tworzy nową tożsamość. Ukraina żyje, choć każdy dzień mógłby być ostatni. Kultura staje się tam formą oporu, a wojna – tłem dla najbardziej ludzkiego przejawu odwagi: normalności.
Lubka pisze o pracownikach stacji benzynowych, którzy w pierwszych dniach wojny nie opuścili swoich posterunków, choć mogli zginąć w każdej chwili. Tak wygląda dekolonizacja w praktyce: nie pomnik, nie deklaracja – tylko zwykły człowiek, który robi swoje, mimo że świat się wali.
Równocześnie kultura kwitnie w okopach – koncerty, księgarnie, festiwale. Kijów nie jest już miastem frontowym, jest stolicą wolnego ducha. I nie, to nie znaczy, że jest łatwo. Mobilizacja wciąż budzi kontrowersje, system wojskowy pęka od środka, ale nikt nie ma złudzeń: Ukraina nie może przegrać, bo jeśli przegra, przegra też Zachód. A może i rozsądek jako taki.
ZIOBRO JAK DZIK W MGLE – TRANSMISJA Z WIECZNOŚCI
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, obecnie człowiek z pliku .mp4, ogłosił, że „wróci, jeśli sądy będą niezależne”. Po czym, z ekraniku, w tonie podszytym dramatem, opowiedział o Pegasusie, Tusku, bezprawiu, zdradzie i własnej niezłomności. Krótko mówiąc – klasyczny piątkowy Ziobro z dostawą przez internet.
Zbiegły prokurator generalny domaga się „przywrócenia legalnego prokuratora krajowego”, czyli kogoś w rodzaju osobistego notariusza partii, a także żąda, by Żurek nie dobierał sędziów, tylko losował ich wróżką zębusią. Brakuje tylko żądań dotyczących reinstalacji Windowsa XP na wszystkich sądowych komputerach.
Ziobro stawia warunki z Brukseli. Mówi o uczciwym procesie. Chce wrócić, ale nie chce, ale może wróci, ale musi być immunitet i może też amnestia. Ten występ to połączenie thrillera sądowego, dramatu egzystencjalnego i kiepskiej reklamy VPN.
TRUMP, PUTIN, WENEZUELA I ŚWIAT W RĘKACH WARIATA
A nad tym wszystkim unosi się duch Trumpa – byłego prezydenta i aktualnego spiskowego szamana, który najpierw poluzował sankcje na rosyjską ropę, a potem znów zaatakował Ukrainę słowami, jakby była winna temu, że nie leży w Teksasie.
Ale to nie wszystko – Trump znów grozi Wenezueli, bo tak mu podpowiedziało prawe ucho i algorytm z Fox News. Sympatia do Putina? Nadal żywa jak wspomnienia po Capitol Hill. USA – państwo nie do końca poważne – stąpa coraz bliżej krawędzi. I tylko Macron ostrzega przed zdradą, a Pentagon rozstawia palce w Europie.
SŁUPKI, BUDŻET I KASA – POLITYCZNA DOGRYWKA TUSKA
Premier Donald Tusk nie tracił zimnej krwi. Choć Sejm zawiódł i nie odrzucił prezydenckiego weta do ustawy o kryptoaktywów, premier szybko przestawił zwrotnicę uwagi: pokazał sondaż CBOS, w którym Koalicja Obywatelska wyprzedza PiS o ponad 10 punktów procentowych. KO – 35 proc., PiS – 24,8 proc. A – jak podkreślił premier – to wynik „jeszcze przed #KryptoAferaPiS”. Do tego Konfederacja – 14,2 proc., Korona Brauna – 8 proc., Lewica – 6,2 proc. Reszta – w piach: PSL – 3,7 proc., Polska 2050 – 2,7 proc., Razem – 4,4 proc.
Na Radzie Krajowej KO Tusk żartował: „To nasz pierwszy raz”, nawiązując do zjednoczenia środowisk. Ale nie był to wieczór na żarty. – PiS i Konfederacja kłócą się o wszystko. Poza jednym: kiedy chodzi o kasę, jednoczą się błyskawicznie – podsumował głosowanie nad kryptoregulacją. W tej sprawie padła brutalna diagnoza: chodziło o pieniądze i interesy, nie o wolność.
A potem przyszedł budżet.
Sejm przyjął ustawę budżetową na 2026 rok. Wydatki: 918,9 mld zł, dochody: 647,2 mld zł, deficyt: 271,7 mld zł. Rekordowe kwoty na obronność (ponad 200 mld zł), ochronę zdrowia (247,8 mld zł), inwestycje w infrastrukturę. Minister Domański mówił o cudzie gospodarczym, silnym złotym, wzroście PKB i malejącej inflacji. Część mediów i opozycji drwi, ale liczby są twarde.
Oszczędności? Także. Obcięto finansowanie Kancelarii Prezydenta, Sejmu, Senatu, Sądu Najwyższego, IPN i Ministerstwa Sprawiedliwości – łącznie setki milionów przesunięte na naukę, bezpieczeństwo i nowe inwestycje.
NARADA DZIWÓW W PAŁACU PREZYDENCKIM – NAWROCKI O ZDROWIU, CZYLI SZUKANIE KROPLI W MORZU DZIURAWEGO SYSTEMU
Jakby chaosu było mało, prezydent Karol Nawrocki postanowił wstrzyknąć sobie odrobinę powagi, zwołując do Pałacu Prezydenckiego naradę ws. ochrony zdrowia. Zaprosił związki zawodowe – tych samych, co zawsze: uzbrojonych w żądania, postulaty i żelazną narrację o „godnych warunkach pracy”, które brzmią jak zaklęcia z mantry niedofinansowanego systemu od lat.
Spotkanie to przypominało bardziej seans spirytystyczny niż realne forum decyzyjne. Gospodarz, czyli prezydent-wetujący, który chwilę wcześniej rozwalił ustawę o rynku kryptoaktywów pod pretekstem „troski o obywateli”, teraz kreował się na mesjasza zdrowia publicznego. Mówił o dialogu, wsłuchiwaniu się w głosy środowiska i potrzebie naprawy systemu. Gdyby dodać świeczki i harfę – można by pomylić to z wieczorkiem poetyckim.
Związki zawodowe odczytały swoje listy życzeń – więcej pieniędzy, więcej etatów, mniej biurokracji, mniej „efektywności za wszelką cenę”. Czyli wszystko to, o czym wiedzą wszyscy od dekady. Nawrocki kiwnął głową i… tyle.
Nie padły liczby, nie padły decyzje. Ale zdjęcia poszły w świat. Prezydent troszczy się o pacjenta. Prezydent słucha. Prezydent działa. Problem w tym, że słucha jak zawsze – i działa jak nigdy.
KONIEC TYGODNIA, KTÓRY NIE POWINIEN SIĘ WYDARZYĆ
Gdyby ktoś chciał opowiedzieć piątek 5 grudnia jako fabułę, musiałby wybrać gatunek: czarna komedia polityczna, dramat instytucjonalny, cyberpunk z elementami realizmu magicznego.
Sejm pogrąża ustawę, która mogła chronić ludzi. Ziobro przemawia zza granicy jak Lenin z wagonu. Netflix zjada kulturę jak bezlitosny Pac-Man. Ukraina twardnieje w ogniu i uczy się oddychać przez gazy bojowe historii. Trump bełkocze o imperiach, a Putin rozciąga cień nad kolejnymi granicami.
A Polska? Polska… znów jest miejscem, gdzie rzeczy mogły się udać. Ale ktoś wcisnął „wstecz” zamiast „start”.
Do poniedziałku.
Albo do kolejnego kryzysu, czyli – do jutra.

Dodaj komentarz