SZTANDAR W JEDNĄ, KADZIDŁO W DRUGĄ – POLITYCZNA SOBOTA, CZYLI KTO Z KOGO ROBI JAJECZNICĘ

Warszawa

W sobotę Polska znowu stała się teatralną sceną polityczną, na której jedni wygłaszają deklamacje w stylu szekspirowskiej tragedii, a inni uprawiają kabaret, w którym nawet Bareja by się pogubił. Konwencja PiS-u, konwencja KO, Igrzyska Wolności, Kurski przerywany przez Lichocką, Sikorski pytający, czy ktoś w PiS-ie jeszcze używa mapy Europy – wszystko to przypominało narodowy mecz ping-ponga z publicznością rozdartą między rechotem a rozpaczą.

SZOK I NIEDOWIERZANIE, CZYLI SIKORSKI PATRZY W TYŁ I WIDZI ŚCIANĘ

Radosław Sikorski – człowiek, który widział więcej niż niejeden atlas geopolityczny – wystąpił podczas Igrzysk Wolności w Łodzi i powiedział coś, co niektórym przypomniało, że polityka to nie tylko memy i pogadanki o LGBT w podstawówkach.

„Szokuje mnie, że nasi konkurenci polityczni mówią, że zagrożenie dla Polski jest z Zachodu.”

W świecie, w którym rosyjskie rakiety spadają na osiedla, a Chiny budują sojusze z Teheranem i Moskwą, Jarosław Kaczyński upiera się, że największym zagrożeniem dla Polski są Niemcy i Francuzi. Nie żartuję – on naprawdę tak powiedział.

Sikorski, dawny kolega z tych samych okopów, teraz spogląda na prezesa PiS-u jak na kolegę z klasy, który po latach spotkania mówi, że UFO porwało mu kota. Zamiast mówić o wschodnim zagrożeniu, Kaczyński straszy biurokratą z Brukseli i bagietką z Paryża.

KURSKI PRZERYWANY, CZYLI TRAGIFARSA W TRZECH AKTACH

W Katowicach na konwencji PiS-u Jacek Kurski – człowiek, który zamienił media publiczne w partyjne reality show – próbował się chwalić, jak to pięknie zrobił z TVP bastion pluralizmu. Przerwała mu… Joanna Lichocka. Tak, ta od słynnego gestu. To trochę jakby Darth Vader powiedział Palpatine’owi: „Starczy tych ciemnych mocy, porozmawiajmy o reformie Senatu”.

– Powiedz, Jacku, co dalej, a nie jak pięknie było za twoich czasów – rzekła Lichocka, czym zyskała kilka punktów do autentyczności, ale minus sto do wiarygodności. Bo jeśli nawet oni się sobą zmęczyli, to co dopiero my, widzowie tego odcinka „Gra o tron – wersja piwniczna”.

TUSK WRACA DO GRY. ZĘBY ZACIŚNIĘTE, WZROK JAK LASER

W Warszawie Donald Tusk ogłosił polityczne „odkurzanie”. Konwencja zjednoczeniowa KO pokazała, że Platforma, Nowoczesna i Inicjatywa Polska to teraz nie tyle koalicja, co wspólnota przetrwania z logiem KO jak tarczą superbohatera.

„Dobro zwycięża zło, ale musi być silne” – powiedział Tusk, wchodząc na scenę jak bohater Marvela po dwóch sezonach urlopu.

Dostał od Kaczyńskiego idealne paliwo: niemiecko-brukselski potwór, w którym nie ma ani słowa o Rosji. Odpowiedź Tuska była niemal hollywoodzka: „Nie damy się podzielić z Europą. Nie damy się podzielić z Zachodem.”

W skrócie: albo Berlin, Bruksela i Waszyngton – albo Budapeszt, Mińsk i Pacanów.

KACZYŃSKI I JEGO PAŃSTWO Z LUSTERKA WSTECZNEGO

Jarosław Kaczyński na zakończenie konwencji PiS-u znowu rzucił wielką ideą:

„Musimy osiągnąć poziom najbardziej rozwiniętych państw, bo nam się to należy.”

Czyli plan jest prosty: „bo tak”. Po drodze należy oczyścić sądy z sędziów, którzy mieli czelność nie zgadzać się z partią, przeorać konstytucję, zdelegalizować orzeczenia TSUE i wprowadzić „fundusz misji publicznej” – czyli nową nazwę na to, jak dawać swoim za pieniądze wszystkich.

To wszystko podlane sosem z fraz w stylu: „oni mówią, my robimy”, „Europa zła, Ameryka dobra”, „media nasze, sądy nasze, Polska nasza”. Dla ludzi o stalowych nerwach i sentymencie do PRL-u – jak znalazł.

PUENTA JEST PROSTA – POLSKA MA WYBÓR. JESZCZE MA

Po tej sobocie nie mamy wątpliwości, kto gra do której bramki. Sikorski apeluje o rozum, Tusk o jedność, Kaczyński o powrót do przeszłości, a Kurski o… jeszcze jedną szansę na wizję.

Nie wiemy, kto wygra te starcia, ale wiemy, że linia frontu jest wyraźna:

  • albo Zachód,
  • albo duchowy Wschód,
  • albo państwo prawa,
  • albo państwo „nam się należy”.

Tyle że jak powiedział kiedyś inny klasyk politycznej fikcji: „Zbyt wielu ludzi pomyliło iluzję z rzeczywistością. I teraz mamy złudzenia we władzy.”

A my, obywatele, mamy sobotę jak z tragikomedii – tylko za bilety płacimy z własnych podatków.

Do zobaczenia w kolejnej odsłonie serialu pt. „Polska 2025 – Wybory, Wojny i Wieczne Oczekiwanie”.

Z politycznym pozdrowieniem –
felietonista,
ciągle świeży.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights