ŚWIAT W SOSIE WŁASNYM, CZYLI PIĄTEK DLA ODPORNYCH PSYCHICZNIE

Warszawa

Weekend. Dla jednych chwila oddechu. Dla innych czas, gdy wszystko wreszcie wali się powoli, metodycznie i z elegancją upadłego księcia. Patrzysz za okno. Śnieg z deszczem. Pogoda jak państwowy dekret — nijaka, wilgotna i spóźniona.

Chiński smok już nie zionie ogniem. On dmucha w ranking szanghajski. Zamiast tandetnych klapek i zabawek z ołowiem, Chińczycy robią już chipy, AI, i naukę, która wyprzedza Harvarda. I to bez cheerleaderek. Xi Jinping rozważa skok na Tajwan. W gabinecie ma globus, mapę i odlicza czas do wojny. Korea Południowa się boi. Japonia ćwiczy nerwowy uśmiech. A USA? Udają, że wszystko pod kontrolą. Czyli standard.

Putin z kolei bawi się w SimCity: Wersja Autorytaryzm. W Czeczenii Kadyrow ledwo zipie. Kreml rozważa wymianę ramienia do bicia na nowe. Czekają aż ktoś się zgłosi. Na razie pies w okolicach Groznego szczeka wyjątkowo rytmicznie.

W Polsce? Czysty teatr absurdu. Marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty, ma dostęp do tajemnic państwowych, ale to nie powstrzymało ambasadora USA przed zerwaniem kontaktów. Powód? Podobno nadwrażliwość dyplomatyczna i brak cierpliwości do jaj Fabergé. Albo coś równie symbolicznego. Kancelaria Sejmu zaprzecza, Sejm działa dalej, a wyborcy jak zwykle nie rozumieją, o co chodzi, więc popierają, co znają.

W tle marszałkowskiego niedomówienia Karol Nawrocki żuje snusa tak ostentacyjnie, że służby mają mdłości. Jego nowy doradca, Tomasz Ognisty, to człowiek z dwiema przeszłościami sądowymi i jedną ambicją — wydzierżawić Kościołowi połowę państwa w zamian za ziemię obiecaną. Próba przejęcia hektarów nie wypaliła, ale smród pozostał.

Na Netflixie śląski PRL wraca jak niestrawność po bigosie. Joanna Kulig gra lekarkę, która chce ratować dzieci. Władza odpowiada: po co? Agata Kulesza, Zamachowski, Dziędziel — obsada z piekła i PRL-owskiej izby przyjęć. I ta muzyka. „Chodź, pomaluj mi świat” brzmi tu jak akt desperacji.

W tle — awantura o „Lalkę”. Kondrat czy Dorociński? Drzymalska czy powtórka z rozrywki? Polska dzieli się na frakcje jak przy wyborze papieża. Dla jednych Wokulski to wzorzec męskości. Dla innych — proto-maminsynek z zasobem gotówki.

Na świecie Kanada wbija flagę na Grenlandii. Serio. Zatknęli ją jak kij od grilla na miejskiej plaży. To nowy rozdział walki o Arktykę. Surowce, prestiż, selfie z niedźwiedziem. Kanada nie chce być dłużej krajem syropu klonowego i uprzejmych ludzi. Chce być mocarstwem. Czyli jak Szwecja po Red Bullu.

Tymczasem Trump. Słoń w składzie globalnej porcelany. Grozi Grenlandii, gubi dolara, a inwestorzy czują, że nadchodzi krach. Szef funduszu Universa mówi: „Będzie jak w 1929”. A może gorzej. Może jak Sylwester z Polsatu, ale bez muzyki.

Emeryci? Mają się świetnie. Co czwarty zarabia więcej niż trzydziestolatek na etacie. Świat staje na głowie. Emeryt kupuje Lexusa, a młody lekarz kombinuje, czy mu starczy na chleb i ratę za mieszkanie w bloku z wielkiej płyty.

W kulturze „Wichrowe Wzgórza” mają być emocjonalnym rollercoasterem. Wyszło coś pomiędzy wideoklipem a pokazem mody dla ludzi, którzy nigdy nie kochali. Margot Robbie gra namiętność jakby czytała ulotkę z tabletek na grypę.

A na koniec — życie.
Ktoś zostawia żonę po 30 latach. Ktoś odstawia leki na odchudzanie i wraca do lodówki z zemstą. Iza mówi, że apetyt wrócił i jest nie do opanowania. To nie apokalipsa. To po prostu piątek. Świat w sosie własnym. Kwaśnym, słodkim i lekko spleśniałym.

I jeszcze jedno. Mamy Igrzyska. We Włoszech. Nikt nie wie, ile to kosztuje. Ale na pewno za dużo. Będą skoki, biegi, łzy i włoskie przekleństwa. Będzie pizza w strefie VIP i biegacz z kontuzją achillesa, który da radę, bo podpisał umowę sponsorską z kremem na bolące kolana.

To tyle. Do przeczytania za tydzień, jeśli świat jeszcze będzie istniał. A jak nie — cóż, przynajmniej było zabawnie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights