ŚWIAT W OGNIU, POLSKA W GARZE —  PIĄTKOWY ROSÓŁ ZE ZŁOŚCIĄ, PIEPRZEM I ZASKOCZENIEM

Warszawa

Jeśli komuś jeszcze wydawało się, że świat zmierza ku uporządkowanej normalności, to ten tydzień był jak kubeł zimnej zupy na głowę — a zupa była kiepska, ugotowana z łupin cebuli, łez geparda, wojskowych obietnic i resztek honoru po politykach PiS. I nie, nie chodzi tu o dramatyczne wydarzenia z frontów wojny, ani o groźby atomowe w tle spotkania dwóch starych kogutów w Busan — choć i to się działo. Chodzi o coś znacznie bardziej niepokojącego: Karol Nawrocki nadal prowadzi w rankingu zaufania. Tak, żyjemy w czasach, gdzie logika schowała się w schowku na miotły, a do głosu doszły wilki w skarpetkach patriotycznych.

Nie martwcie się, przeszliśmy przez piątek jak przez kręty tor przeszkód, więc oto poranna kronika dla was, zmęczonych, wygłodniałych, sobotnich śniadaniowiczów z dzbankiem kawy i pełną miską ironii.


BUSAN, CZYLI MĘSKI PRYSZCZ NA GLOBIE I ZAWIESZONY TOPÓR

Spotkanie Donalda Trumpa i Xi Jinpinga w Korei Południowej było jak pojedynek dwóch emerytowanych wrestlerów, którzy nie wiedzą, czy mają się uścisnąć, czy zdzielić mikrofonem po łbie. Ustalono chwilowe zawieszenie broni w wojnie handlowej, czyli coś w stylu „dobra, odłóżmy nóż, ale nie wyciągajcie widelca”. Chiny łaskawie odroczyły ograniczenia eksportu metali ziem rzadkich, a USA postanowiły być trochę mniej złe i obniżyły cła o 10 punktów. Odetchnęli wszyscy — od producentów smartfonów po sprzedawców lodówek.

Ale nie łudźmy się: to tylko zawieszenie topora wojennego na ścianie — najpewniej obok oprawionych w ramkę tweetów Trumpa — a nie jego zakopanie. Bo Donald, jak to Donald, w tym samym czasie ogłasza próbę broni jądrowej. To jakbyś przeprosił sąsiada za hałas w nocy, po czym odpalił petardę w jego skrzynce na listy.


PUTIN: KSIĄŻĘ CIEMNOŚCI SZUKA MIĘSA NA FRONT

Tymczasem na wschodzie Europy rozgrywa się casting do najgorszego reality show w historii: „Rosja szuka żołnierza”. Dobrowolny zaciąg zamienił się w anegdotę, więc Kreml postanowił powołać 135 tysięcy świeżych poborowych. Problem w tym, że Rosjanom coraz trudniej wcisnąć kit o „specjalnej operacji” — już nawet babcie z Krasnojarska nie wierzą, że ich wnuczek jedzie „na ćwiczenia”.

Regiony, niegdyś hojne w wypłatach dla kontraktowych (po 90-170 tys. zł jednorazowo, czyli tyle, ile w Polsce kosztuje kawalerka w Ciechanowie), teraz liczą każdego rubla, więc pojawiły się nagrody za „przyprowadzenie kolegi”. Tak, armia Federacji zamieniła się w piramidę finansową, tylko zamiast garnków, dostajesz hełm i szansę, że wrócisz z Ukrainy w kawałku — najlepiej jednym.

Żołnierze są zmuszani do podpisywania kontraktów tuż po przybyciu do jednostek, co pozwala wysłać ich legalnie na front. Prawda, że śliczne? Formalnie nie wolno wysyłać poborowych na wojnę, ale jeśli ich zmusimy do podpisania czegoś, co wygląda jak umowa, ale pachnie jak przymus, to problem znika. Magia rosyjskiego prawa w akcji.


HOLENDERSKI ROWER KONTRA POPULISTYCZNY CZOŁG

Zajrzyjmy do Holandii, gdzie odbyły się wybory i — niespodzianka — populizm dostał kopa od rzeczywistości. Centrowa partia D66 Roba Jettena zdobyła tyle samo mandatów co skrajna Partia Wolności Wildersa, ale miała kilka tysięcy głosów więcej. Jak w meczu, gdzie sędzia uznaje, że gol strzelony z połowy boiska jednak się liczy. Jetten, 38-letni polityk, może zostać najmłodszym premierem w historii kraju i pierwszym otwarcie homoseksualnym szefem rządu.

To oznacza, że Holandia woli świeżość, rozsądek i liberalne podejście, zamiast krzyczenia o migrantach i szukania wrogów w supermarketach. Wilders już szykował się na przemówienie w stylu „my naród”, ale zamiast tego dostał „my jednak nie”. Europa wciąż oddycha.


POLSKA TEMIDA WOLNA JAK POCZTA W WAKACJE

U nas natomiast: teatr. Zbigniew Ziobro, dawny minister sprawiedliwości, twórca państwa podsłuchów, bohater narodowych patelni i garnków z Funduszu Sprawiedliwości — teraz sam przed sprawiedliwością ucieka. Do Budapesztu. Do Orbana. Bo gdzie uciec, jeśli nie do człowieka, który uważa demokrację za hobby dla mięczaków?

Minister Waldemar Żurek nie traci czasu. Na jego biurku już leżą akty oskarżenia dla ludzi z tzw. „ziobrozji”: Woś, Matecki, cała paczka spod znaku „a może jeszcze jeden konkursik?”. Podejrzewa się Ziobrę o 26 przestępstw i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Czyli był ministrem sprawiedliwości i szefem mafii w jednym. Multitasking jak się patrzy.

Problem? Sądy w Polsce działają z gracją ślimaka w korkach. Proces może ciągnąć się latami, a jeśli PiS wróci do władzy (nie daj, demokracjo), to cała sprawa może zniknąć szybciej niż faktura w Ministerstwie Sprawiedliwości.


SONDAŻ: KTO KOCHA NAWROCKIEGO, A KTO TĘSKNI ZA ZDROWYM ROZSĄDKIEM?

Najnowszy sondaż IBRiS to komedia obyczajowa w trzech aktach. Pierwszy: Karol Nawrocki, wciąż lider zaufania. Prawie połowa Polaków ufa człowiekowi, który z IPN zrobił wehikuł czasu, cofający się do 1939 roku, ale tylko po to, żeby postawić Jarosława w glorii.

Drugi: Radosław Sikorski — spadek o 3,6 pkt. Ale spoko, Radek zawsze miał pod górkę z ludźmi, którzy nie nadążają za jego ironią.

Trzeci: Donald Tusk i Rafał Trzaskowski — niby przegrywają w sondażu, ale to jak przegrywać w grze planszowej z dziećmi, które same nie znają zasad. Tusk może spaść o 3,5 pkt., ale i tak prowadzi narrację, bo nie musi budować pomników z kapiszonów jak Kaczyński.

Kosiniak-Kamysz rośnie — i dobrze. Jak się przez dwa lata nie wychyla, to nagle ludzie myślą: „O, może on coś wie”. A Hołownia? Cóż, jego zaufanie wędruje w dół z gracją fortepianu spadającego z piątego piętra.


BOCHEŃSKI NA WSTECZNYM: NEO NIE MA, IDIOTA JEST

Tobiasz Bocheński, nauczyciel od niczego, ogłosił w TVN24, że „neosędzia” nie istnieje, a sędzia apelacyjny, który uchylił wyrok w sprawie potrójnego morderstwa, jest… idiotą. To bardzo prawne podejście. Typowe dla PiS: jeśli coś ci się nie podoba, to znaczy, że to nie istnieje. Jak zasady, konstytucja czy własne winy.

Tymczasem prawda jest taka, że neosędziowie — ci z nominacji upolitycznionej KRS — są realnym problemem, który właśnie rozwala cały wymiar sprawiedliwości. Wyroki trzeba powtarzać, sprawy ruszają od nowa. Ale Bocheński krzyczy, że wszystko gra, bo przecież on „słyszy w Brukseli”. Pewnie głosy w swojej głowie.


NA KONIEC: MARADONA, TOREBKA I 5 MILIARDÓW

Neapol uczcił 65. urodziny Maradony, wożąc jego pomnik po mieście. Tymczasem świat zachwyca się torebką premier Japonii, a Boeing stracił 5 miliardów dolarów, co z jakiegoś powodu poprawiło im przychody. Kapitalizm w pigułce: im bardziej toniesz, tym lepiej się sprzedajesz.


Niech Żurek walczy, Tusk marszczy czoło, a Ziobro szuka kocyka do aresztu. My sobie zrobimy jajecznicę i popatrzymy na to wszystko z bezpiecznej odległości — od telewizora. Świat płonie, Polska się gotuje, ale kawa jeszcze ciepła.

Smacznego, obywatelu.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights