ŚRODA, CZYLI ŻYJEMY DALEJ – CHOCIAŻ NIE WIADOMO PO CO

Warszawa

PUTIN GRA W KOŚCI – A TRUMP MU LICZY OCZKA

Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości, że świat to kiepsko zarządzana firma z korporacyjnym socjopatą na kierowniczym stanowisku, to niech zerknie na Abu Zabi. Tam, w cieniu klimatyzowanych palm i przy akompaniamencie miękkiego stukotu złotych spinek do mankietów, odbywają się negocjacje: USA – Rosja – Ukraina. A wśród negocjatorów? Steve Witkoff – specjalny wysłannik Trumpa. Tak, dobrze przeczytaliście. Donald „Pokojowy Nobel się należy” Trump wysłał swojego człowieka, żeby dogadywał się z Putinem. Efekt? W nocy Rosja przeprowadza największy od miesięcy atak rakietowy na ukraińskie miasta. Giną cywile, płonie infrastruktura. A Trump mówi, że to „zgodne z umową”. Prawdopodobnie obiecał Putinowi, że nie będzie go krytykować, a Putin w zamian obiecał, że zbombarduje „z umiarem”.

POCZTA I ORLEN – MAŁŻEŃSTWO Z ROZSĄDKU, KTÓRE SIĘ NIE ODBYŁO

Związek Poczty Polskiej i Orlenu nie wypalił. Być może zabrakło romantyzmu, może tylko logistyki, ale jedno wiemy: Orlen Paczka nie trafi w łapy pocztowej biurokracji. Poczta liczyła na tę transakcję jak na cud świąteczny, ale zamiast pakietu ratunkowego dostała kopertę z napisem: „zostajesz sam”. Miliardowy deal się posypał, więc znów pozostaje stawianie skrzynek i marzenie o cyfryzacji – w tempie pieca kaflowego.

CURLING W CORTINIE I POLACY, CO PRZEGRAJĄ Z KLASĄ

Włochy, lód, kamienie i szczotki. Mediolan-Cortina d’Ampezzo szykuje się na zimowe igrzyska, które – jak wszystko w Europie – będą opóźnione, kosztowne i oglądane tylko przez ludzi z dostępem do kanałów sportowych premium. W czwartek curling, w piątek Polacy – startujemy w łyżwiarstwie figurowym. I znów zobaczymy 60-osobową ekipę, która wróci z dyplomami za udział i hasłem „ważne, że się staraliśmy”. Rosjanie i Białorusini występują jako „sportowcy neutralni”, bo najwyraźniej mordowanie ludzi nie wyklucza z igrzysk, dopóki ma się odpowiednią metkę na dresie.

PEŁCZYŃSKA-NAŁĘCZ – SZEFOWA, KTÓRA NIE MA CHEMII Z PREMIEREM

Nowa szefowa Polski 2050 wygląda jak pani dyrektor z liceum, która nie boi się ani klasówki, ani Tuska. Chemii między nimi brak, chyba że liczyć kwas siarkowy. Pełczyńska-Nałęcz uparcie domaga się stanowiska wicepremiera, a Tusk odpowiada jej lodowatym milczeniem i cywilizowanym lekceważeniem. Cała Polska 2050 zaczyna wyglądać jak startup Szymona Hołowni – ładne logo, ambitna misja, ale brakuje prądu w serwerowni.

ORBÁN TONIE, CZYLI WĘGIERSKI KOŃ TROJAŃSKI ZŁAPAŁ KOŁO RATUNKOWE

„Viktator” – jak mawiają niektórzy złośliwcy – zaczyna przegrywać. Partia Tisza pod przewodnictwem Petera Magyara zyskuje poparcie, a Orban wygląda jak autokrata na zwolnieniu lekarskim. Mówią, że kraj doprowadził do moralnego impasu. A to już coś, bo Węgry nie miały zbyt wielu okazji, by zabłysnąć etyczną stabilnością. W kwietniu wybory – może to będzie pierwszy raz od dekady, gdy Węgrzy wybiorą coś więcej niż nostalgicznego poplecznika Putina.

PUTIN, CZYLI PAN ZAGADKA I JEGO CZERWONA LINIA

Donbas, armia, uznanie okupacji – tu Putin twardy jak kamień, jak betonowy słup z ZSRR. Ale w jednym punkcie „może być elastyczny”. To tak, jakby złodziej, który wyniósł ci lodówkę i telewizor, zgodził się oddać kabel HDMI.

INNE DONIESIENIA ZE ŚWIATA, CZYLI SZOŁ WIEŚCI I BIEDA-CYRKU

  • „Piotruś” z Lubina złapany. Oszust piramidalny podający się za Holendra – jakby to był zawód.
  • Mudryk z Chelsea obraża Polaków w grach online. Zawodnik na dopingu, umysł w trybie offline.
  • Sikorski kpi z Trumpa na konferencji w Oslo. Sala wybucha śmiechem, Trump zapewne myśli, że to oklaski.
  • Polscy turyści utknęli na lotnisku w Katowicach. Kuba musi poczekać, bo samolot ma focha.
  • Dwie osoby zmarły z zimna w Łodzi. Zima znów wygrała z państwem. Państwo się nie stawiło.

I NA KONIEC…

Zamykamy ten piękny środek tygodnia z refleksją: świat płonie, politycy się bawią, a my robimy scroll-scroll-scroll, próbując zrozumieć, czy to wszystko to jeszcze wiadomości czy już czarna komedia. A jeśli pytasz, jak się masz – to znak, że jeszcze żyjesz. Ale jak długo? No cóż. Do soboty. Albo do kolejnego newslettera.

Do przeczytania, jeśli świat się nie zawiesi.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights