






Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości, czy historia wróciła – to proszę bardzo, oto ona: przychodzi do ciebie najpotężniejsze mocarstwo świata i mówi: masz się pogodzić z tym, że twój wróg zabrał ci dom, ogród i połowę salonu, a jeśli się nie zgodzisz – przestaniemy ci podawać amunicję. Tak właśnie wygląda 28-punktowy „plan pokojowy” Donalda Trumpa dla Ukrainy. Znamy go już w całości. I to nie jest żaden pokój. To administracyjnie zarządzona kapitulacja.
UKRAINA POD PRESJĄ, EUROPY NIKT NIE PYTA
Reuters i Politico informują, że USA wywierają na Kijów „silną presję” – to ich słowa – by do czwartku zgodził się na plan. W przeciwnym razie może stracić dostęp do danych wywiadowczych i dostaw uzbrojenia. A to oznacza, że ofiara ma sama podpisać wyrok i jeszcze podziękować katowi za to, że przyniósł własną szubienicę.
Ukraina miałaby zgodzić się m.in. na uznanie aneksji Krymu, oddanie Donbasu i – uwaga – rezygnację z członkostwa w NATO. A Polska? Dostałaby możliwość gościnnego przechowywania europejskich myśliwców. Nie amerykańskich. Nie NATO. Europejskich. Ciekawe, czy Albania i Malta mają jakieś F-16 na stanie.
Prezydent Trump, wielki przeciwnik „wojen, które nic nie dają”, najwyraźniej postanowił, że skoro Rosja nie umie wygrać, to Zachód pomoże jej to załatwić przy zielonym stole. Kosztem wszystkich. I znowu – nikt nie pyta Polski o zdanie. Tylko wysyła mapę z napisem: „tu zrobimy granicę”.
MAGIEROWSKI I TUSK: PRZEKROCZONO GRANICĘ
Na tym tle mocno wybrzmiały głosy Marka Magierowskiego, byłego ambasadora Polski w USA, który po ataku na polskiego dyplomatę w Petersburgu powiedział jasno: „Replika powinna być znacząca”. Sytuacja jest groźna – mamy już sabotaż kolejowy, rosyjskie drony nad Polską, szpiegów z obywatelstwem uchodźczym i teraz fizyczną przemoc wobec polskiego przedstawiciela.
Premier Donald Tusk w swoim wystąpieniu mówił wprost, że rosyjskie operacje dywersyjne przekroczyły granicę – zarówno dosłownie, jak i w sensie strategicznym. Wypowiedzi te pokazują, że Polska staje się coraz bardziej centralnym punktem mapy napięć między Rosją a Zachodem.
SONDAŻE: POLACY WYCIĄGAJĄ WNIOSKI
Na tle tych wydarzeń nie może dziwić, że nastroje społeczne się zmieniają. W najnowszym sondażu Ipsos Koalicja Obywatelska powiększa swoją przewagę nad PiS, który – nie oszukujmy się – wydaje się zagubiony i bez narracji. Konfederacja traci poparcie, a Polska 2050 i Lewica utrzymują stabilny wynik. Polacy – po latach propagandy, wojenki kulturowej i Willi Plus – zaczynają dostrzegać, że państwo nie może być klubem rekonstrukcji historycznej.
RINAT Z GAZEM, CZYLI UKRAINA SZUKA OPCJI
Tymczasem Ukraina nie czeka z założonymi rękami. Jeden z najbogatszych Ukraińców, Rinat Achmetow, zakupił duże ilości amerykańskiego gazu LNG. Zostanie on dostarczony przez Litwę – w ramach oddolnych, komercyjnych działań. To nie państwa, to nie UE, to prywatny biznesmen próbuje zabezpieczyć przyszłość kraju. Paradoksalnie – skuteczniej niż politycy.
AFRYKA, GAZA I… NETFLIX?
Na marginesie, dowiadujemy się, że Trump rozważa interwencję wojskową w Afryce – choć nie wiadomo jeszcze gdzie i po co. I że Frida Kahlo pobiła właśnie rekord sprzedaży wśród artystek na światowym rynku aukcyjnym. To ostatnie nie ma nic wspólnego z wojną, ale przypomina, że sztuka trwa, gdy politycy się kompromitują.
TRUMPIZM JAKO GROŹBA SYSTEMOWA
Czy Jarosław Kaczyński nadal wierzy w Pax Americana? Bo jeżeli Trump siedzi w Białym Domu, to Polska – jak Ukraina – może być potraktowana nie jak partner, lecz jak pionek. Czy już rozumiecie, że to nasza wojna?
Trudno nie rozumieć. Tyle że część polskiej klasy politycznej – szczególnie tej ze zjełczałym sentymentem do silnych facetów – nadal zdaje się sądzić, że Ameryka to Ronald Reagan, a nie reality show na Twitterze. Tymczasem nowy amerykański plan pokoju to jak ustawka w ciemnej uliczce: oddajesz portfel, a potem dziękujesz, że nie dostałeś w twarz.
ZAKOŃCZENIE: NAZWIJMY RZECZY PO IMIENIU
To nie jest plan pokojowy. To nie jest dyplomacja. To geopolityczna napaść w białych rękawiczkach. A Polska, która tak długo marzyła o „wstawaniu z kolan”, właśnie może zostać zmuszona do klęczenia. Tym razem nie przed Brukselą, nie przed Berlinem, ale przed duetem Trump–Putin.
I dlatego musimy mówić głośno: nie ma pokoju bez sprawiedliwości. I nie ma bezpieczeństwa bez wolnej Ukrainy. Inaczej będziemy tylko przedsionkiem imperium zła.

Dodaj komentarz