SOLIDARNOŚĆ NA FAKTURĘ, PRAWDA NA ZLECENIE

Warszawa

Prezydent Karol Nawrocki właśnie odkrył nową definicję odwagi: pastwić się nad Lechem Wałęsą przy oklaskach własnego klubu. „Nikt nie zabroni nam mówić prawdę” – powiada człowiek z mikrofonem, ochroną i budżetem. Owszem, nikt nie zabroni, ale uczciwość nakazuje jeszcze odróżniać prawdę od linii programowej oraz fakt od pamfleciku na zamówienie. Dziękowanie Sławomirowi Cenckiewiczowi za „rzetelność” brzmi jak laudacja dla filtra, który z pełnego obrazu zostawia tylko piksele wygodne dla jednej frakcji.

Jeśli czegoś nauczył nas Sierpień, to tego, że wielkość bywa wspólna, a nie prywatna. Tymczasem dzisiejsza „Solidarność” urządza swoje obchody – selekcja na wejściu, lista gości, media dobrane „niezależnie” (TVN24 – dziękujemy, dziś nie obsługujemy), a pamięć historyczna – na przepustki. Z cudu wspólnoty zrobiono cud logistyki: bannery, dron, hymn i obowiązkowe selfie.

Absurdu dopełnia polowanie na ludzi, którzy naprawdę tam byli. Robotnicy, WZZ, KOR, RMP, szeregowi stoczniowcy – dziś słyszą, że ich historia jest „niedokładna”, bo nie zgadza się z aktualną instrukcją obsługi patriotyzmu. Wałęsa może irytować, może dzielić – ale bez niego ten słynny długopis w Sali BHP mógł nie kliknąć, a świat nie nauczyłby się wymowy słowa „Solidarność”.

Prezydencki wykład o tym, że wolność nie może być „radykalnie liberalna”, brzmi osobliwie w ustach kogoś, kto z państwa robi ring, a z pamięci – ring-fence. Wolność z wartościami? Zgoda. Ale wartości bez prawdy historycznej to już tylko dekoracje, które można wymieniać jak żarówki w żyrandolu.

I jeszcze ta opowieść o „fenomenie narodowego genotypu”. W 1980 roku gen solidarności objawiał się otwartymi bramami, stołami negocjacyjnymi i wspólną modlitwą wszystkich. W 2025 gen przerobiono na klub z selekcją: wejście po legitce i zgodzie na jedynie słuszny komentarz. Pamięć nie jest prywatnym folwarkiem, a rocznica nie jest eventem sponsora.

„Nikt nam nie zabroni mówić prawdę” – niech będzie. Tylko nie mylmy prawdy z wersją producencką, doprawioną insynuacją. Prawda nie potrzebuje ochroniarza, a Solidarność – patrona honorowego. Potrzebują natomiast elementarnego szacunku dla ludzi, którzy ryzykowali wtedy pracę, wolność i zdrowie. Opluwanie ich dzisiaj to najmniejsza z cnót, a największa z małości.

Sierpień 1980 nie był prywatną imprezą i dlatego zmienił świat. Jeżeli ktoś dziś zamyka rocznicę na klucz, niech chociaż nie wyciera butów o tych, którzy ten klucz wykuwali. Do zobaczenia na otwartych obchodach. Te z selekcją zostawmy tym, którzy boją się szeroko otwartych drzwi.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights