Skandaliczna wypowiedź sędziego, czyli jak nie przeliczyć głosów, a przekroczyć granice absurdu

Warszawa

Skandaliczna wypowiedź sędziego, czyli jak nie przeliczyć głosów, a przekroczyć granice absurdu

zień dobry Państwu, piątek, poranek, Polska wstaje z kolan, żeby z hukiem walnąć łbem o sufit absurdu. W tle dźwięk młotka – to nie Ziobro stuka do drzwi komisji śledczej (on, wiadomo, nigdy nie przychodzi), to demokracja, którą ktoś właśnie próbuje naprawić przy pomocy narzędzi stolarskich. Zobaczmy więc, kto dziś znowu upadł na głowę. Oprócz Trybunału, Sądu Najwyższego, Ziobry, Wiaka, Manowskiej, Ameryki i polskiej prawicy – bo Donald Tusk trzyma się wciąż dzielnie, choć wokół niego kruszy się rzeczywistość.


ZACZNIJMY OD SĘDZIEGO, CO WIE WIĘCEJ NIŻ 50 TYSIĘCY POLAKÓW

Pan sędzia Wiak, prezes czegoś, co nawet Konstytucja wolałaby przemilczeć, ogłosił światu, że nie ma żadnych przesłanek, by sądzić, że wybory zostały sfałszowane. I tu trzeba przyznać – facet ma jaja. I to nie od wczoraj, bo wydał ten werdykt po rozpatrzeniu 400 protestów… z ponad 50 tysięcy. To jakby kucharz ocenił smak rosołu po oblizaniu jednej kostki rosołowej. Ale przecież pan sędzia ma doświadczenie – w końcu przewodzi Izbie, która sama siebie uznaje za „kontrolną”, choć przypomina raczej komisję rewizyjną w kółku gospodyń wiejskich. Tylko bez ciasta, za to z politycznym lukrem.


MANOWSKA, KRÓLOWA LOGIKI (Z DOMIESZKĄ INTERESU WŁASNEGO)

Pierwsza Prezes SN Małgorzata „czy-ja-nadal-jestem-sędzią” Manowska oburzyła się wizją, że nowy prezydent mógłby nie uznawać jej mandatu. I trudno jej się dziwić – przecież nikt nie chce, żeby mu ktoś z dnia na dzień powiedział „pani tu nie pracuje”. Niemniej jednak, tłumaczenie, że jej interes osobisty nie ma wpływu na orzekanie, brzmi jak „wypiłam wino, ale nie jestem pijana, tylko emocjonalnie intensywna”.


KOMISJA ŚLEDCZA DS. ZIOBRY, CZYLI POLOWANIE NA JETI

Zbigniew Ziobro po raz ósmy nie pojawił się przed komisją ds. Pegasusa. Komisja – również po raz ósmy – udaje zaskoczenie. To już nie przesłuchanie, to telenowela. „Ziobro: The Vanishing” – w roli głównej człowiek, który szybciej znika niż emerytura z ZUS-u. Początkowo usprawiedliwiał się chorobą, dziś po prostu nie przychodzi. Bo może. A jak wiadomo – im mniej przychodzisz, tym bardziej jesteś nieuchwytny. A im bardziej nieuchwytny – tym bardziej nie do ruszenia.


DIGITALNY GUZIK TRUMPA, CZYLI AMERYKAŃSKA MIŁOŚĆ DO WYŁĄCZNIKA

Donald Trump, który wrócił do Białego Domu z siłą tornada i gracją czołgu, znów pokazuje światu, że wolność to coś, co można wyłączyć pilotem. Microsoft – na jego rozkaz – odciął maila prokuratorowi z Hagi, bo ten ośmielił się postawić zarzuty Netanjahu. Europa zaś powoli odkrywa, że cała jej cyfrowa niezależność mieści się w kieszeni amerykańskiego prezydenta – obok czapki z napisem „Make Europe Dependent Again”.


KAROL „NEOPREZYDENT” NAWROCKI, CZYLI CZYIM TO GŁOSEM MÓWISZ, KRAKOWIE?

W Krakowie pomylono 1132 głosy. W Grudziądzu – kolejne kilkaset. W Mińsku Mazowieckim – znów coś nie grało. Ale pan sędzia Wiak uspokaja: wszystko w normie. A normą jest dziś przypisywanie Trzaskowskiemu głosów Nawrockiego i odwrotnie. Polska komisja wyborcza działa na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”, a Sąd Najwyższy na zasadzie „kto głośniej krzyczy, ten ma rację”. I nie pytajcie, czy ktoś to jeszcze liczy – ważne, żeby liczono na swoich.


TUSK – CZŁOWIEK WŚRÓD DINOZAURÓW

A w środku tego wszystkiego stoi on – Donald Tusk. Spokojny jak środek przeciwbólowy. Patrzy, słucha, cytuje Konstytucję, nie wali młotkiem w zegarek. A że iluzjonista? Być może. Ale przynajmniej wie, co robi – w odróżnieniu od tej menażerii sędziowsko-politycznej, która nie odróżnia protestu od paragonu, a mandatu społecznego od mandatu parkingowego.


I CO TERAZ, POLSKO?

Może coś się zmieni 1 lipca, gdy Sąd Najwyższy ogłosi, czy wybory były ważne. A może nie. Może Ziobro wreszcie się pojawi – hologramem albo w formie pisemnego żalu. Może Trump wyłączy nam Worda i wszyscy zaczniemy pisać protesty na papierze pakowym.

Na razie więc – miłego piątku, kochani. Trzymajcie się mocno, bo absurd przybiera na sile. Ale spokojnie – dopóki protesty można jeszcze pisać, a Ziobro ich unika, dopóty Polska nie zginęła.


WRZUĆ TEN FELIETON NA FACEBOOKA, ZANIM TRUMP WYŁĄCZY CI INTERNET.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights