SAMOLOTY, DRONY I PROREKTORZY – CZYLI NIEDZIELNY PORANEK NA PLANECIE ABSURDU

Warszawa

Dzień dobry, tu wasz poranny felieton, czyli gorąca jajecznica na zimnych faktach i przeterminowanej logice. Zrobiłem dla was przegląd wydarzeń z soboty, czyli tego dziwnego dnia tygodnia, gdy świat wciąż płonie, ale ludzie próbują udawać, że mają wolne.


NIEBO JUŻ NIE JEST GRANICĄ. TO STREFA OPERACYJNA

Zacznijmy od tego, że nad Polską znów coś „intensywnie operowało”. Tym razem nie chodzi o inflację ani o ministra edukacji, ale o samoloty – nasze i sojusznicze, które latały jak oszalałe bąki nad kwitnącą grzędą wschodniej flanki NATO.

Dowództwo Operacyjne odpaliło wszystkie procedury – czyli zapewne wyciągnięto segregator z napisem „Rób pan coś, tylko nie panikuj”. Przyczyną tej powietrznej gorączki był kolejny rosyjski pokaz siły i braku przyzwoitości – zmasowany atak na Ukrainę. Drony, rakiety, eksplozje – czyli klasyczna, sobotnia rozrywka w wykonaniu Kremla. W Zaporożu zginęła kobieta, kilkoro rannych, Lwów znów słyszał więcej huku niż w czasie meczu Szachtara.

A w tym czasie w Warszawie ludzie spali, jedli pizzę i pisali na X (czyli Twitterze dla tych, co nie zdążyli zaktualizować słownika), że „to wszystko przez NATO”.


TRUP W SZAFIE POLSKIEJ EDUKACJI – DOSŁOWNIE

W międzyczasie w Warszawie zgasło światło w apartamencie byłego prorektora Collegium Humanum. Tak, tej uczelni, która przypominała bardziej firmę do wystawiania dyplomów i zbierania kopert niż instytucję nauki wyższej.

Paweł D., współtwórca tego akademickiego „Ucha Prezesa”, został znaleziony martwy. Prokuratura węszy samobójstwo, ale nie wyklucza udziału osób trzecich – bo w tej sprawie wszystko ma udział: pieniądze, seks, zastraszanie, i, rzecz jasna, „przejściowe trudności emocjonalne”. Czyli dokładnie to, co znajdziemy w każdym sezonie „House of Cards”, tylko z mniejszym budżetem i gorszą scenografią – Mokotów zamiast Waszyngtonu.

A Collegium Humanum, które na wszelki wypadek przemianowało się na coś o smaku „Varsovii”, nadal działa. Bo w Polsce jak coś śmierdzi, to się zmienia szyld i maluje elewację. I dalej.


TRUMP ZNÓW GADA, ŚWIAT ZNÓW DRŻY

Donald Trump postanowił znów być bohaterem własnej apokalipsy. Ogłosił, że jeśli Hamas nie podpisze pokoju do godziny 18:00 czasu amerykańskiego, to „rozpęta piekło, jakiego świat jeszcze nie widział”.

Panie Donaldzie, świat widział już wszystko. Od bomb atomowych, przez rzezie, po TikToka. Więc jeśli zamierza Pan rzucić coś jeszcze, proszę przynajmniej nie cytować Księgi Objawienia jakby to był harmonogram kampanii prezydenckiej.

Co ciekawe – nikt do końca nie wie, co to za „piekło”, ale eksperci już przypuszczają, że może to być po prostu kolejny sezon jego prezydentury.


SZYMONEK IDZIE W ŚWIAT

A tymczasem w kraju… Szymon Hołownia nie chce już być marszałkiem polskiego Sejmu, bo to za prosto, za mało kamer, za mało dramatyzmu. Woli zostać Wysokim Komisarzem ds. Uchodźców. Dla ONZ. Tak, ONZ.

Zajmować się ma losem 130 milionów ludzi. A przypomnijmy, że z 36 milionami Polaków ledwo sobie radził. Ale może faktycznie – jak się nie sprawdził na jednym planie, to warto spróbować na większym. Taki aktor drugiego planu marzący o Hollywood.

W przyszłym tygodniu spodziewamy się, że Andrzej Duda zostanie papieżem, a Mariusz Błaszczak – dyrektorem NASA.


LITWA WALCZY Z BALONAMI

Litwa zamknęła lotnisko w Wilnie, bo nadleciały podejrzane balony. Najprawdopodobniej nie z gumy, tylko z Chin lub innej cywilizacji pragnącej podsłuchać litewski ruch lotniczy. Balony zniknęły, lotnisko otwarto, a wszyscy odetchnęli – bo nic tak nie przeraża NATO, jak niezidentyfikowany latający nonsens.


A W CZECHACH WYGRAŁ BABIŠ

W Czechach wybory wygrał Andrej Babiš, czyli taki trochę nasz Tusk, ale bardziej zamożny, mniej fotogeniczny i zdecydowanie mniej subtelny. Przynajmniej będzie się działo – jak zwykle zresztą, gdy były premier wraca do gry z hasłem „a teraz pokaże wam wszystkim”.


A W JAPONII… ZOSTANIE PREMIERKĄ

I na koniec – Japonia, kraj sushi, origami i premierów, którzy zazwyczaj wyglądają jak księgowi, a rządzą jak samuraje w garniturach. Wszystko wskazuje na to, że Sanae Takaichi zostanie pierwszą premierką Japonii od czasów, kiedy kobieta w polityce znaczyła głównie „żona premiera”.

Takaichi jest konserwatystką z zacięciem nacjonalistycznym, która chętnie odwiedza kontrowersyjne miejsca pamięci, wspomina o „tradycyjnych wartościach” i nie wstydzi się swojej politycznej ostrości. Może się okazać, że Japonia dostanie panią premier, która bardziej przypomina Margaret Thatcher niż Hello Kitty. Czas pokaże.


A W POLSCE… SONDAŻ I KOLEJNY FRONT

Gdyby ktoś się zastanawiał, czy Konfederacja ma szansę wejść do rządu – sondaż mówi, że Polacy wolą jednak nie ryzykować. Tylko 27% pytanych uważa to za dobry pomysł, reszta ma zapewne jeszcze świeże wspomnienia z ostatnich występów liderów tej formacji i woli trzymać demokrację na smyczy rozumu.

A tymczasem w kraju toczy się nowy spór: Waldemar Żurek kontra Karol Nawrocki. Z jednej strony sędzia – z drugiej były prezes IPN i obecny prezydent. Wojna o godność, prawdę historyczną i kto pierwszy rzuci cytatem z Konstytucji. Żurek zarzuca Nawrockiemu działania polityczne pod przykrywką patriotyzmu, Nawrocki odpowiada słowami, które brzmiałyby dumnie, gdyby nie to, że były pisane CAPS LOCKIEM.


PODSUMOWANIE: ŚWIAT WCIĄź WARIUJE, A NIEDZIELA JEST OD ODDECHU

Drony, samoloty, trupy, Hołownia z CV, Trump z apokalipsą, balony, sushi, Babiš, Nawrocki i Żurek – sobota ładnie się postarała. A to dopiero początek października.

Może więc dziś, w niedzielę, zanim znów zacznie się festiwal hipokryzji, absurdu i rakietowego performance’u Putina, warto usiąść z kawą i uświadomić sobie jedną rzecz:

Świata nie trzeba naprawiać. Wystarczy przestać mu przeszkadzać.

Smacznej jajecznicy i czujności życzę.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights