ROZWÓD ATLANTYCKI, WESOŁY DIABEŁ I SYNDROM CHOINKI – CZYLI 8 GRUDNIA W PAŃSTWIE, KTÓRE PRZYGLĄDA SIĘ SOBIE Z NIEZDROWYM ZAINTERESOWANIEM

Warszawa

W świecie, który jeszcze nie ochłonął po newsach o kolejnych wzlotach i upadkach ludzi, którzy kiedyś byli politykami, a dziś funkcjonują jako memy z immunitetem, 8 grudnia był dniem pełnym absurdalnej powagi, imperialnej obłudy i lokalnej szopki z elementami horroru kabaretowego.

Na początek danie główne: amerykańska Narodowa Strategia Bezpieczeństwa (NSS), czyli dokument, który wygląda jakby pisał go Putin, a redagował ChatGPT z ustawioną osobowością MAGA. Oficjalnie to plan bezpieczeństwa USA, ale w praktyce to list rozwodowy ze Starym Kontynentem. Trump – mąż, który jeszcze wczoraj przysięgał Unii wieczną lojalność – dziś wyrzuca jej walizki przez okno Białego Domu i mówi: „Europa się skończyła, nie ma już seksu ani kolacji, chcę stabilizacji z Rosją”.

Strategia zakłada powrót do świata podzielonego na strefy wpływów, co brzmi jak trailer do sequela Jałty z obsadą: Trump, Pieskow z Putinem i Xi Jinping w roli narratorów. Europa, zamiast być sojusznikiem, ma być partnerem odległym – nie za blisko, żeby nie przeszkadzała w resetach z Moskwą, ale na tyle blisko, żeby płaciła za swoją naiwność.

W tym wszystkim Polska – uczestnik geopolitycznego reality show – dowiaduje się, że znowu nie została zaproszona do rozmów o wojnie, pokoju ani podziale tortu. Co robi? Rzuca do USA hasło „dajcie nam miejsce przy stole”, po czym wdaje się w kłótnię wewnętrzną o to, kto wyniósł choinkę z sądu i kto komu zabrał świeczki z Sejmu. To jakby domagać się udziału w naradach Pentagonu, mając na sobie kostium skrzata Bożego Narodzenia.

A propos skrzatów – Donald Trump trafił w tym roku do ognia jako centralna postać tradycyjnego guatemalskiego rytuału palenia diabła. Nie żeby zasłużył mniej niż w poprzednich latach. Jego plan dla Europy, złożony z antybiurokratycznych bredni i nostalgii za mocarstwowym monologiem z KGB, został uznany przez Kreml za „zgodny z ich wizją”. Gdy Moskwa klepie cię po plecach, to znak, że albo zostałeś właśnie wykorzystany, albo jesteś nowym przyjacielem w klubie zła. Ameryka dryfuje, Europa protestuje, a Rosja otwiera szampana.

Tymczasem w Polsce? Tu także dzieją się rzeczy, których Kafka by nie udźwignął.

PiS ogłasza, że przegrało sondaż, bo zostało zaatakowane przez niewidzialnych hejterów. Czyli nie dlatego, że rządziło przez osiem lat jak dziecko z kredkami w gabinecie ministra, tylko dlatego, że „przeciwnicy mają lepszy storytelling”. Opowieść Kaczyńskiego to poezja żalu – wszystko przez to, że ktoś miał lepszy pomysł na fabułę. Jakby winić Netflix za to, że własna kampania wyborcza przypominała trzeci sezon „Korony Królów”.

W tle wyłania się też dramatyczna walka o młodzież. PiS, zainspirowane amerykańskim wzorem Charliego Kirka, chce teraz dotrzeć do młodych Polaków. Próbują stworzyć swojego Turning Point Polska – inicjatywę, która ma zmienić TikTok w trybunę narodowo-katolickiej tożsamości. Tylko że problem z takimi inicjatywami polega na tym, że młodzież potrafi wyczuć fałsz z odległości pięciu megapikseli. W efekcie może powstać coś, co bardziej przypomina polityczny cosplay niż prawdziwy ruch.

I dalej: rząd triumfalnie ogłasza, że Polska została „na rok zwolniona z relokacji migrantów”. Oto sukces w stylu: „nie oblałem egzaminu, bo go nie pisałem”. Nie zreformowaliśmy unijnej polityki migracyjnej, nie znaleźliśmy rozwiązania globalnego problemu – po prostu przez rok możemy udawać, że go nie ma.

Na koniec: Waldemar Żurek i ustawa praworządnościowa, która według Fundacji Helsińskiej narusza konstytucję. Kto by pomyślał, że naprawianie praworządności w Polsce będzie jak próba leczenia kaca przez dalsze picie. Zamiast zbudować nowy ład na jasnych zasadach, majstrujemy przy starej konstytucji jak przy złamanym krześle – bez planu, ale z młotkiem.

Podsumujmy zatem 8 grudnia 2025:

  • Ameryka chce pokoju z Rosją, ale bez Europy.
  • Europa nie chce tego pokoju, ale nie wie, co z tym zrobić.
  • Polska nie została zaproszona na żadną z imprez, więc urządza własną w sali sądowej i mediach społecznościowych.
  • PiS obwinia niewidzialnych wrogów o swoje realne porażki.
  • Trump płonie w Gwatemali, ale duchowo pali się także w Brukseli.
  • Polska polityka młodzieżowa to rekonstrukcja historyczna z TikToka.

I wreszcie – gdzieś tam, pośród deklaracji, strategii i choinek w koszu – miliony obywateli próbują zrozumieć, czy ten kraj jeszcze się śmieje, czy już tylko zgrzyta zębami.

To był dzień, w którym świat poszedł w swoją stronę, a Polska postanowiła wrócić do punktu wyjścia. Bo przecież gdzieś w tym wszystkim musi być sens.

Tylko że akurat dzisiaj – 8 grudnia – ukrył się wyjątkowo dobrze.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights