RÓŻANIEC, RADIO I REWIZJA: CZYLI JAK PIS ZJADA TORT U RYDZYKA, A RZĄD PŁACI RACHUNEK

Warszawa

Gdy polityk z PiS-u jedzie do Torunia, nie potrzebuje mapy, tylko brewiarza i poczucia misji. Toruń, mekka prawicowego pielgrzyma i święte sanktuarium medialnego kleru, raz w roku zamienia się w upiorne jasełka, w których główną rolę gra Ojciec Dyrektor – samozwańczy prorok od faksów, dotacji i przekazów dnia. Na urodzinach Radia Maryja pojawili się oczywiście starzy znajomi: Sasin, Czarnek, Macierewicz – żywa galeria woskowych figur polskiej prawicy, tylko bez muzealnej kurateli i z żywym dostępem do mikrofonów.

Nieobecny fizycznie, ale obecny duchem (i listownie) był Karol Nawrocki, aktualnie pełniący funkcję prezydenta RP, czyli Głównego Dystrybutora Komplementów Względem Tadeusza Rydzyka. Z jego listu wynika, że Radio Maryja to nie tylko ostoja wartości, ale wręcz wyrocznia prawdy, jedności i wierności. „Z uznaniem patrzę na konsekwencję i bezkompromisowość w sprawach fundamentalnych, które sprawiły, że Radio Maryja stało się dla rodaków w kraju i na całym świecie wiarygodnym głosicielem prawdy, jedności i wierności” — pisał Nawrocki, z przekonaniem godnym misjonarza, który ewangelizuje słuchaczy AM w eterze XXI wieku.

Wymieniając kolejne dzieła imperium medialnego Ojca Dyrektora — „Nasz Dziennik”, Telewizję Trwam, Akademię Kultury Społecznej i Medialnej oraz wspomniane Muzeum „Pamięć i Tożsamość” — prezydent podsumował wszystko w jednej, nieznośnie słodkiej frazie: „unikalny ośrodek namysłu nad sprawami Ojczyzny i centrum formacji duchowej, które otacza modlitwą i pokrzepia słowem cały naród polski”. Brzmi jak opis klasztoru, w którym codziennie transmituje się program o cudownym rozmnażaniu dotacji.

A przecież chodzi nie tylko o różańce i pieśni z playbacku. 10 grudnia 2025 Rydzyk będzie musiał wytłumaczyć się przed prokuraturą z 210 milionów złotych publicznych pieniędzy, które wpadły do sakiewki fundacji Lux Veritas. Muzeum „Pamięć i Tożsamość” – nazwane ku czci św. Jana Pawła II, ale zbudowane ku czci samego siebie – może okazać się monumentem nie tyle pamięci, co bezczelności. Nowy rząd, który najwyraźniej potrafi czytać faktury, domaga się zwrotu środków. Odpowiedź Rydzyka? „Nie będę tańczył w prokuraturze”. Oczywiście, bo przecież on tańczy wyłącznie na ciałach instytucji, które kiedyś miały jakąś powagę.

W cieniu toruńskiego teatru absurdu unosi się też znajomy fetor symbiozy polityki z religią. Jarosław Kaczyński, który od lat próbuje być zarówno wodzem jak i naczelnym teologiem narodowego resentymentu, w liście do jubilata zagrzmiał jak za najlepszych czasów miesięcznic: „Stąd biorą się ataki lewicowo-liberalnego establishmentu na wiarę, Kościół, przywiązanie do przeszłości i patriotyzm. Dlatego cierniem w oku są dla tych nowych barbarzyńców Muzeum 'Pamięć i Tożsamość’, Radio Maryja czy Telewizja Trwam”. Gdyby mógł, zapewne do listu dołączyłby też relikwię z krzyżówki TV Trwam i tomik poezji patriotycznej czytanej przez Macierewicza.

Pełen emocji list wysłał również Zbigniew Ziobro, politycznie znikający, ale wciąż obecny, niczym duch klauzuli sumienia. Pisał z Budapesztu – miejsca, gdzie prawica idzie na wakacje, gdy robi się gorąco w kraju – i dziękował Rydzykowi za pomoc w czasie choroby: „Nie znajduję słów, które mogłyby oddać moją wdzięczność Ojcu Dyrektorowi za pomoc, gdy ciężka choroba postawiła moje życie na krawędzi”. A potem już klasyka gatunku: „W naszym ojczystym domu zło znów rozpętało walkę, kierując swe ataki przede wszystkim przeciw Kościołowi i ludziom wierzącym… Rządzący są gotowi zwalczać i wyszydzać wszystko, co dla nas najświętsze. (…) Tego zapowiadanego opiłowywania katolików”. Krótko mówiąc: Ziobro cierpi, a Polska cierpi razem z nim. Ale nie za bardzo.

Co mamy? Spektakl. Te same twarze, te same slogany, te same podziękowania za „duchowe wsparcie” i finansową życzliwość. Ale z każdą kolejną kadencją, z każdym kolejnym miliardem – zaczyna to wyglądać bardziej jak polityczna mafia w sutannie. PiS-owski folklor, który jeszcze dziesięć lat temu był dziwaczny, dziś jest po prostu groźny.

Bo jeśli Radio Maryja to „głos prawdy”, to znaczy, że prawda już dawno przeszła na emeryturę. A jeśli Muzeum „Pamięć i Tożsamość” to pomnik naszej historii – to jest to historia pisana na kolanie, w zakrystii, długopisem do podpisywania dotacji. Nie jest ważne, czy Rydzyk zatańczy w prokuraturze. Ważne, że jego wieloletni układ z władzą w końcu musi zejść ze sceny. Z różańcem czy bez.

I jeśli komuś naprawdę zależy na miłości – jak ogłosił Ojciec Dyrektor – to niech zacznie od zwrotu pieniędzy.

Amen. I kontrola skarbowa.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights