ROSYJSKI POKÓJ: NAJPIERW KAPITULUJ, POTEM POROZMAWIAMY

Warszawa

Siergiej Ławrow, szef rosyjskiej dyplomacji, wystąpił niedawno w państwowej telewizji i z właściwą sobie elegancją oznajmił, że Moskwa gotowa jest do rozmów pokojowych. Oczywiście pod warunkiem, że Ukraina wcześniej się podda. To nie żart. Rosja nie proponuje rozejmu, tylko dyktat. Warunki są jasne: najpierw Ukraina ma zmienić prawo, zrezygnować z terytoriów, usunąć Zełenskiego, przywrócić język rosyjski i uznać interesy Moskwy. Dopiero potem, może, zaczniemy rozmawiać o rozmowach.

To wszystko podano w tonie dyplomatycznej troski o „prawa rosyjskojęzycznych obywateli” i „bezpieczeństwo Rosji”. W rzeczywistości mamy do czynienia z próbą podporządkowania Ukrainy w stylu, który Rosja dobrze zna: groźbą, szantażem i propagandą.

Ławrow mówi, że Rosja nie chce terytoriów. To ciekawa opinia jak na państwo, które właśnie okupuje Krym, Donbas, Zaporoże i Chersoń. Twierdzi, że chodzi o „ochronę ludności”, co w praktyce oznacza przymusową rusyfikację, cenzurę i terror. Gdyby ktoś zapomniał, ta „ochrona” zwykle zaczyna się czołgiem i kończy w piwnicy z kablami.

Rosja nie popełni już błędu z Finlandią – ostrzega Ławrow. Chodzi o to, że Finlandia, mimo strat terytorialnych po wojnie z ZSRR, zachowała niezależność i po latach weszła do NATO. Dla Moskwy to porażka. Z Ukrainą ma być inaczej: albo pełna kontrola, albo wojna do końca.

Putin tymczasem udaje, że nie ma sprawy. Zajmuje się weteranami, czyli świeżo wyprodukowanymi inwalidami swojej wojny. A w tym czasie rosyjskie media pokazują jego uśmiechnięte spotkania z Trumpem, starając się wmówić widzom, że świat już zaakceptował „nową rzeczywistość” – czyli rosyjski podbój.

Nie bez powodu Moskwa zareagowała nerwowo na szczyt Ukraina-USA-UE w Waszyngtonie. Rozmowy o gwarancjach bezpieczeństwa dla Kijowa to dla Kremla cios. Ławrow odpowiada więc propozycją: „Rozmawiajmy o gwarancjach, ale dla Rosji”. Tak, kraju-agresora. To jakby włamywacz domagał się, by ofiara najpierw zdjęła zamek z drzwi, a potem oddała mu klucze „dla bezpieczeństwa”.

Kreml od lat opiera swoją politykę na fikcji: że Rosja jest oblężona, że NATO ją prowokuje, że w Ukrainie trwa wojna domowa. I dopóki ktoś jeszcze bierze te opowieści na poważnie, Rosja będzie żądać więcej. Dziś domaga się terytoriów. Jutro – prawa weta wobec sąsiadów. Pojutrze – „historycznego prawa” do kolejnych stolic.

To nie jest żadna dyplomacja. To gra pozorów. Rosja nie chce pokoju, tylko kapitulacji. Wszystkich.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights