REMONT NA ŻOLIBORZU, GRUZ W GŁOWIE

Warszawa

To, że Jarosław Kaczyński remontuje dom, nie znaczy, że cokolwiek wyremontował sobie w głowie. W głowie wciąż ten sam plan zagospodarowania przestrzennego: władza absolutna, wierni akolici, wieczna wojna i Polska jako makieta do przesuwania pionków. Zmienia się tylko tapeta. Raz patriotyczna, raz antykomunistyczna, zawsze krzywo przyklejona.

Prezes PiS chwilowo nie może wrócić do swojej żoliborskiej twierdzy. W oknach czarna folia, zjeżdżalnia do gruzu, kontener na odpady. Symbolika tak nachalna, że aż wstyd, że to nie scenografia do filmu Barei. Dom w remoncie, partia w rozsypce, ideologia w stanie rozkładu. Tylko mentalność wciąż ta sama: oblężona twierdza dowodzona przez taniego Napoleona w kaszkiecie, który dawno odpłynął, ale nadal wydaje rozkazy do załogi, która już wyskoczyła za burtę.

Kaczyński dziś mieszka u kuzyna. U artysty-bon vivanta, który przez lata zbudował sobie karierę na opowiadaniu, co Jarek jadł, gdzie spał i czy nosił maseczkę. Polska wersja dworskiego kronikarza, tylko zamiast pióra ma telefon do „Super Expressu”. Ten sam kuzyn, który symulował rozmowy telefoniczne z prezesem, by podnieść sobie rangę, i latami powoływał się na wpływy, których realnie nie miał – ale w PiS wystarczyło, że mógł mieć. To był zawsze świat magii kontaktów, nie faktów.

Ten obrazek jest ważny, bo mówi więcej o Kaczyńskim niż tysiąc konferencji. Prezes, który całe życie budował partię opartą na strachu i lojalności, kończy w dziecięcym pokoju wspomnień, otoczony obrazami czaszek, demonów i erotycznych wizji kuzyna. Freud miałby tu używanie.

A PiS? PiS w tym czasie toczy wojnę domową na noże, łyżki i tweetowe widelce. „Maślarze” gryzą się z „harcerzami”, Sasin z Morawieckim, Błaszczak z Dworczykiem, Buda z Bocheńskim. Jedni chcą przejąć partię za zgodą prezesa, drudzy liczą, że prezes ich nie zdąży wyrzucić, zanim założą własny kramik z patriotyzmem. To już nie jest partia polityczna. To targ staroci po pożarze.

Kaczyński wszystko to widzi, wszystko to rozumie i… nic z tym nie robi. Bo jego jedyną realną strategią pozostała destrukcja. Jeśli nie mogę rządzić, będę podpalał. Jeśli nie mogę wygrać, będę zatruwał. Dlatego cała partia dostała sygnał: walić w Czarzastego. Codziennie. Hurtowo. Bez sensu, byle głośno.

Narracja jest prosta jak cep: „stary komunista”, „wschodnie powiązania”, „zagrożenie dla bezpieczeństwa”. Dowodów brak, ale komu to przeszkadza. W PiS dowód jest opcjonalny, liczy się insynuacja. Rada Bezpieczeństwa Narodowego ma zostać użyta jak pałka bejsbolowa, Telewizja Republika jak megafon, a ambasador USA jak rekwizyt. Państwo? Detal.

Do tego dochodzi prezydent Nawrocki, który po pół roku urzędowania zrealizował dokładnie zero ze swoich 21 obietnic, ale za to opanował do perfekcji sztukę autopromocji. Czapka z własnym nazwiskiem, syn pod pachą, igrzyska w Mediolanie, deklaracje o wielkości Polski i rozmowy „z wieloma przywódcami”. Prezydentura jako Instagram Story. Konkretów brak, ale uśmiech szeroki.

Ten sam Nawrocki z pełnym przekonaniem wciąga kancelarię prezydencką w wojnę z marszałkiem Sejmu, bo ktoś ośmielił się nie klęknąć przed Donaldem Trumpem i jego Noblowskimi fantazjami. W tym świecie odmowa jest prowokacją, a niezależność – obrazą majestatu.

A Kaczyński? Kaczyński patrzy na to wszystko z boku i liczy na chaos. Bo chaos to jego naturalne środowisko. Jak bagno dla komara. Im większy smród, tym lepiej się lata. Jeśli PiS ma przegrać, to niech Polska też przegra. To logika podżegacza, nie męża stanu.

Najbardziej groteskowe jest to, że ten sam człowiek przez lata budował narrację o porządku, moralności i państwie silnym jak skała. Dziś po tej skale został gruz zsuwany plastikową rynną do kontenera. A prezes, zamiast sprzątać po sobie, wciąż próbuje podpalić sąsiadowi balkon.

Remont domu się skończy. Kiedyś. Remont głowy – nie. I to jest prawdziwy problem Polski. Bo Jarosław Kaczyński może zmienić adres, ale nie zmieni natury. Nadal pozostaje tym samym: szują polityczną, cynicznym podżegaczem, Napoleonem bez armii, który wciąż wydaje rozkazy duchom przeszłości.

A duchy, jak wiadomo, głosów już nie mają.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights