
Kiedy wszyscy czekali na wielkie, historyczne spotkanie dwóch facetów, którzy myślą, że są bohaterami światowego porządku (czytaj: Trump i Putin), los powiedział: „Nie tym razem, chłopcy”. Biały Dom zakomunikował, że szczytu jednak nie będzie. I tak o to Budapeszt, który miał być areną nowej Jałty z nutą kabaretu, zostaje tylko miastem z dobrym gulaszem.
Ale spokojnie, brak jednego cyrku nie oznacza braku widowiska. Na scenę wjeżdżają kolejne postaci z gatunku: „Czy to jeszcze polityka, czy już performance art?”
AGATA „NI TO TAK, NI TO NIE” KORNHAUSER-DUDA I BANK, KTÓRY NIE WIE, CO MÓWI
Nie, to nie żart. Żona byłego prezydenta – ta sama, którą przez siedem lat prezydentury widzieliśmy rzadziej niż Halley’a – miała (albo nie) zostać doradcą prezesa NBP. Tak przynajmniej sugerował zrzut ekranu z maila, który był, a potem go nie było, ale może jednak był. Bank centralny wydał oświadczenie: „nie jest zatrudniona”. Ale może będzie? A może już była? Może weszła i wyszła, jak Wiśniewski w czerwonym płaszczu?
Finał tej operetki to oficjalne dementi NBP, okraszone komentarzem, że „na teraz nie doradza”. Co brzmi jak: „nie jesteśmy razem, ale dużo ze sobą piszemy”. Jakby prezes Glapiński w przerwie między złotą monetą a konferencją prasową zatrudnił sobie korepetytorkę z niemieckiego.
SARKOZY: „J’ACCUSE!”, CZYLI FRANCUSKI EKSPREZ WJEŻDŻA DO WIĘZIENIA
Tymczasem we Francji – kraju, który ostatnio głównie krzyczy i strajkuje – Nicolas Sarkozy, były prezydent, idzie siedzieć. Do prawdziwego więzienia. Za co? Za nielegalne finansowanie kampanii. I to nie byle jakiej kampanii, tylko tej wspieranej libijskim złotem od samego Kaddafiego.
Zostawmy na chwilę ironię – to jest coś. Kraj, który ma więcej tradycji republikańskiej niż my mamy pomników Jana Pawła II, pokazuje, że nawet byli prezydenci muszą znać różnicę między polityką a praniem brudnych pieniędzy.
U nas? Gdyby ktoś kazał Andrzejowi D. rozliczać kampanię z 2015, to obawiam się, że dostałby medal za „skuteczne zamknięcie oczu”.
CHOPIN, ERIC LU I WRESZCIE COŚ PIĘKNEGO
Na szczęście, między tym wszystkim znalazło się miejsce na coś prawdziwie wzruszającego: Eric Lu wygrał Konkurs Chopinowski. Amerykanin, który gra jakby Fryderyk osobiście dmuchał mu na palce. W świecie, w którym politycy mówią, a potem zaprzeczają, Lu po prostu zasiadł przy fortepianie i pokazał, że nie trzeba gadać, żeby zostawić coś wielkiego.
Może prezes NBP powinien zaprosić go na koncert, zanim znów uruchomi drukarkę.
A EUROPA? COŚ ROBI – NAWET DUŻO
Pośród tego chaosu ktoś próbuje jeszcze ratować cywilizację. Ukraina podniosła rekordowo budżet obronny. UE planuje kolejne sankcje i wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów. Nawet Belgowie się zgodzili – a to, jak wiadomo, geopolityczny odpowiednik przebudzenia się z komy.
Donald Tusk, nasz eksportowy liberał z charyzmą porządnego nauczyciela historii, robi co może, by Europa nie zamieniła się w strefę ciszy. Nie rzuca dzidą jak Bąkiewicz, nie znika jak Agata, nie drukuje pieniędzy jak Glapiński. On po prostu mówi i – o zgrozo – myśli.
WTORKOWE WNIOSKI?
- Trump i Putin nie będą się całować na Węgrzech – ulga dla ludzkości.
- Agata Kornhauser-Duda jest jak Schrödinger – być może pracuje, być może nie. NBP nie wie.
- Sarkozy siedzi. Francja jednak czasem działa.
- Eric Lu gra, Chopin się uśmiecha z zaświatów.
- Ukraina walczy, a Europa (na razie) jeszcze się nie sprzedała za selfie.
I pamiętajcie – kiedy polityka zamienia się w farsę, muzyka i ironia to ostatnie rzeczy, które trzymają nas przy zdrowych zmysłach.
Do następnego wtorku, moi biedni obserwatorzy rzeczywistości.

Dodaj komentarz