
Podobno przyjaciela poznaje się w biedzie. Ale w Polsce szybciej poznasz go po tym, na kogo głosuje. Albo – czego nie ogląda. Nie masz znajomych z PiS-u? Spokojnie, oni też nie mają ciebie. I całe szczęście – bo jeszcze byście się zaprzyjaźnili, a potem trzeba by było rozmawiać. O Bogu, ojczyźnie, podatkach i aborcji. A to, jak wiadomo, tylko w rodzinie.
PRZYJACIEL MOJEJ PARTII JEST MOIM PRZYJACIELEM
Nowoczesna polityka to nie ideologia, program czy wizja. To towarzystwo. Zgrana paczka. PiS ma swoich – i tylko swoich. KO też ma swoich – i nieco mniej swoich. Konfederacja ma swoich z PiS-u, ale udaje, że ich nie zna. Lewica zna wszystkich, ale nikt nie zna Lewicy. Trzecia Droga zna wszystkich, ale nikt nie wie, kim ona właściwie jest.
Z badań wynika, że 86% wyborców PiS ma znajomych głównie z PiS-u, a 87% wyborców KO – z KO. Reszta to rodzina, która jeszcze żyje, bo na święta udaje, że głosuje na PSL. Konfederacja kręci się blisko PiS-u, jak młodszy brat, który chce być cool i też mieć krzyż w pokoju, ale obok portretu Elona Muska.
Lewica trzyma się KO, ale nie za mocno, żeby nie wyjść na fanów Trzeciej Drogi. A Trzecia Droga? Ona ma znajomych wszędzie, bo to takie polityczne Tinder Gold. Każdemu coś obiecuje, ale nie pamięta, komu co dała.
POLSKA TOWARZYSKA RZECZPOSPOLITA PODZIELONA
Jak mówi klasyk: pokaż mi swoich znajomych, a powiem ci, jak bardzo boisz się pluralizmu. Bo dziś przyjaźń to nie hobby, wspólne piwo czy żarty z „Familiady”. Dziś przyjaźń to deklaracja ideowa, jak kolor znicza na 10 kwietnia. Jeśli twoi znajomi mają inne poglądy niż ty, to jesteś dziwakiem, liberałem albo potencjalnym kandydatem do Trzeciej Drogi.
I to wcale nie śmieszne. Bo jak mawiał Putin – życie jest bardziej skomplikowane niż wyobrażenie o nim. Ale nie w Polsce! Tu wszystko jest prostsze: kto z kim pije, ten z tym głosuje. Kto nie pije, ten do Konfederacji. A kto pije, ale z umiarem, to do Lewicy.
TRUMP, CŁA I CNOTY NIEWIEŚCIE
Tymczasem za oceanem nowy sezon amerykańskiej telenoweli pt. „TACO kontra Putinway”. Trump – znów prezydent – znów czymś grozi. Tym razem nałoży na Rosję cła. Ale nie teraz, tylko za 50 dni. Czyli mniej więcej za tyle czasu, ile zajmuje mu zmiana zdania 50 razy. Putin nie drgnął. Ławrow wzruszył ramionami. A Melania Trump – zdaniem niektórych – zadziałała na męża jak ludowy spirytualista. Cóż, dobrze, że Donald nie ma psa, bo trzeba by analizować wpływ dogoterapii na politykę zagraniczną.
Trump grozi cłami, ale nałożone przez rozporządzenie, które można cofnąć, jak tweet. Kongres mu nie ufa. Pentagon nie wie, kto rządzi. A MAGA ma tylko jeden postulat: gdzie jest lista Epsteina? Takie mamy czasy – zamiast kodeksu Hammurabiego, mamy hasło: „Ujawnij listę albo jesteś deep state”.
PRZYJAŹŃ Z AMERYKĄ: ZAKUPY OBOWIĄZKOWE
W tej geopolitycznej telenoweli Polska gra rolę klienta z kartą rabatową. Kupujemy czołgi, Patrioty, Apacze, broń i błogosławieństwo. W zamian dostajemy uścisk dłoni, selfie z Trumpem i możliwość przemówienia na końcu szczytu NATO. Oczywiście, o ile będziemy grzeczni. I jeśli zapłacimy z góry.
Czy to jeszcze sojusz, czy już wasalizacja. Czy robimy interesy, czy dajemy się ograć. A prawda – jak zwykle – leży pośrodku, w bunkrze za 30 miliardów. Kupionym, żeby społeczeństwo miało gdzie czekać na transport z USA.
A POLACY?
Polacy, jak to Polacy – skłóceni, lojalni wobec „naszych” i nieufni wobec „innych”. Każdy ma swojego znajomego, który „już nie przychodzi na grille, bo głosuje na PiS”, albo „zablokował mnie na Facebooku, bo powiedziałem, że Tusk nie jest z Niemiec”. Polska jest dziś jak klatka schodowa, na której połowa mieszkańców ma do siebie pretensje, że tamci głosują nie na tych, co trzeba.
Przyszłość demokracji zależy dziś nie tylko od liczby czołgów, ale od tego, czy Piotrek z osiedla i Basia z przedszkola znów się do siebie odezwą. Czy po latach, pokłóceni o aborcję i sądy, zaproszą się znowu na imieniny. I czy na imprezie nikt nie zapyta, czy „Polska 2050 to jeszcze istnieje”.
PODSUMOWANIE, CZYLI TACO PO POLSKU
Trump, jak zwykle, zapowiedział, że zrobi coś wielkiego, a potem zrobi coś małego – albo nic. Putin jak zwykle się nie wzruszył. Polska, jak zwykle, kupiła więcej broni. A my, jak zwykle, pokłóciliśmy się o politykę na imieninach cioci Jadzi.
I tylko jedno pozostaje pewne: przyjaźń w Polsce to dziś akt polityczny. Głosuj na KO, ale nie za głośno, jeśli twój sąsiad z drugiego piętra ma w oknie plakat „Tu jest Polska”. I nie rozmawiaj o wojnie, jeśli twój wujek ma profilówkę z Krzysztofem Bosakiem. Lepiej zapytaj, czy Trump w końcu ujawni listę Epsteina. Bo tego chce naród.
A na deser – opowieść o Trzeciej Drodze. Przyjaciele wszystkich, partyjnie nikogo. Jak pasztecik na wiejskim weselu – każdy bierze, ale nikt nie pamięta, z czym.
I w tym wszystkim Polska. Sojusznik? Klient? Wasal? A może po prostu – znajomy z Facebooka.

Dodaj komentarz