POSTKOMUNISTYCZNY PREZYDENT NAWROCKI ZDEZYNFEKOWAŁ HISTORIĘ, CZYLI JAK IDIOTA USUNĄŁ STÓŁ

Warszawa

Karol Nawrocki, ten podkasany demiurg z podręcznika do historii pisanej flamastrem, właśnie ogłosił koniec postkomunizmu. I jak każdy człowiek o intelekcie wilgotnego kartofla, uczcił to symbolicznym gestem – wyrzuceniem Okrągłego Stołu z Pałacu Prezydenckiego. Z hukiem godnym pokrywki od konserwy wyleciał mebel, który bardziej niż jakikolwiek polityczny artefakt symbolizuje narodowy kompromis, rozum i siłę dialogu. Ale co Nawrocki wie o rozumie, skoro całe życie spędził, przytulony do IPN-u, karmiony mitami, które nawet Cenckiewicz przestał już jeść łyżką?

Okrągły Stół nie był IKEA, żeby go teraz składać i rozkładać wedle chwilowego kaprysu ideologicznej grypy. To przy nim siedzieli ludzie z krwi i kości, Wałęsa, Geremek, Mazowiecki, Ciosek, Kuroń, Michnik, Siła-Nowicki, Rakowski – wszyscy, którzy mieli odwagę mówić w czasach, kiedy za słowa płaciło się nie lajkiem, tylko przesłuchaniem o piątej rano. Ale nie. Karnisz Nawrocki (bo przecież to nie głowa państwa, tylko szef zmurszałej stołówki historycznej) uznał, że trzeba go „oddać historii”.

Otóż historia już się o niego upomniała, panie doktorze z doktoratem z podręcznika do podstawówki. Wylądował pan w rozdziale pod tytułem: „Jak upaść, nie wychodząc z Pałacu”. Okrągły Stół to nie był relikt – to był dowód, że Polska potrafiła rozwiązać konflikt bez rozlewu krwi. A pan, z tą swoją postawą kibola w mundurku celnika, właśnie napluł na to wszystko.

Usunięcie Stołu to nie gest symboliczny. To jawna profanacja. To polityczna nekrofilia. Bo jak inaczej nazwać fakt, że człowiek z IPN-owskim rodowodem, wykształcony na przekopywaniu grobów i interpretowaniu notatek UB, teraz nagle staje w glorii odnowiciela państwa?

Przypomnijmy – Nawrocki to nie tylko zawodowy miłośnik partyzantki historycznej. To gość, który przez lata robił za wodzireja w korporacyjnej wersji IPN-u, promując narracje tak jednostronne, że nawet Radio Maryja by się skrzywiło. Mężczyzna, który z dumą nosił mentalne dresy i kibolską manierę, a teraz – jako prezydent – urządza pokaz siły, wyrzucając stół, bo się źle komponuje z jego patetyczną narracją.

Mówimy o człowieku, który jednym tchem potrafi ogłosić koniec postkomunizmu i w tym samym zdaniu postawić znak równości między pokojowym kompromisem a zdradą narodową. Skończył się postkomunizm? Nie. Zaczął się post-rozum. Epoka, w której przeszłość nie służy do nauki, ale do deptania. Epoka, w której historyk z IPN-u, z miną człowieka, który w wieku 40 lat dowiedział się, że globus nie jest tylko ozdobą, decyduje o tym, czym jest „wolna Polska”.

Bo przecież to nie tylko o mebel chodzi. To nie stół został usunięty. To kompromis został wywleczony za nogi. Zamiast tego mamy prezydenta, który nie widzi nic niestosownego w cytowaniu Brauna z wrażliwością barana recytującego Inwokację. Mamy figurę smutną, pozbawioną klasy, wyobraźni i krzty pokory wobec historii.

Nawrocki wciąż widzi świat w trybie wojennym. Urojone pole bitwy z „komuną”, która istnieje już tylko w jego lękach i broszurach. Tylko że dzisiaj to już nie wojna z systemem. Dzisiaj to wojna z rozumem, pamięcią i godnością. I z własnym urzędem. Bo kto przy zdrowych zmysłach zaczyna kadencję od wyrzucania symboli dialogu i zaprzeczania fundamentom państwa?

Karol Nawrocki jest politycznym Frankensteinem, zlepkiem z IPN-u, kibolstwa, historycznego rewizjonizmu i napompowanego ego. Człowiek z przeszłości, który z uporem maniaka walczy z przeszłością, której nie rozumie. Szkoda tylko, że robi to z poziomu najważniejszego urzędu w państwie.

I jeśli ktoś jeszcze nie wie, co się właśnie stało – to nie jest tylko demontaż stołu. To demontaż sensu. Sensem była Polska dialogu, kompromisu, wspólnego stołu, nie koryta. A dziś – cóż – mamy prezydenta, który zamienił stół w taboret historii. I dumnie na nim stanął, jak chłopiec z gminnej akademii, myśląc, że przemawia do świata.

Z tą różnicą, że tamtemu chłopcu biją brawo. A Nawrockiemu powinno się odebrać mikrofon. I stół, i krzesło. Niech sobie stoi. Sam. Na środku pustej sali. Bez historii, bez rozmów, bez znaczenia. Bo tak kończą fałszerze pamięci.

NIECH ŻYJE STÓŁ. PRECZ Z TABORETEM.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights