PORANEK, KTÓRY NIE PROSIŁ O POLITYKĘ

Warszawa

(czyli felieton o wodzie, wojnie i brudnych stopach)

East York, 5:00 rano. Termometr pyta, czy zgadzam się na –10°C, a dzień obiecuje być pogodny tak samo jak polityczne prognozy Trumpa: niby bezchmurnie, ale zaraz coś spadnie z nieba. Wstaję leniwie, jakby grawitacja miała dziś premię za nadgodziny. Kawa, papieros, rytuał starszy niż część gmin w Polsce. Odpalam telewizor i komputer — i natychmiast żałuję. Wszędzie wojna, jakby świat zapisał się na kurs samoobrony i przesadził z ćwiczeniami.

Trump szaleje, Iran znowu udaje majestat, Izrael i USA tłuką się w rytmie Operacji Epicka Furia, ceny ropy tańczą kankana, a Putin otwiera szampana, bo każda bomba na Bliskim Wschodzie to premia do rosyjskiego funduszu wojennego.
A w Polsce?
Norma. Czyli Nawrocki coś zepsuł, PiS coś krzyczy, Czarzasty coś kombinuje, PSL coś miesza, a Tusk coś naprawia. Kraj żyje, choć nikt nie wie dlaczego.

Zerkam na portale samorządowe. I tam nagle hit dnia: Polacy mogą przestać się myć — bo opłata za śmieci liczona od zużycia wody rośnie tak szybko, że niedługo prysznic będzie luksusem jak japoński sedes.

Mycie? Drogo.
Woda? Drogocenna.
Śmieci? Jeszcze droższe.

Zaczynam myśleć, że higiena osobista jest przereklamowana. W końcu żyjemy w erze dezodorantów, pachnideł, mgiełek i perfum, które potrafią zabić każdy zapach, nawet zapach moralnej zgnilizny PiS-u.
A przecież przed chwilą parzyłem kawę — wodę widziałem. Wystarczy. Dzień odhaczony.

Zadowolony z własnej ekologicznej świadomości patrzę na stopy.
I czar pryska.
Są brudne.

Chodzenie boso plus garaż równa się efekt „wiejski kurz o poranku”. Ale wtedy mózg, ten wybitny strateg, podsunął myśl: skarpety zakryją problem. A skoro zakryją, to problem nie istnieje. Filozofia polityczna Konfederacji, tylko w wydaniu łazienkowym.

Wiadomości ekonomiczne? Olej, ropa, gaz — wszystko drożeje. Ale przynajmniej dolar spada, a ropa rośnie, więc Putin ma humor. Moskwa świętuje, bo zamknięcie Cieśniny Ormuz to dla Rosji jak 13. pensja — niezasłużona, ale przyjęta z radością.

Gdy Iran wysyła drony w stronę Kuwejtu, Izraela, Emiratów i Bahrajnu, świat reaguje paniką, a Trump zachwytem.
„Zginęło 48 przedstawicieli władz Iranu!” chwali się jak dziecko, które dostało najwyższe noty w grze komputerowej, mimo że gra na poziomie „łatwy”.
Po czym dodaje, że rozważa model Caracas, czyli prawdopodobnie poradnik: Jak zburzyć państwo w 5 krokach i zrobić selfie.

W międzyczasie w Polsce samorządy kłócą się o śmieci tak intensywnie, jakby chodziło o wybór papieża.
Gmina Augustów — bunt.
Gorzów — zamieszanie.
Gliwice — protest.
Kostrzyn — dramat.

Jedni twierdzą, że metoda „od wody” jest niesprawiedliwa. Inni, że sprawiedliwa. A eksperci mówią, że największym problemem jest… brak rozumu w debacie publicznej. Co w sumie wiemy od lat.

I tu wraca moja poranna myśl: czy warto się myć?
Jeśli w Polsce mycie wpływa na opłatę za śmieci, a w Kanadzie nikt mnie nie kontroluje — to może świat powinien pójść w stronę globalnej regulacji higieny? Każdy kraj według standardów zapachowych. Arabia Saudyjska — zapach ropy. Rosja — zapach naftaliny i zakłamania. Iran — zapach prochu. Polska — zapach polityka, który biegnie do TV Republika z nowym atakiem na rząd.

Tymczasem gminy mają większe problemy niż woda. Depopulacja, starzejące się społeczeństwo, luki oświatowe, łączenie gmin, dramatyczna luka finansowa. Toruń liczy, że w 2060 r. będzie tam 140 tys. mieszkańców, z czego 40 proc. w wieku poprodukcyjnym. W tym tempie, zamiast przedszkoli, będą budować hale do przechowywania balkoników.

A w tle, dla równowagi, polskie SOR-y — puste. Lekarze uciekają, pacjenci nie. Prohibicja w Warszawie działa, bo po 22 kupisz wszystko, tylko nie alkohol. Czyli życie straciło sens.

I tak stoję w kuchni, brudne stopy wystające z dumą, kawa stygnie, wojna szaleje, ropa drożeje, Trump gra w generała, Putin w handlarza, Iran w męczennika, a polski samorząd w puzzle, które nie mają instrukcji.

I myślę sobie:
Może jednak wezmę ten prysznic.
Nie z oszczędności, nie z ekologii.
Tylko po to, żeby poczuć, że nad czymś mam kontrolę.

Bo nad światem — nikt.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights