PONIEDZIAŁKOWY PRZEGLĄD ŻENADY, ABSURDU I RZEKOMEGO PRAWORZĄDNEGO PAŃSTWA

Warszawa

PONIEDZIAŁKOWY PRZEGLĄD ŻENADY, ABSURDU I RZEKOMEGO PRAWORZĄDNEGO PAŃSTWA

Gdyby Jarosław Kaczyński miał choć cień poczucia wstydu, to po dzisiejszym dniu zwinąłby kota, zaszył się w piwnicy i zaczął pisać pamiętniki w stylu: „Jak zrujnowałem państwo i nic mi za to nie zrobili”. Niestety, nic takiego się nie wydarzyło, ponieważ – jak ustalił sąd – co prawda skłamał publicznie i zniesławił Krzysztofa Brejzę, ale… nie aż tak bardzo, żeby go za to ukarać. Tak, moi drodzy. W Polsce można rzucić oskarżeniem o „odrażające przestępstwa” z sejmowej mównicy i wyjść z tego jak z sauny – tylko bardziej suchym.

Warszawski sąd uznał, że szef PiS mówił nieprawdę (to akurat niespodzianka tylko dla jego wyborców), ale sprawa została umorzona z powodu „niskiej społecznej szkodliwości czynu”. Czyli: „Skłamałeś? No trudno, bywa. Kłam dalej, Jarosławie, bo przecież wszyscy wiemy, że taka twoja polityczna natura”.

Krzysztof Brejza i jego pełnomocniczka (żona, Dorota Brejza – bo w tej farsie trzeba rodzinnych zastępstw moralności) zapowiadają apelację. I bardzo dobrze, bo jeśli debata publiczna w Polsce ma się sprowadzać do tego, że prezes największej partii opozycyjnej może publicznie robić z ludzi przestępców z Pegasusem w tle, to może oddajmy mikrofony bezdomnym z monologami o jaszczurach.

Swoją drogą, czy ktoś jeszcze pamięta, że Brejza był podsłuchiwany Pegasusem, bo ktoś wmówił sobie, że jak ojciec zarządzał magistratem w Inowrocławiu, to syn na pewno prowadził tam nielegalny wydruk faktur w piwnicy? To nie jest scenariusz z polskiego „House of Cards”. To są Miodowe lata, ale kręcone przez Instytut Ordo Iuris.

W międzyczasie dzieją się rzeczy wielkie i małe. Zaczynając od wielkich – Komisja Europejska podpisała z Indiami umowę handlową, która jest jak wesele na 800 osób: wszystko zniknie, włącznie z cłami. Ponad 96% ceł zostanie zniesionych, a świat wstrzymał oddech… tylko nie w Polsce, bo tu się raczej wstrzymuje myślenie. Umowa to unijny ruch obronny przed Chinami i USA, czyli „Grą o Tron”, ale z fabułą pisaną przez dyplomatów.

Unia planuje też wydać 200 miliardów złotych (słownie: dwieście miliardów) na zbrojenia w ramach programu SAFE. Polska ma 45 lat, żeby to spłacić – czyli mniej więcej tyle, ile zajmuje reforma systemu sądownictwa w wykonaniu PiS-u, tylko że w tym przypadku nie chodzi o wymierzanie sprawiedliwości, ale o kupowanie czołgów, które potem rozjeżdżają budżet. Broń kupimy, ale kto będzie umiał ją obsłużyć – to już pytanie do MEN, które jak wiemy, woli uczyć o husarii niż o nowoczesnej obronie.

A teraz scena lokalna, mikrodramaty:

– Na rynku mieszkaniowym nadchodzi coś, co rząd nazywa „rewolucją”, a co może oznaczać, że deweloper nie odda ci już mieszkania bez drzwi, gładzi i poczucia sensu. Nowy system pozwoli prześwietlić inwestorów w portalu DOM. Niby dobra wiadomość, ale zakładam, że i tak wszystko wybuduje jedna firma, której prezes to szwagier ministra, a jakość mieszkań będzie zależeć od fazy księżyca i poziomu cynizmu w betonie.

– SOP znowu w ogniu. Tym razem jednak nie za to, że kierowali premierem jak gokartem po wiadukcie. Szef SOP generał Jaworski został zawieszony, a w tle pojawiają się cuda: wariografy, dodatki specjalne dla „wybranych” (czyli znajomych), anulowane kary dla firm serwisowych. Czyli klasyczna historia: „Najpierw układ, potem układ serwisowy.”

– W międzyczasie jeden z funkcjonariuszy SOP dokonał niewyobrażalnej zbrodni: śmiertelnie dźgnął swoją czteroletnią córkę. Tu kończą się kpiny, a zaczyna krzyk bezradności. Państwo zawiodło na każdym poziomie. System pękł, a my nawet nie wiemy, gdzie zacząć go zszywać.

– Waldemar Żurek, ulubieniec niezależnych sądów i zmora Ziobry, złapany został na drogowym wykroczeniu. Policja bada sprawę. W państwie PiS, gdzie funkcjonariusze prawa nie znali prawa, to akurat zabawny detal. Żurek przekroczył prędkość? No niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie przyspieszył, uciekając przed sądem dyscyplinarnym.

– Tymczasem Sąd Najwyższy robi facepalma nad sędziami Sądu Apelacyjnego. Poszło o nominacje. Wiadomo, od kiedy prezes SN stał się funkcją polityczną, prawo w Polsce jest jak matematyka pisana przez poetów – można wszystko, tylko wynik się nie zgadza.

– Hołownia coś zdecydował w Polsce 2050, ale nikogo to nie obchodzi. Serio. Mam wrażenie, że sam Szymon już nie wie, czy jego partia to program polityczny czy aplikacja do medytacji. Dziś podejmują decyzję o swojej przyszłości, jutro znowu będą się zastanawiać, jaką nazwę wybrać: Polska 2050, Polska 2051 czy Może jednak Holandia?

– Na świecie też niepokojąco. Ukraina może stracić gwarancje bezpieczeństwa USA, jeśli nie odda Rosji Donbasu. Taka opcja na pokój jak z rzeźnią: zgódź się na stratę kończyny, a w zamian dostaniesz amputację bez znieczulenia.

– W Chinach czystka generałów. Najpewniej w ramach przygotowań do czegoś dużego. Czyżby Tajwan miał znowu zadrżeć? Xi Jinping jak zawsze – szachy 5D, ale figurki wykonane z betonu i lęku.

– A u nas? Big Techy może zapłacą podatek rekompensujący. Czyli: chcesz być nowoczesnym państwem cyfrowym? Najpierw potraktuj firmy jak wroga publicznego. Brawo, jeszcze tylko opodatkujemy powietrze i mamy komplet.

– I bonus: stopa bezrobocia w grudniu w górę. Szokujące, prawda? Ludzie nie chcą pracować za trzy tysiące, kiedy mogą marznąć w domach z godnością.

Na koniec refleksja z działu „dzik i dziecko”. W najnowszym felietonie Bogusława Chraboty pojawia się dramatyczna metafora PSL jako człowieka z dubeltówką na rozstaju: czy strzelać do przyszłości, czy uciec z miejsca zdarzenia z tekstem „to nie my, to pogoda”. Dzieci i polowania to niestety nie tylko metafora – w Polsce myśliwi dalej mogą wchodzić z bronią na teren, gdzie bawią się dzieci. Taka jest logika państwa, gdzie człowiek z bronią ma więcej praw niż dziecko z piłką.

I tak minął poniedziałek – między salą sądową a umową handlową, między tragedią a farsą. Polska – kraj, w którym wszystko jest możliwe, bo logika dawno się spakowała i wyjechała za granicę. Na stałe.

Do jutra. O ile jutro nie postanowi nas zniesławić ktoś ważny, ale „nie aż tak bardzo”.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights