PONIEDZIAŁEK PUKA DO DRZWI, A W ŚRODKU CZARNE WIEŚCI I CZARNIEJSZY CZARNEK

Warszawa

Niedzielny wieczór. Za oknem ciemno, w brzuchu pomidorowa, w duszy niepokój. Jutro poniedziałek, a z nim powrót do codziennej symfonii zgrzytów: budzik, tramwaj, mail od szefa. A tymczasem polityczny weekend właśnie dobiegł końca i pozostawił po sobie nie tylko niestrawność, ale i pewne intelektualne mdłości. Polska – jak zwykle – postanowiła nie zasnąć spokojnie.

KACZYŃSKI NA PLACU, CZARNEK NA WSTĘDZE

Nie było wielkiego marszu. Był jarmark. Wycieczka szkolna z flagami, gdzie jedynym punktem programu, który przyciągnął uwagę, była scena pasowania na premiera. Prezes Jarosław Kaczyński – niczym stary mistrz z kiepskiej operetki – wskazał publicznie Przemysława Czarnka jako nowego pretendenta do fotela premiera. I nie był to żart. Choć wyglądał jak próba kabaretowa.

Czarnek, znany szerzej z poglądów z epoki krucjat, został ogłoszony przyszłością PiS. Jeśli to ma być ich wizja nowoczesnej Polski, to serdecznie witamy w 1327 roku. Kaczyński rzucił jabłkiem niezgody między Czarnka a Morawieckiego, jakby chciał reaktywować własny sezon „Gry o Tron”, tylko z większą liczbą broszek i mniejszą ilością sensu.

TUSK NA TRYTYTKĘ? KTOŚ TU TRYWIALIZUJE RZECZYWISTOŚĆ

Donald Tusk dostał od Kataryny recenzję ostrzejszą niż rosół z torebki – niby gorący, ale bez smaku. Premier miał naprawić Polskę, a tymczasem jego reformy trzymają się na trytytki i dobre słowo. Faktycznie, trochę to wygląda jak „naprawa” auta przez nastolatka z TikToka: głośno, efektownie, a po pięciu minutach trzeba dzwonić po lawetę.

Czy Tusk rzeczywiście stracił impet? Czy może po prostu nie da się lepić z plasteliny ustroju państwa, kiedy ktoś cały czas niszczy ci narzędzia i plują pod nogi? W każdym razie, jego przeciwnicy już szykują siekierki – polityczne i literalne – na przyszłe wybory. Ktoś tu szykuje rewanż, a rewanże w Polsce smakują jak odgrzewane schabowe: tłuste, zimne i pełne żółci.

FRANCJA NA FRANCUSKIM ŻYCIU: MACRON, CZYLI BONJOUR, JADĘ DALEJ

Tymczasem we Francji Emmanuel Macron bawi się w polityczne sudoku. Raz rząd podaje się do dymisji, raz się reaktywuje, jakby był postacią z Marvela. Premier Lecornu powraca jak syn marnotrawny – tylko z mniejszym zapałem i większym długiem publicznym. Macron odłożył reformę emerytalną, zawiesił ambicje i teraz próbuje udawać, że wie, co robi. Francuzi go nie kupują. 86% mówi: „merci, ale nie”.

Na razie jednak wygląda na to, że skrajna prawica nie przejmie władzy – co w dzisiejszej Europie i tak brzmi jak wygrana. Macron liczy, że choć jego polityczne reformy mogą się rozsypać, to przynajmniej uda mu się zbudować liberalny blok, zanim Le Pen przyjdzie i wszystko zburzy jak klocki LEGO.

TRUMP GRA W GO, XI JINPING W SZACHY, A TAIWAN TRZYMA SIĘ STOŁU

Na globalnej scenie rozgrywa się spektakl, którego nie powstydziłby się Netflix: Trump spotyka Xi Jinpinga. Temat: Tajwan. Stawka: chipy, wpływy, pokój światowy. Trump, znany ze swojej subtelności porównywalnej do walca drogowego, może sprzedać Tajwan za lepszy deal na TikToka i burgera z sosem słodko-kwaśnym.

Xi Jinping – mistrz cierpliwości – planuje umieścić USA w geopolitycznej pułapce z przynętą w postaci ulg celnych. W Taipei drżą, w Pekinie kalkulują, a Trump? Cóż, może znów pokaże Tajwan jako czubek markera, a Chiny jako biurko. Problem w tym, że biurko może się kiedyś przewrócić.

AFERA HEJTERSKA: SĘDZIA UDERZA W DRZEWO I W DNO

W polskim sądownictwie weekend przyniósł kolejną odsłonę teatru moralnego upadku. Jakub Iwaniec, były współorganizator hejterskiej karuzeli pod Piebiakiem, postanowił w sobotnią noc wjechać w drzewo – dosłownie i symbolicznie. Nietrzeźwy, bez immunitetu moralnego, a teraz również bez zawodowego.

To nie tylko dramat jednej osoby, ale przypomnienie, że sędziowska toga nie chroni przed głupotą. W tle – walka o niezależność sądów, którą każdy obóz polityczny prowadzi, gdy nie jest u władzy. I którą porzuca, gdy tylko sięgnie po dzwonki i fotele.

SIKORSKI: RADOSŁAW OD REZONANSU IRONII

I jeszcze w roli puenty – Radosław Sikorski. Minister dyplomacji, a zarazem mistrz ciętej riposty, wziął na warsztat rzecznikowskie bajki Kremla i zrobił z nich pierogi z gwoździami. Pieskow mówił o „pokojowej inwazji” – Sikorski podsumował to jednym zdaniem, które zapamięta każdy: „Rosja pokojowo dokonuje inwazji i bombarduje Ukrainę”.

To się nazywa mieć styl. Może nie zatrzyma wojny, ale przynajmniej zatrzyma, chociaż chwilowo, naszą narodową skłonność do milczenia wobec absurdu.


I TAK NAM MINEŁA NIEDZIELA, CZYLI ZNOWU WSTAJEMY NA GŁOWĘ

Podsumowując: weekend był jak bigos z puszki – znajome smaki, niepokojąca konsystencja, lekka zgaga. Polska się kłóci, Francja się chwieje, Ameryka negocjuje z Chinami jakby wymieniali znaczki, a my wszyscy budzimy się jutro rano z tą samą myślą: czy kawa wystarczy, by znieść poniedziałek?

Trzymajcie się, rodacy. Bo może i wszystko płynie, ale z takim prądem – dobrze mieć kamizelkę zdrowego rozsądku i wiosło autoironii. Do zobaczenia za tydzień. Albo na ulicach, jak Czarnek zostanie premierem.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights