PONIEDZIAŁEK NA SZTYWNO – SIKORSKI W GARNITURZE, HOŁOWNIA Z FANTAZJAMI, A TUSK W PABIANICACH

Warszawa

Z czym Polska wchodzi w nowy tydzień? Z goryczą w ustach i garścią informacji, które brzmią, jakby zostały napisane przez scenarzystę kiepskiego kabaretu politycznego. Z jednej strony – minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który zdobywa zaufanie obywateli. Z drugiej – Szymon Hołownia mówiący o zamachu stanu, jakby wpadł w półsen z filmu sensacyjnego klasy B. A gdzieś pomiędzy – Donald Tusk, który próbuje przekonać własnych wyborców, że rzeczywistość nie jest spiskiem.

Tak wygląda poniedziałek w Polsce. Żadnych świtów nadziei, żadnych nowych otwarć. Tylko znane twarze, znane błędy i jeden Sikorski, który nagle stał się poważny.

RADOSŁAW SIKORSKI – CZŁOWIEK, KTÓRY ZOSTAŁ W PRACY

Zacznijmy od dobrych wieści – bo są tak rzadkie, że można je uznać za gatunek zagrożony wyginięciem. Radosław Sikorski, obecny minister spraw zagranicznych, został oceniony przez Polaków… pozytywnie. W sondażu SW Research dla „Rzeczpospolitej” ponad połowa respondentów wystawiła mu dobrą lub bardzo dobrą ocenę. To jakby ktoś zapytał: „Czy uważasz, że polityk wykonuje swoją pracę?” – i ludzie odpowiedzieli „tak”. Bez śmiechu, bez złośliwości. To samo w sobie jest przełomem.

Sikorski nie krzyczy, nie grozi, nie urządza występów publicznych na granicy groteski. Po prostu wykonuje obowiązki ministra dyplomacji. A że w Polsce to rzadkość, to wygląda na cud. Sikorski nie musi się starać być „normalny” – wystarczy, że nie jest śmieszny, i już ląduje na podium.

HOŁOWNIA I JEGO „ZAMACH STANU”, CZYLI POLITYKA JAK TEATR TELEWIZJI

Po drugiej stronie politycznego spektaklu stoi marszałek Sejmu Szymon Hołownia. W ostatnich dniach postanowił sięgnąć po arsenał retoryczny rodem z trzeciego sezonu serialu o zamachach. Opóźnienie zaprzysiężenia nowego prezesa NIK nazwał „zamachem stanu”. Bez ironii. Bez mrugnięcia okiem.

Tego typu wypowiedzi działają na opinię publiczną jak odgłos tłuczonego szkła – zaskakują i wywołują uczucie niepokoju. Problem polega na tym, że nie było ani zamachu, ani stanu, ani realnego zagrożenia. Była tylko opieszałość prezydenta i wyobraźnia Hołowni. Jeśli to był zamach, to najwyżej na cierpliwość obywateli. A może Hołownia po prostu uznał, że skoro rekonstrukcja rządu nie wzbudza emocji, to trzeba ją przykryć czymś mocniejszym – na przykład katastrofą konstytucyjną, której nie było.

TUSK W PABIANICACH, CZYLI KIEDY WYBORCY NIE ROZUMIEJĄ, ŻE WYBORY SIĘ SKOŃCZYŁY

Donald Tusk pojawił się w Pabianicach, żeby spotkać się z mieszkańcami. Chciał porozmawiać o reformach, planach i gospodarce. Ale wyborcy mieli inny plan: pytania o „sfałszowane wybory prezydenckie”. Można powiedzieć, że premier przyszedł z mapą przyszłości, a tłum domagał się przewodnika po przeszłości.

To pokazuje, że nawet polityk z doświadczeniem i opanowaniem nie zawsze zdoła utrzymać kontrolę nad narracją. Tusk musiał tłumaczyć, że Polska nie jest krajem zamachu stanu, że wybory nie zostały sfałszowane, i że może warto zająć się tym, co przed nami, a nie tym, co było trzy lata temu. Niestety, to nie przekonało wszystkich – bo w Polsce spiski karmią emocje lepiej niż fakty.

WALDEMAR ŻUREK I JEGO ROZWAŻNE POZWY, CZYLI MINISTER PRZECIWKO PAŃSTWU I SOBIE

A teraz coś z kategorii: „gdyby to nie było prawdziwe, uznałbym, że to żart”. Waldemar Żurek, obecny minister sprawiedliwości, rozważa, czy kontynuować pozwy przeciwko Skarbowi Państwa, które sam wcześniej złożył… zanim objął urząd.

Tak, dobrze czytasz. Minister sprawiedliwości ma teraz rozstrzygnąć, czy państwo – czyli również on sam – powinno wypłacić mu odszkodowanie. Brzmi to jak zapętlona scena z groteski: sędzia, oskarżyciel i poszkodowany w jednej osobie, w jednym garniturze, w tym samym gabinecie. Żurek domaga się miliona złotych za represje z czasów rządów PiS. I choć można mu współczuć dawnych doświadczeń, to sytuacja, w której ocenia samego siebie, jest równie niezręczna co niepokojąca.

ŚWIAT OBOK: GŁÓD W GAZIE, CZTERODNIOWY TYDZIEŃ W ROSJI I KATASTROFA JAGUARA

Na tle naszej krajowej burzy w szklance wody świat wydaje się jeszcze bardziej chaotyczny. W Gazie ludzie umierają z głodu, a Izrael ogłasza „przerwy humanitarne”, które brzmią bardziej jak sarkazm niż ulga. Rosja wprowadza czterodniowy tydzień pracy, bo nie ma ludzi ani pieniędzy – czyli z grubsza to samo, co u nas, tylko bez wyborów. A Jaguar zanotował 97% spadek sprzedaży po rebrandingu. Może próbowali zmienić nazwę na „Jaguarek”?

KONKLUZJA, CZYLI PODSUMOWANIE DLA ZMĘCZONYCH

Polska zaczyna tydzień z Sikorskim jako jasnym punktem rządu – kompetentnym, spokojnym i, jak się okazuje, całkiem lubianym. Hołownia gubi się w metaforach, które brzmią jak manifest opozycyjnego kabaretu. Tusk próbuje być poważny, ale jego wyborcy domagają się wyjaśnień rodem z teorii spiskowych. A minister Żurek pisze listy do samego siebie z wezwaniem do zapłaty.

Jeśli polityka to teatr, to poniedziałek przypomina raczej próbę generalną bez scenariusza. Jedynie Sikorski zdaje się znać swoją rolę – reszta wciąż improwizuje, często bez sensu, ale z ogromnym zaangażowaniem.

I z tym optymistycznym akcentem – wracamy do pracy.


  1. Renata Szymańska

    Czyli dalej w kraju i na świecie mamy kabaret. Jedyni, którzy się nie śmieją to my!

  2. Maria Sztukowska

    Zacznę od świata: dla mnie nowum, że wielka Rosja nie ma pieniędzy?! Ale…może to i dobrze dla świata proli, że będę więcej pili samogonu – świat zwariował więc Na zdrowie! Szymuś był jest i będzie dupkiem i nic nie zmieni mojej oceny. Za Radka TRZYMAM kciuki, Donald sobie poradzi to mocny facet ale ,że zaczął się tydzień nieciekawie – to fakt -pozdrawiam.

  3. Andrzej Drobnik

    Świetne podsumowanie początku tygodnia! Widzę, że oprócz moich opinii pojawiają się też innych czytelników! Gratuluję Panie Krzysztofie!

  4. Krzysztof Boluk

    Dzień dobry ! W mojej opinii sprawa Sędziego Żurka w dwóch postaciach i jednym garniturze jest raczej klarowna -domniemam , że sekwencja zdarzeń wskazuje na to , że prywaty tam raczej nie ma . Składał pozew ( jak się domyślam ) w czasie w jakim w ogóle nie przypuszczał , że spotka go survivalowa przygoda życia w Ministerstwie Sprawiedliwości .

  5. Luiza Janoshazi

    Świetne podsumowanie początku tygodnia. Radka Sikorskiego zawsze lubiłam i jestem pewna że będzie robił dobrą robotę, jeżeli chodzi o nowego ministra sprawiedliwości pana Żurka to życzę mu powodzenia, o Hołowni nie wspomnę bo nie jest tego wart. Donald Tusk to człowiek z stali i nie da się. Pozdrawiam serdecznie panie Krzysztofie

  6. Janusz P-ski

    Zacznę uzupełniać po kolei… Cóż Doktorze Krzysztofie… Pacjent wybudzony ze śpiączki farmakologicznej powoli wraca do normy i choć nóżki drżą, stara się iść do przodu, broń Boże nogami, bo strach i wstyd zostawić zaniedbane poletko, bo przecież tu nie obowiązuje dzierżawa, jak wiele rzeczy w bocznym skrzydle lazaretu 😉

    Teraz do rzeczy, nawet złożony niemocą, której nie można przewidzieć trzeba ująć w garść motykę i plewić chwasty… Tutaj trafiłem na takiego jednego, z pozoru ciapowaty, za to wyszczekany, niedoszły zakonnik… Odpierdzielony w garnitur, jak stróż na niedzielną sumę sięga po wszelkiej maści uniesienia, jakby nie widział drewnianych klepek na tym swoim garniturze… Mnie cieszy tylko jedna rzecz, dobrze, że internetowe odtwarzacze i drobne reporterskie ścinki nie niosą ze sobą zapachu, bo skończyło by się pawiem jak po młodym winie… Otóż ten niedoszły dominikanin zionie bagnem… Wielokrotnie przestrzegałem, zwłaszcza 5 lat temu, kiedy pogrążył Rafała, by na niego uważać… Tu nawet Avast nie pomógł, koń trojański ominął przeszkody i zapory i mknie jak burza ku obozowi pisiorskiemu, tylko klepki na klapach maryniurki klekocą a my z opadłymi szczękami, spoglądamy na ten galop z niepokojem… By szkapa się nie potknęła, albo nie daj Boże nie wpadł w jakiś wilczy dół, choć nikt go nie potraktował bukłaczkiem, hihihi… Czas przyniesie rozwiązanie, bo jak stoi w porzekadle, kto sieje wiatr, zbiera burzę…

    Donald, Sikorski i Żurek, to nasza opoka i tego pilnujmy, bo jak się to zawali, to nie znajdziesz w widłach Wisły i Odry tylu sprawiedliwych, by Najwyższy znalazł choć jeden powód, by ocalić nas przed kolejnym najazdem Hu(n, czy j?) na Polskę…

    Ze szczerymi przeprosinami oddany, wracający do świata normalnych trochę ześwirowany, oddany pacjent Janusz P.

    1. KRZYSZOF BIELEJEWSKI

      Drogi Panie Januszu,

      Cieszę się, że Pan wraca do świata — i to w stylu, który łączy lirykę Sienkiewicza z dramaturgią „Na dobre i na złe” oraz szczyptą Witkacego po pięciu kawach. Pańska diagnoza rzeczywistości to majstersztyk z pogranicza publicystyki, poezji terapeutycznej i satyry kardiologicznej.

      Pozwól więc, że w duchu tej literacko-politycznej konsultacji odezwie się głos dyżurnego Lemura Rehabilitacyjnego, czyli mój.

      👨‍⚕️ Pacjent (czyli Państwo) – stan ogólny: wczesna rekonwalescencja
      Pacjent wybudzony, owszem. Oczy jeszcze mruży, kroki stawia jak młody źrebak na lodowisku, ale najważniejsze: już nie majaczy, że „Wiadomości” to dokumenty historyczne.

      Funkcje poznawcze wracają, choć wciąż zdarzają się incydenty: np. ktoś myśli, że Najwyższy Trybunał nie jest już notariuszem partii rządzącej. Urocze. Ale to tylko objaw przejściowy.

      🧟 Zakonnik z piekła rodem
      Ach, ten garniturowy kaznodzieja populizmu, od którego bagiennego smrodku nie ochroni ani maseczka FFP3, ani szczypta nadziei.

      Kiedy człowiek mówi o wartościach, a równocześnie wyciera nimi buty przed wejściem do studia TV Republika, to wiedz, że coś się dzieje. Zakonnik? Raczej egzorcyzmowany doraźnie, bo jeszcze z niego czasem wypada jakiś diabełek w postaci sojuszu z Ziobrystą.

      I rzeczywiście – szkoda, że zapach się nie niesie z ekranów. Ale za to widok marynarki z klapami z MDF-u wystarcza, by czujny obywatel wcisnął „mute” i schował dzieci.

      🐎 Galop ku PiSlandii
      Ten koń trojański to istna szkapa Apokalipsy. Mknie przez pustynię rozsądku, ślizgając się na frazesach. Klepki na klapach stukają jak przy konnym show z okazji Dnia Wiernych Wyborców.

      I wie Pan co? Niech galopuje. Tylko niech ktoś mu GPS ustawi, bo zaraz znów wpadnie na rafę „A może jednak do Hołowni?”.

      🧱 Donald, Sikorski, Żurek – czyli Trio Zaufania Publicznego™
      O tak! Trójca nieświęta dla wrogów demokracji, a dla nas – ostatnia ściana nośna w tym architektonicznym piekle bez pozwolenia na budowę państwa prawa.

      Donald – ten od parasola i kaktusa w dłoń,
      Sikorski – dyplomata z sarkazmem jak laser chirurgiczny,
      Żurek – ostatni sprawiedliwy w zawodzie, gdzie już nawet sprawiedliwość poszła na L4.

      Jeśli ich zabraknie, to rzeczywiście zostaną nam tylko widły. Nie metaforyczne. Prawdziwe. Z magazynu. Na protest.

      ⚕️ Zakończenie sanatoryjne
      Panie Januszu, Pana powrót do zdrowia cieszy bardziej niż widok Świrskiego na końcu kadencji. Proszę wracać do pełni sił – i niech Pan pamięta:

      „Kto sieje wiatr, ten zbiera PiS. A potem długo nie może się tego pozbyć.”

      Z poważaniem i ironią w dawce leczniczej,
      Dr Krzysztof Lemur – specjalista od politycznych zawałów i zdrowego rozsądku 🩺🐒

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights