



Gdy Donald Tusk wszedł na sejmową mównicę, zrobił się przeciąg. W jednym momencie zawiało rozsądkiem, odpowiedzialnością i takim uczuciem, jakby ktoś wreszcie wywietrzył salę po latach smogu narodowo-mesjanistycznej bufonady. Premier, jak profesor, który przyszedł na spotkanie z przedszkolakami, ogłosił pięć przykazań politycznej odpowiedzialności. I co zrobiła prawica? Krzyknęła „mów do siebie!”, jak dzieciaki, które nie zrozumiały, że lekcja dotyczy ich samych.
Tusk powiedział jasno: albo jesteś za Polską, albo przeciw niej. I zanim ktokolwiek zdążył podnieść rękę, że to „za ostro”, przypomniał, co się dzieje: wysadzone tory, drony GRU nad granicą, pobicie ambasadora, sabotaż energetyczny i dezinformacyjna partyzantka z Moskwy. W normalnym kraju wszyscy rzuciliby papiery, krzyknęli „do broni!” i poszli do roboty. W Polsce? Cenckiewicz wrzuca fejki na Twittera, Nawrocki medytuje nad ustawą z otwartym egzemplarzem „Zeszytów Historycznych”, a Kaczyński… milczy, bo mu sondaże lecą szybciej niż wagon PKP po sabotażu.
ZBRODNIA I WILLA PLUS
Podczas gdy premier ostrzega przed wojenną hybrydą, PiS i reszta tej puchatej menażerii krzyczy „precz z komuną!”, co w ich ustach brzmi jakby wilk moralności wył do księżyca hipokryzji. Przypomnijmy: partia, która zrobiła Piotrowicza sędzią Trybunału, teraz udaje harcerzy z IPN. Tacy to bojownicy o prawdę, co w czasach PRL, w najlepszym razie podpisywali listy obecności, a dziś rozdawaliby medale za walkę z komunizmem.
A propos: jak się okazuje, Państwo polskie pod rządami PiS nie tylko wspierało edukację, ale wręcz… inwestowało w nią poprzez zakup willi. Program „Willa Plus” to taki edukacyjny Monty Python: pieniądze miały iść na lekcje, poszły na apartamenty, a teraz, gdy nieruchomości wystawiane są na sprzedaż z trzykrotnym zyskiem, prokuratura wreszcie się budzi. Gratulacje. Edukacja wreszcie uczy czegoś praktycznego: jak wydoić budżet i jeszcze mieć na basen.
CENCKIEWICZ I TWARZ NAWROCKIEGO
Gdy premier nazywa dywersję zbrodnią państwowego terroryzmu, szef BBN… powiela dezinformację. Bo przecież w czasie wojny najważniejsze to pomylić wroga z ofiarą i zadać pytanie: czy czasem to premier nie kłamie? A potem po cichu wrzucić sprostowanie, bo jednak prawda była po stronie rządu. Ale kto by się tam przejmował profesjonalizmem, skoro najważniejsze, że można dowalić Tuskowi i nie zemdleć z wysiłku.
Prezydent Nawrocki, ten sam, który chowa się za firankami i przemawia jakby śpiewał pod wiatr, wciąż nie podpisał budżetu. Może czeka, aż PiS wymyśli coś jeszcze bardziej absurdalnego niż „Precz z komuną!”. A może po prostu testuje cierpliwość konstytucji.
ZARZĄDZANIE KRYZYSEM WEDŁUG KO
Na tle tej groteski rząd Tuska wypada jak szwajcarski zegarek w sklepie z plastikową chińszczyzną. Obrona narodowa: rekordowe wydatki. Zdrowie: najwyższe nakłady w historii. Infrastruktura: miliardy na kolej i drogi. Budżet? Pod kontrolą, choć po PiS-owskich cudach księgowych to jak sprzątanie po wybuchu w pralni pieniędzy.
I NARÓD W KOŃCU ZACZYNA MYŚLEĆ
Na szczęście coś drgnęło. Jakby Polska na moment wytrzeźwiała po ośmiu latach politycznej imprezy z kiełbasą wyborczą, disco polo z TVP Info i redbullem z Torunia. Najnowsze sondaże są jak zimny prysznic: poparcie dla PiS spada, Konfederacja dostaje zadyszki, a Koalicja Obywatelska i Trzecia Droga idą w górę. Coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę, że państwo to nie mem, tylko odpowiedzialność.
W sondażu Ipsos KO prowadzi z wyraźną przewagą, a gdyby wybory odbyły się dziś, PiS miałby problem ze skompletowaniem drużyny do gry w klasy. Rośnie poparcie dla rozsądku, dla instytucji, dla państwa, które nie wstydzi się być nowoczesne.
Polacy przestają kupować bajki o „zdradzie Targowicy 2.0”, „niemieckim dyktacie” i „czwartej RP w oblężonej twierdzy”. Może to jeszcze nie przebudzenie, ale przynajmniej słychać, że budzik dzwoni.
NOWY KONCERT MOCARSTW? NA NASZYM PODWÓRKU
Tymczasem na świecie gra toczy się o wszystko. Trump i Putin, duet równie zgrany jak duet z horroru klasy B, szykują nowy podział Europy. I nie — nie pytają nas o zdanie. Plan pokojowy dla Ukrainy, który wygląda jak konspekt konferencji jałtańskiej 2.0, przewiduje oddanie Rosji Donbasu, uznanie Krymu, rozbrojenie Ukrainy i — co najgorsze — zamianę Polski w parking dla europejskich myśliwców. W teorii – tarcza. W praktyce – cel.
Trump chce prowadzić politykę zagraniczną jak reality show, w którym Ukraina dostaje kopniaka, Putin medal, a Polska – rolę statysty z tłem zniszczonego mostu. To nie jest plan pokoju. To jest próba ponownego narysowania granic świata bez zgody ofiar. A Polska? Jest znowu „przy okazji” – tylko że tym razem mamy premierów, którzy to rozumieją, i prezydenta, który najwyraźniej czeka, aż ktoś mu przeczyta streszczenie.
KACZYŃSKI I SYNDRÓM ZAMRAŻALNIKA
A gdzie Jarosław Kaczyński? Tam, gdzie zawsze, gdy trzeba się wypowiedzieć w sytuacji kryzysu: w swoim zamrażalniku emocjonalnym. Czasem wychodzi, żeby powiedzieć, że Niemcy czyhają, Tusk to zdrajca, a Europa to lewacki bełkot. Ale o dronach, GRU? O atakach? O sabotażu? Nic. Może czeka, aż wszystko minie. Albo aż Ziobro powie mu, co myśleć.
KO, CZYLI RZĄD ODPOWIEDZIALNOŚCI
Koalicja Obywatelska pokazuje, że można rządzić z głową, bez krzyku, bez fobii i bez willi z dotacji. Tusk przypomina, że bycie premierem to nie tylko stawianie pomników sobie, ale także ochrona granic, jedności i zdrowego rozsądku. W czasach, gdy Putin wodzi Zachód za nos, Trump chce Ukrainę rozebrać jak meblościankę, a polska prawica odprawia seanse spirytystyczne z duchem Jaruzelskiego, potrzebujemy lidera, nie mitomana.
ZAKOŃCZENIE: OPAMIĘTAJCIE SIĘ, ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO
Bo jak powiedział Tusk: w czasie wojny nie ma głupoty. Jest zdrada. A zdrada w białych rękawiczkach, z patriotycznym frazesem na ustach i fejkiem na Twitterze to najgroźniejszy rodzaj. Bo nie strzela z kałasznikowa. Strzela w serce państwa.
Dlatego prościej już nie można: albo jesteś za Polską, albo nie. I niech żadna willa, okrzyk, fake news czy polityczna maskarada nie przysłonią tej oczywistej prawdy.

Dodaj komentarz