PIS WYWRÓCIŁ PLAN TUSKA, ALE WPADŁ WE WŁASNE KRETOWISKO

Warszawa

PiS ogłosił triumf stulecia – ich kandydat, Karol Nawrocki, rzekomo zburzył plan Tuska na lata 2023–2027. W praktyce wygląda to tak, jakby ktoś rozlał kawę na czyjś plan dnia i uznał, że właśnie wygrał wojnę.

Nawrocki – prezydent z nadania partii, specjalista od historii opowiadanej w wersji „dla grzecznych dzieci i wygodnych dorosłych” – wygrał głównie dzięki chwilowo pożyczonym głosom od Mentzena i Brauna. To polityczny kredyt chwilówkowy, spłacany w ratach, z windykacją w terenie.

Kaczyński, opromieniony „sukcesem”, już śni o tym, jak Konfederacja przychodzi do stołu na czworakach. Ale tresura tego towarzystwa jest jak zakładanie kagańca krokodylowi – można spróbować, ale rękę trzeba mieć szybką, a ubezpieczenie na życie jeszcze szybsze.

Tusk, tymczasem, spokojny jak jedyny trzeźwy na weselu, stoi w Męcinie przy największym tunelu kolejowym w Polsce i obserwuje, jak PiS sam pod sobą kopie dół. Tunel jest długi, ale PiS już słyszy oklaski – nieświadom, że to echo odbija się od ściany z napisem „2027 – tu kończy się bal”.

PiS wciąż gra, jakby był dyrygentem całej orkiestry narodowej. W rzeczywistości prowadzi pół chóru, podczas gdy druga połowa śpiewa zza płotu i w zupełnie innym tonie. Kiedy prąd w głośnikach zgaśnie, będzie cisza tak niezręczna, że nawet Braun milknie.

Pycha kroczy przed upadkiem – a PiS biegnie sprintem w butach na koturnach. Tusk wie, że w politycznym maratonie wygrywa ten, kto potrafi przejść ostatnie metry o własnych siłach. PiS w tym tempie po 40. kilometrze będzie siedział w rowie, kłócąc się, czy to przypadkiem nie był genialny plan od samego początku.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights