PIĄTEK Z POLSKĄ, CZYLI JAJECZNICA, BRUDNA LIMUZYNA I PRZEGRANE AMBICJE

Warszawa

Zacznijmy od wielkiej polityki międzynarodowej, czyli… Szymona Hołowni. Tak, dobrze czytasz. Nasz ukochany marszałek-kandydat-do-wszystkiego, który nie odpuszcza żadnego castingu na moralny autorytet świata, znów próbował. Tym razem chciał zostać Wysokim Komisarzem ONZ ds. Uchodźców. W skrócie: głową instytucji, która codziennie walczy o życie 130 milionów ludzi. Szymon najwyraźniej uznał, że skoro przez dwa sezony prowadził program o niebie, to teraz czas na coś bardziej ziemskiego.

Niestety, nie wyszło. Wygrał Barham Ahmed Salih, Irakijczyk z doświadczeniem w realnej polityce, a nie w prowadzeniu gali i mówieniu o „wartościach w praktyce”. Hołownia był podobno na krótkiej liście. Szkoda, że to nie była lista obecności na posiedzeniach Sejmu, bo może tam byłby skuteczniejszy.

PREZYDENT I JEGO CZOŁG Z BŁOTA

Karol Nawrocki, prezydent z zamiłowaniem do podróży zagranicznych i obrażania się na wszystko, co nie błyszczy, wpadł w aferę… błotną. A konkretnie: jego limuzyna na Łotwie była brudna. Wybuchła burza dyplomatyczna godna wojny o Falklandy. Minister Sikorski, znany z języka ostrego jak brzytwa po goleniu na sucho, przeprosił. Zjadliwie. Za brudną karoserię. A potem dźgnął prezydenta jak prawdziwy szermierz – pytając, czemu ambasador nie ma nominacji. Boom.

Z kolei prezydencki dwór, w osobach Boguckiego i Przydacza, poszedł w histerię. Zasugerowano, że łotewska pogoda to spisek, że MSZ to bal maskowy, a ambasadorzy to dzieci Sikorskiego w smokingu. Był też klasyczny refren: „Prezydent broni wolności słowa!”. Czyli najpewniej zawetuje ustawę DSA, bo przecież bez dezinformacji, patostreamu i trollingu nie byłoby demokracji po pisowsku.

TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY: ŚWIĘTE KROWY BUDŻETU

Tymczasem TK – ten sam, który orzeka, że świnia może latać, jeśli Kaczyński jej tak każe – chce ponad 3,6 miliona złotych zaległych wynagrodzeń. Przypomnijmy: to sędziowie, którzy od lat paraliżują państwo, uznają się za niezastępowalnych i ignorują orzeczenia europejskich trybunałów. I teraz jeszcze chcą wypłat. Z odsetkami. Koalicja niby się sprzeciwia, ale… wpis znalazł się w budżecie. I zanim Senat coś z tym zrobi, Święczkowski może już zażądać wypłaty. Trzeba działać szybciej, panie Domański. Inaczej świnie nie tylko będą latać, ale i kasować pensje z twojej kieszeni.

KACZYŃSKI – FILOZOF JAJECZNICY

I na koniec nasz ukochany Jarosław. Prezes, który jest wszędzie i nigdzie. Teraz, jak dowiedzieliśmy się z wywiadu jego kuzyna – spędza dnie u Jana Marii Tomaszewskiego. Robi sobie sam jajecznicę (wyobraźcie to sobie: człowiek, który zarządzał państwem, teraz walczy z patelnią). Wieczorami pisze i czyta. Ciekawe co – może pamiętniki dyktatorów? A może „Jak być nieomylnym i zawsze mieć rację” – autobiografia w odcinkach?

Człowiek, który przez dekadę niszczył instytucje, dziś udaje staruszka z sąsiedztwa. Ale niech was nie zwiedzie zapach smażonego boczku – jego wpływy trwają. Nawrocki, Przydacz, Bogucki – to jego polityczne dzieci. I jak na razie nie są gotowi na usamodzielnienie.

PUENTA NA PIĄTEK?

Polska to dziś kraj, gdzie: – prezydent walczy z błotem, – Hołownia przegrywa z rzeczywistością, – Trybunał dopisuje sobie wypłaty, – a Kaczyński smaży jajka.

A gdzieś tam między tym wszystkim próbujemy jeszcze być obywatelami. Z głową nie w ONZ, nie w błocie, nie w kryptoaktywach, ale w pytaniu: kto nam to wszystko posprząta?

Bo na razie wygląda, że nawet, co do cholernych jajecznic jesteśmy zdani na siebie.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights