
Niedziela. Dzień Pański. A w Polsce – dzień paniki, potu i politycznego dygotu. Będzie gorąco – nie tylko w sensie meteorologicznym, ale też moralnym, medialnym i, co tu kryć, metafizycznym. Bo skoro żyjemy w kraju, gdzie Hołownia potajemnie pije kawę z Kaczyńskim w mieszkaniu Bielana, Nawrocki jest prezydentem, a Kosiniak-Kamysz dalej udaje, że coś robi – to chyba naprawdę mamy do czynienia z epoką ostateczną. Ale spokojnie. Naprawdę, spokojnie.
Dzisiaj nie musimy wychodzić na ulice. Staruchy, takie jak ja, powinny zostać w cieniu, najlepiej z książką. A nie z jakąś instrukcją do samoobrony konstytucyjnej. Ja czytam Paragraf 22. Po raz czwarty. Albo piąty. Bo Paragraf 22 to nie tylko dzieło literackie. To instrukcja obsługi rzeczywistości. A także przewodnik po polityce, ekonomii i psychologii. Joseph Heller napisał rzecz o wojnie, ale mógłby równie dobrze napisać ją o konferencji prasowej Bąkiewicza albo sejmowej komisji śledczej. Rzecz w tym, że Paragraf 22 opowiada o absurdzie, który udaje logikę – dokładnie jak my.
W skrócie: kto chce uniknąć latania w bombowcu, jest uznany za zdrowego psychicznie, bo tylko wariat chciałby latać w bombowcu. A skoro nie jesteś wariatem – to masz wracać do bombowca.
Witamy w Polsce A.D. 2025.
Polityka: teatr lalek, tylko bez dzieci
Patrzysz na Dudę – milczy. I słusznie. Jak się nie ma nic do powiedzenia, to nie należy tego mówić publicznie. Ale on jest w tym konsekwentny. Ponoć w pałacu prezydenckim, na odchodne , urządził córce ślub. Nawrocki z kolei… Nawrocki wygląda jakby ktoś wypuścił go z muzeum figur woskowych z przykazem: „Mów ogólniki, ale z powagą”.
Kosiniak-Kamysz nadal opowiada o wartościach i stabilności, choć jego ugrupowanie bardziej przypomina trzęsące się galaretką stado emerytowanych poruczników. Hołownia – filozof w stylu IKEA: estetyczny, ale zawsze coś się rozpadnie. Szymon, proszę cię, jak się spotykasz po nocach u Bielana, to chociaż nie wrzucaj tego na Twittera jak nastolatek, który chce wzbudzić zazdrość w byłej dziewczynie.
Czarzasty to już nie jest polityk – to maskotka memiczna. Człowiek, który nie tyle mówi, co wygłasza kwestie z sitcomu, którego nikt nie ogląda. Jedyną rzeczą, która mogłaby go uratować, byłby udział w reklamie kabanosów.
Kaczyński? Kaczyński przygotowuje Polskę 2.0. Będzie dla swoich. A dla reszty – cela. W jego ustach brzmi to jak obietnica: „Zbuduję więzienie i oddam wam klucze… ale na zewnątrz”.
Świat, czyli globalna terapia szokowa
Trump ogłasza swoją doktrynę. Trzy kroki: określ interes, wydrzyj się, rozwal kogoś. Czyli klasyczny styl amerykańskiego ojczyma. Putin wciąga do wojny Laos, bo najwyraźniej nawet kartografowie przestali już rozróżniać, z kim Rosja się nie bije. Netanyahu… ach, Netanyahu. Izraelski Chuck Norris, który widząc granaty w Strefie Gazy mówi: „To tylko reakcja obronna”.
A Polska? Polska nie zostaje w tyle. Mamy samozwańcze patrole złożone z frustratów, miłośników kamizelek taktycznych i Roberta Bąkiewicza – człowieka, który myli granice z cosplayem. Ci dzielni obrońcy granicy zatrzymują auta i pytają: „Czy przewozisz migranta, czy po prostu wyglądasz jak ktoś, kto czytał książkę?”
Demokracja? To był kiedyś piękny pomysł…
Demokracja to dzisiaj reality show. A wybory? Konkurs plakatowy. Mandat nie oznacza już zaufania, tylko wynik skutecznej kampanii reklamowej i dostępu do Instagrama. Prawdziwe rozmowy z wyborcami to teraz 30-sekundowe TikToki, w których kandydat tłumaczy swój program za pomocą kota i mema z Shrekiem.
Demokracja w 2025 to takie sudoku z wytartymi cyferkami. Niby da się rozwiązać, ale trzeba być jasnowidzem.
Ale dziś jest niedziela. I właśnie dlatego powinniśmy odpocząć.
Niech politycy się kłócą. Niech rzeki wysychają. Niech Trump się denerwuje, że ktoś nie klaskał wystarczająco głośno. My dziś nie musimy się tym przejmować. Dziś mamy książkę. I może herbatę z cytryną. I wentylator, jeśli nie żyjemy w latach 90.
Niedziela to nie jest dzień na hejt. To dzień na Paragraf 22. Dzień na przypomnienie sobie, że świat był zawsze trochę zwariowany, tylko teraz ma Wi-Fi i push notification.
A w poniedziałek? W poniedziałek znowu włączymy telewizor i dowiemy się, że jesteśmy zagrożeni, otoczeni, podzieleni i zagubieni. A politycy znów będą próbowali nas nastraszyć. Ale to już nie będzie nasza wina. Myśmy ich przecież sami wybrali.
Z powagą i wachlarzem,
Wasz cyniczny przyjaciel z Internetu

Dodaj komentarz