
Są takie momenty w historii, gdy człowiek patrzy na polityków i zaczyna podejrzewać, że przypadkiem trafił na plan nowej ekranizacji „Misia”. Tylko że tu nie ma Barei, nie ma wdzięku i nie ma ciepła — jest za to dramatyczna inscenizacja PiS-u, który z popiołów własnej nieudolności próbuje ulepić Feniksa. Niestety, wychodzi im co najwyżej przepalony gołąbek.
Ledwo Trump odpalił Iran jak grill na Memorial Day, ledwo świat zdążył spojrzeć na Bliski Wschód z mieszaniną strachu i politowania — a PiS już wbiega na scenę w stroju ratownika. Ratownika, który pływać nie potrafi i tonie nawet w kałuży.
Bo przecież trzeba atakować rząd, nawet jeśli nie ma się ku temu argumentów, przyzwoitości ani — co najgorsze — kontaktu z rzeczywistością.
ORLEN ŚPI! — KRZYKNĘLI CI, KTÓRZY PRZESPALI OSIEM LAT
Późne popołudnie. Na platformie X (czyli cyfrowym śmietniku znanym kiedyś jako Twitter) pojawia się dramatyczny komunikat PiS:
„Polacy ruszyli na stacje obawiając się rosnących cen paliw. A rząd? Śpi!”
Poziom absurdu tak wysoki, że nawet kabaret „Koń Polski” miałby skrupuły, by to odegrać.
Pod wpisem — zamiast tradycyjnej grupy klakierów — pojawia się fala komentarzy:
że są szkodnikami, że grają w orkiestrze Putina, że ich przekaz jest tak żałosny, iż nawet boty z Petersburga nie chcą go lajkować.
A wtedy Orlen wrzuca mema z Jasiem Fasolą i podpisem:
„Kiedy cały dzień szerzysz rosyjską propagandę, ale nikt w nią nie wierzy”.
I wiadomo już jedno:
jeśli Orlen robi z ciebie bekę, to naprawdę sięgnąłeś dna.
„RZĄD ŚPI, BO NIE WYSŁAŁ SAMOLOTÓW PO POLAKÓW!”
— CZYLI CO SIĘ DZIEJE, GDY KTOŚ NIE WIE, GDZIE LEŻY IRAN
14 tysięcy Polaków utknęło w Emiratach z powodu zamknięcia przestrzeni powietrznej po ataku na Iran.
PiS więc ogłasza:
„Wyślijmy rządowe samoloty w rejon, gdzie latają rakiety!”
Pomysł z kategorii „operacje specjalnej troski” — bo tylko ktoś o wyjątkowo mętnej moralności chciałby wysłać załogi LOT-u tam, gdzie niebo przypomina sylwestra organizowanego przez Hezbollah.
Tymczasem:
- Emiraty zapewniły Polakom noclegi i wyżywienie,
- lotniska wróciły do pracy,
- pierwsze samoloty już wylądowały w Polsce,
- nikt nie był w niebezpieczeństwie.
Czyli — krótko mówiąc — zero dramatu.
A to dla PiS-u tragedia, bo jak tu siać panikę, skoro ludzie zachowują trzeźwość umysłu?
DEFETYZM JAK ZA GIERKA, TYLKO GŁUPSZY
PiS chciał wywołać panikę paliwową.
Nie wyszło.
Chciał pokazać rząd jako nieudolny.
Nie wyszło.
Chciał rozhuśtać emocje i wzbudzić strach przed jutrem.
I znowu nie wyszło.
Bo Polacy pamiętają, że to za PiS-u brakowało paliwa, cukru, leków, logiki i pieniędzy. Lista długa, wciąż aktualna.
Rządowe analizy mówią wprost:
akcja PiS to jedna z ich największych wpadek w ostatnich latach.
WIZERUNEK W RUINIE — I WSZYSTKO ZROBILI SAMI
Rząd zachował spokój.
Polacy zachowali spokój.
Świat zachowuje spokój — na tyle, na ile pozwala Trump.
A PiS?
Zachowuje się jak dziecko, które zobaczyło burzę w telewizji i krzyczy, że trzeba wynieść meble do piwnicy.
I najlepsze:
sondaże nie drgnęły.
Wróżbici w PiS-ie mieli większe sukcesy, przepowiadając koniec świata z powodu Tuska.
PUENTA OSTRA JAK TRZASK CZEKOWEJ MASZYNY CENKIEWICZA
W tym wszystkim nie chodzi o paliwo.
Nie chodzi o Polaków w Emiratach.
Nie chodzi o Iran, ani nawet o Trumpa.
Chodzi o to, że PiS jest w tak dramatycznej sytuacji, że chwyta każdy strach, każdą plotkę, każdą bzdurę — byle tylko odzyskać choć pół punktu w sondażach.
A Polacy patrzą i mówią:
„Już nam się nie chce bać. Ani migrantów, ani Tuska, ani Niemców, ani LGBT, ani rowerów, ani Unii, ani pogody. A już na pewno nie Waszych paliwowych bajek.”
I to jest istota problemu.
Bo partia żyjąca ze strachu, w świecie, który przestał się bać — nie ma czym oddychać.
A groteska, jak wiemy, kończy się śmiechem.
I właśnie tym śmiechem ich żegnamy.

Dodaj komentarz