NUKLEARNE PARASOLE I MYŚLICIEL Z PAŁACU

Warszawa

Zdarzają mi się w życiu momenty, kiedy świat mówi do mnie spokojnym, liberalnym głosem rozsądku, a ja nawet próbuję tego słuchać. Ale potem wracam z lunchu, czytam wypowiedzi prezydenta Rzeczypospolitej i zalewa mnie kawa, woda, krew i wszystkie inne ciecze, które naturze przyszły do głowy. Człowiek ma 72 lata, reumatyzm w kolanie, pogodę jak w Reykjaviku, w domu małe dzieci, zonę Larysę rzadzicielkę, kota z psem,  a tu jeszcze rodzimy Trumpik zaczyna pouczać Europę o nuklearnych parasolach.

Gdyby to było śmieszne, śmialiby się Kanadyjczycy. Ale Kanadyjczycy nawet nie rozumieją, jak to możliwe, że naród z Fryderykiem Chopinem, Marią Skłodowską-Curie i Donaldem Tuskiem na czele, wyprodukował prezydenta z  IQ o ilorazie tostera.

TUSK ZBROI SIĘ Z PRZYJACIÓŁMI, A PREZYDENT Z NIEPRZYJACIÓŁMI

Donald Tusk elegancko, spokojnie, jak europejski lider z krwi i kości, mówi: „Zbroimy się z przyjaciółmi, żeby wrogowie nie mieli odwagi.” W tle Macron, jak przystało na prezydenta mocarstwa atomowego, stoi przed okrętem podwodnym silniejszym niż wszystkie bomby drugiej wojny razem wzięte.

French President Emmanuel Macron delivers a speech next to the submarine 'Le Temeraire’ (The Temerarious) at the nuclear submarines Navy base Ile Longue in Crozon, France, March 2, 2026. Yoan Valat /Pool via REUTERS (French President Emmanuel Macron

A tymczasem Karol Nawrocki – człowiek, który myli geopolitykę z internetowym memem – oznajmia narodowi, że Polska nie może być częścią francuskiej inicjatywy nuklearnej. Bo on żąda od rządu, bo on wie lepiej, bo on nie podpisze SAFE, bo on będzie pouczał, bo jemu Trump coś powiedział do ucha i że UE jest zła.

Nawrocki wygląda przy Macronie jak gość, który wszedł na konferencję dla dorosłych w kapciach i z egzemplarzem „Gazety Polskiej” pod pachą.

SABOTAŻYSTA Z ŁASKI PREZESA

Ta cała jego rebelia przeciwko ustawie SAFE to już nie komedia, to opera buffo. Ostatni klown ery Kaczyńskiego próbuje zatrzymać Europę w pół kroku, jakby był strażnikiem nuklearnego progu. Sabotuje program nuklearny, bojąc się – jak to PiS-owski aparatczyk – że Europa przyspieszy, a on zostanie na peronie z kiełbasą i transparentem „Trump! Save me!”.

Wyobrażam go sobie na tym peronie: macha rękami, krzyczy, że nie wolno, że on żąda, a pociąg Francja–Niemcy–Polska pędzi jak TGV. Dla takich ludzi historia nie ma litości.

GWIAZDA MIKOŁAJEK

Nawrocki w Mikołajkach opowiada, że USA są naszym najważniejszym sojusznikiem, że jest gotów wspierać Trumpa do końca świata i jeden dzień dłużej. Mówi to w roku, w którym Trump wywołuje wojnę z Iranem jak dziecko odpalające petardy w sylwestra. I jak zawsze, kiedy Trump kichnie, Nawrocki dostaje gorączki.

A potem zaczyna udzielać rządowi rad jak ekspert od wszystkiego i niczego. Krytykuje, że rząd jest zbyt powolny, że nie ratuje Polaków z Bliskiego Wschodu tak sprawnie, jak on sobie to wyobraża. Najchętniej wysłałby polskie samoloty prosto w środek powietrznego kotła, gdzie latają rakiety, drony i amerykańskie myśliwce. Byle zrobić zdjęcie, byle stanąć przed kamerą, byle udowodnić, że „prezydent działa”.

To błazenada w stanie czystym. Gdy fachowcy mówią: „Chwila, sytuacja jest dynamiczna, czekamy na bezpieczne okno”, Nawrocki reaguje z oburzeniem, jakby ktoś ukradł mu pilota do telewizora. On chce natychmiast. On żąda. On rozkazuje. Bo im większy chaos, tym większa szansa, że ktoś uwierzy, iż on panuje nad sytuacją.

A najśmieszniejsze? Ten sam prezydent, który wetuje wszystko, co rząd próbuje zrobić, skarży się potem, że rząd „pracuje za wolno”. To jak złodziej roweru, który krzyczy na policję, że chodzą pieszo.

Do tego dochodzi jego nowa namiętność: wybieranie następcy Tuska. Mówi publicznie, że kandydat PiS „z całą pewnością będzie lepszym premierem niż Tusk”. Mówi to człowiek, który nie potrafi nawet podpisać ustawy SAFE bez konsultacji z Kaczyńskim i Trumpem. Człowiek, który sabotuje współpracę z Francją, a jednocześnie marzy o rządzie, który będzie mu bardziej posłuszny.

A Nawrocki? On żąda. Bo jego ego jest większe niż jego dorobek.

PREZYDENT OD SABOTAŻU

To, że on sabotuje ustawę SAFE, jest logiczne. SAFE jest dla Polski, a Nawrocki – z definicji – jest przeciw Polsce. On żyje w symbiozie z Kaczyńskim i Cenckiewiczem, jak pasożyt na pasożycie. Ten trójkąt Bermudzki myśli, że zatrzyma integrację europejską siłą woli i trzepotem powiek.

A przecież Macron, Tusk, Merz, Belgowie, Holendrzy, Grecy, Szwedzi – cała Europa – mówi jednym głosem: budujemy własny parasol nuklearny, bo świat się pali, a Putin szaleje.

To moment, w którym Polska wreszcie siada przy stole dorosłych.

Chyba że Nawrocki stół wyrzuci przez okno. (Okrągły Stół już wyrzucił, bo potrzebował miejsca na salę balową)

STAROŚĆ, ŚNIEG I IDIOCENIA

Może to wina zimy. Śnieg nie pada jak w marcu ’78, kości bolą, a człowiek staje się bardziej drażliwy. Ale nawet reumatyzm ma swoje granice. Jest coś takiego jak odporność polityczna, którą naród nabywa po latach kontaktu z Kaczyńskim. Ale kontakt z Nawrockim? To jak wdychanie toksyn.

Polityczna choroba popromienna.

A przecież życie jest krótkie. Człowiek chciałby napić się kawy bez dramatów nuklearnych. Chciałby wiedzieć, że nie musi wstydzić się za prezydenta za granicą. Chciałby oglądać wiadomości bez ryzyka zawału.

Ale nie, mamy prezydenta, który klęka przed Trumpem, kłania się Kaczyńskiemu i kąsa rząd jak kundelek sąsiada, który szczeka, bo płot, choć niski, dla niego nie do przeskoczenia.

PODSUMOWANIE JAK U LEKARZA

Świat się zmienia. Macron zmienia doktrynę. Europa dojrzewa. Ameryka gra w swoje wojenki z Iranem. Putin jak zawsze planuje kolejne zbrodnie. Trump bawi się geopolityką jak zabawką z Walmartu.

A Polska? Polska ma Tuska, który myśli; Sikorskiego, który analizuje; rząd, który działa; parlament, który pracuje.

I prezydenta, który przeszkadza.

Jak reumatyzm.

Uciążliwy, bolesny, ale kiedyś w końcu mija.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights