NIEMIECKIE DOKUMENTY, POLSKIE DZIURY I AMERYKAŃSKI GOLF – PONIEDZIAŁEK JAK MALOWANY

Warszawa

NIEMIECKIE DOKUMENTY, POLSKIE DZIURY I AMERYKAŃSKI GOLF – PONIEDZIAŁEK JAK MALOWANY

Poniedziałki bywają trudne, ale ten poniedziałek miał w sobie wszystko: zabytki, drony, prorosyjskich youtuberów, ekscesy Mariana Banasia, kredyty hipoteczne, cukrowy odwyk i jedną dramatyczną próbę PR-owego samospalenia w wykonaniu Netanjahu. Wszystko to złożyło się na dzień, który bardziej przypominał trailer do tragikomedii polityczno-historycznej niż normalne funkcjonowanie państw cywilizowanych.

MERZ ODDAJE ZABYTKI, TUSK ODDAJE CIERPLIWOŚĆ

Najpierw dobre wieści: Niemcy – po stu latach negocjacji i ośmiu latach z PiS-em – wreszcie zdecydowały się oddać część zrabowanych w czasie II wojny światowej polskich dóbr kultury. Wśród nich perełka: kolekcja dokumentów polsko-krzyżackich, czyli archiwalna pornografia dla historyków i skarb dla każdego, kto lubi papiery stare jak dziadek Kurskiego.

Merz ogłosił ten gest z powagą, jakby sam osobiście wynosił te dokumenty z Malborka w 1945. Tusk – jak na zrównoważonego lidera przystało – nazwał to kopernikańskim przełomem. I rzeczywiście, coś się ruszyło. Na razie bardziej symbolicznie niż logistycznie, ale bądźmy poważni – to i tak więcej niż zrobili kiedykolwiek Ziobro czy Gliński, którzy o restytucji zabytków słyszeli tyle, co o limitach przyzwoitości.

BEZPIECZEŃSTWO W AGENDZIE, A W LITWIE BRYGADA

Konsultacje międzyrządowe w Berlinie? Uśmiechy, deklaracje, patriotyczna mgiełka i zero konkretów, które podniosłyby ciśnienie. Niemcy podkreślają, że „potrzebują silnej Polski”. Słowa jak balsam – gdyby tylko nie brzmiały jak „potrzebujemy was, byście byli silni… gdzieś indziej”.

Wspólna agenda współpracy to bezpieczeństwo, infrastruktura i upamiętnienie. Tyle że brygada Bundeswehry nadal stacjonuje na Litwie, a nie w Polsce, a największym militarnym wsparciem RFN dla naszego kraju pozostaje ochrona lotniska w Jasionce i zdjęcie z Eurofighterem w tle.

Tak, NATO to koalicja, ale coraz bardziej przypomina firmę, w której Niemcy są HR-em, Polska ochroną, a Francja – działem PR.

ZBIGNIEW ZAMKNIĘTY, ŻUREK W FORMIE

Na krajowym podwórku pojawił się wątek godny osobnej opery mydlanej. Waldemar Żurek, ikoniczny sędzia z kręgosłupem twardszym niż ego Ziobry, wypowiedział się o swoim dawnym prześladowcy. „Ziobro jest w pułapce i robi dobrą minę do złej gry” – powiedział Żurek, udając że nie sprawia mu to przyjemności. Sprawia.

Były minister sprawiedliwości, z którego już nikt nie chce robić memów, bo jego historia jest zbyt ponura nawet jak na polski internet, siedzi u Orbána w salonie, pisze rozdział książki pt. „Jak przegrać wszystko i nie zrozumieć, czemu”.

BANASIOWA OPERA MYDLANA NAD GŁĘBOKIM KANAŁEM YOUTUBE

A teraz dramat w trzech aktach z duszą rosyjskiego szpiegostwa i dusznym zapachem przeterminowanej polityki: Marian Banaś, niegdyś strażnik budżetowej uczciwości, dziś desperat z mikrofonem, wystąpił w prorosyjskim kanale prowadzonym przez Mateusza Piskorskiego – byłego rzecznika Samoobrony, niedoszłego Lenina z ulicy Wiejskiej i byłego zatrzymanego za szpiegostwo na rzecz Moskwy.

Banaś promuje tam stowarzyszenie, które wygląda jak platforma startowa dla przyszłej frakcji „Polska Znudzona i Zdezorientowana”. Tropów prowadzących do Moskwy wokół Banasia jest więcej niż dowodów przeciwko Romanowskiemu – a to już naprawdę dużo. Gdyby ktoś w NIK-u jeszcze miał włączony alarm przeciw kompromitacji, to właśnie zadzwoniłby trzy razy.

GOSPODARKA TAŃCZY, MIESZKANIA SCHODZĄ, CARREFOUR WRACA DO PRL-U

PKB wzrósł o 3,8%. Deweloperzy mieli świetny listopad, Black Friday pomógł sprzedać trochę mieszkań – być może dlatego, że teraz kupuje się je tak, jak kiedyś telewizory – „na promocji, zanim zabiorą”. Ale to, co naprawdę zaintrygowało rynek, to pomysł, żeby państwo przejęło Carrefoura.

Pomysł genialny w swojej siermiężnej głupocie. Jak to ujął jeden z komentatorów: „świetny pomysł, jeśli ktoś tęskni za kartkami, kolejkami i margaryną w metalowej misce”. Czyli target: wyborcy Konfederacji z nostalgią po czymś, czego nie przeżyli.

NETANJAHU: UŁASKAWIENIE PROSZĘ, BO MI SIĘ NIE CHCE ZEZNawaĆ

Na Bliskim Wschodzie premier Netanjahu nie wytrzymał tempa. Zamiast odpowiadać na pytania prokuratorów, woli odpocząć od sądów i prosić o ułaskawienie. W międzyczasie Trump wystosował do prezydenta Izraela pełne współczucia pismo w stylu: „Znam ten ból, bracie. Też chciałem się ułaskawić.”

Netanjahu przypomina coraz bardziej dziadka, który podczas rodzinnej kolacji prosi o odpuszczenie mycia naczyń, bo kiedyś był ministrem i mu się należy. Izrael – pogrążony w kryzysie – dostał właśnie dodatkowy odcinek własnego politycznego serialu, tym razem w konwencji sądowego reality show.

TRUMP, GOLF I POKÓJ NA MAPIE GOOGLE

Trump negocjuje pokój w klubie golfowym. Cud, że nie zaproponował, aby linia frontu przebiegała wzdłuż toru wodnego. Spotkania przypominają zjazd zarządu korporacji farmaceutycznej, gdzie wszyscy są zmęczeni, ale muszą udawać, że im zależy.

Zełenski spotkał się z Macronem w Paryżu, bo Trump nie miał czasu – był zajęty zamykaniem przestrzeni powietrznej nad Wenezuelą. Tak, naprawdę. Cytując prezydenta USA: „Nie doszukujcie się w tym drugiego dna.” Jasne, panie prezydencie. Tylko jednego dna już nikt nie widzi, bo wszyscy się w nim topią.

NA DOBRANOC: CUKRU MNIEJ, GŁUPOTY WIĘCEJ

Polacy jedzą mniej cukru. Wspaniale. Może dzięki temu będzie więcej miejsca w diecie na trudne do przełknięcia decyzje polityczne. Ale do tego jeszcze daleko. Zwłaszcza, że część klasy politycznej żywi się wyłącznie populizmem, a reszta – własnym ego.

Dobranoc, demokracjo. Śpij czujnie, bo rano znowu będą gadać Banaś i Przydacz. A to gorsze niż poranne dzwonienie kuriera z paczką, której nie zamawiałeś.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights