NIEDZIELSKI, NAWROCKI I KACZYŃSKI – FABRYKA JADU, INC.

Warszawa

Były minister zdrowia Adam Niedzielski został pobity. To smutna wiadomość – człowieka nie powinno się kopać, nawet jeśli wcześniej przez trzy lata kopał obywateli ustawami, rozporządzeniami i konferencjami prasowymi, które brzmiały jak instrukcje do obsługi miksera. Ale cóż – Niedzielski był ministrem zdrowia w rządzie PiS, więc jego nazwisko do końca życia będzie ciągnęło za sobą woń tej samej fabryki, która produkowała maseczki, respiratory widmo i decyzje podejmowane na chybił trafił.

PiS – ta szczujnia narodowa, zakład produkcji nienawiści i zakład pogrzebowy demokracji w jednym – od lat uczyła obywateli, że wrogów trzeba szczuć, pluć, opluwać i najlepiej wrzucić do jednego worka z „ukrytą opcją niemiecką”. Język, którym karmiono społeczeństwo, przypominał dietę kibola: tania kiełbasa, tanie piwo i dużo bluzgów. Efekt? Obywatele zaczęli rozumieć słowa dosłownie. „Śmierć wrogom ojczyzny” nie brzmiało już jak historyczny cytat z Armii Krajowej, tylko jak zamówienie z Uber Eats.

A Karol Nawrocki? Ten świeżo upieczony prezydent, który zamiast być strażnikiem Konstytucji, woli robić za patrona stadionowej ławki rezerwowych. Zamiast stanąć w obronie ofiary nienawiści, Nawrocki przytula się politycznie do kiboli i księży, którzy z równą czułością błogosławią race, co wzywają do patriotycznego linczu. Prezydent kibic – oto groteskowa polska wersja głowy państwa. Głowy, dodajmy, w której echo niesie się głośniej niż jakakolwiek myśl.

Jarosław Kaczyński – demiurg tej orkiestry nienawiści – też powinien stanąć w pierwszym szeregu odpowiedzialnych. To on nauczył Polaków, że polityka to wojna, że kompromis to zdrada, a przeciwnik to wróg. Jego projekt: Polska jako permanentny Marsz Niepodległości – z pochodniami, hasłami i krzyżami celtyckimi w gratisie.

Czy Niedzielski zasługiwał na ochronę? Tak. Ale jeszcze bardziej Polska zasługiwała na ochronę przed Niedzielskim i jego partyjnymi kolegami, którzy w czasach pandemii traktowali obywateli jak pionki w grze planszowej „Zgadnij, co dziś wolno”. I oto ironia: człowiek, który był twarzą systemu pogardy, sam stał się ofiarą pogardy. Zły teatr? Raczej gorzka farsa.

Problem jednak w tym, że ten teatr ma jeszcze wielu reżyserów – od Braunów krzyczących w Sejmie „Będziesz pan wisiał”, po Foglów i innych partyjnych suflerów, którzy uważają, że „śmierć wrogom ojczyzny” to slogan godny kampanii wyborczej. Gdy władza przez lata dolewała benzyny do ognia, nie dziwmy się, że dziś płoną nam twarze.

Niedzielskiego można nie lubić, Nawrockiego można się bać, a Kaczyńskiego – mieć serdecznie dość. Ale faktem jest, że wszyscy oni uprawiali politykę, która w końcu zaczęła żyć własnym życiem. Hodowali potwora nienawiści. A potwory, jak wiadomo, mają to do siebie, że czasem odgryzają rękę własnemu treserowi.

Więc może czas najwyższy, by ktoś – zamiast wygłaszać kolejne tyrady o obronie ojczyzny – zapytał: przed kim właściwie musimy się bronić? Bo jeśli odpowiedź brzmi: przed Polakami karmionymi przez lata językiem PiS-u, to znaczy, że Polska stała się krajem, w którym fabryka jadu działa 24/7, a my wszyscy jesteśmy na jej liście płac.

I to jest dopiero skandal.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights