
Jeśli ktoś jeszcze wierzył, że świat stoi twardo na nogach, to publikacja 28‑punktowego „planu pokojowego” Donalda Trumpa powinna go skutecznie uleczyć. Owszem, Trump coś tam napisał — ale na pewno nie „plan”. To raczej poranny strumień świadomości człowieka, który jednocześnie ogląda „Kevina samego w domu”, wertuje mapę Europy z 1968 roku i próbuje zamówić BigMaca przez telefon, bo uważa, że tak działa Internet.
To nie jest propozycja zakończenia wojny. To notatka z narady Putina z Dziadkiem Mrozem, która przypadkiem trafiła do Białego Domu, gdzie ktoś dopisał: „ZROBIĆ. PILNE.”
PUTIN MÓGŁBY TYM TAPETOWAĆ DACZĘ
W kilku słowach: Ukraina ma się rozbroić, wycofać, wyrzec, oddać, podpisać i jeszcze podziękować, że wolno jej oddychać w miarę równym rytmie. W zamian: USA obiecują, że może jej nie porzucą. Rosja ma uprzejmie rozważyć niedokonanie kolejnej inwazji. A Trump otwarcie dopisuje, że USA dostaną za to pieniądze.
To nie traktat.
To umowa pożyczkowa między lombardem a desperatem.
Punkt 21 — uznanie Krymu, Donbasu i Ługańska za rosyjskie — to już nawet nie jest ustępstwo. To kapitulacja z pokazem fajerwerków. Gdyby Chamberlain żył, napisałby w dzienniku: „No bez jaj.”
Zaś w punkcie 26 Ukrainę zmusza się do amnestii dla wszystkich sprawców zbrodni wojennych. „Wszyscy na wszystkich”. Zbrodniarzom tylko brakuje wniosku o kartę stałego pobytu w Miami.
POLSKA W ROLI HANGARU
Według Trumpa europejskie myśliwce mają stacjonować w Polsce. Po co? Abyśmy stali się eleganckim celem numer jeden w razie czego. Oczywiście nie zapytał Warszawy o zdanie — bo po co pytać kraj, który ma tylko 38 milionów obywateli, jedno morze i drugie tyle powodów, by nie być czyjąś lotniskową wycieraczką.
Ambasador USA Rose — ten sam, który ledwie opuścił lotnisko, a już zaczął nam tłumaczyć, jak działa świat — pewnie przeczytał ten punkt z miną człowieka, który zapomniał zapłacić rachunek za prąd. Ale Trump wie lepiej. On zawsze wie lepiej. Nawet gdy nie wie nic.
PUTIN KLASZCZE USZAMI
To jedyny plan pokojowy w historii, po którego publikacji agresor… dostaje wszystko. Sankcje zniesione. G8 czeka otworem. Rosja wraca na imprezę, jak pijany wujek na wesele. I jeszcze otrzymuje amerykańsko‑rosyjski fundusz inwestycyjny.
To tak, jakby po napadzie na bank policja zaproponowała bandycie:
„Zatrzymaj kasę, ale pomóż nam ją korzystnie ulokować.”
A TERAZ PYTANIE: GDZIE W TYM WSZYSTKIM EUROPA?
Europa — ta prawdziwa, nie wyobrażona przez polskich konserwatywnych proroków od gresu i patriotycznej paprotki — próbuje zorganizować 140 miliardów euro dla Ukrainy. Ale Belgia, w roli skarbnika, trzyma klucze jak portier, który za nic nie otworzy drzwi po 22:00. Ursula von der Leyen musi jechać osobiście tłumaczyć premierowi De Weverowi, że Putin nie zaskarży tego w sądzie rodzinnym.
W tym czasie Airbus wprost mówi: Europa potrzebuje taktycznej broni nuklearnej, bo Rosja rozstawia swoje jak bombki na świątecznym drzewku. Ministrowie państw bałtyckich alarmują, że jesteśmy o krok od „wielkich ofiar”. Rosja zrzuca drony, balony, sabotażystów i „zgubione” okręty podwodne.
A polska prawica?
Zajęta bohaterską walką z Brukselą. Berlinem. I tęczową skarpetką.
Atak na ambasadora w Petersburgu?
Sabotaż na torach?
Rosyjscy szpiedzy z kartą uchodźcy?
„Nieważne” — mówią prorosyjskie kręgi w Polsce. „Najgroźniejszy jest Donald Tusk i Niemcy. Reszta to przypadek.”
I JESZCZE TEN SAUDYJSKI TŁUSTY ŻARCIEK
Gdy Europa liczy głosy, Trump sprzedaje F‑35 Arabii Saudyjskiej. W końcu czemu by nie dozbroić kraju, którego władcy zlecają zabójstwa z większą finezją niż rosyjskie GRU?
Netanjahu podobno aż się zakrztusił przy kolacji, ale Trump już widzi oczami wyobraźni, jak MBS dzwoni do niego w nocy: „Donnie, bracie, dzięki, jesteś najlepszy”. A on odpowiada: „Wiem. Zawsze wiedziałem.”
ZAKOŃCZENIE, CZYLI QUIZ NA POBUDZENIE KRĄŻENIA
Co jest groźniejsze dla polskiego bezpieczeństwa:
- Rosyjska wojna hybrydowa,
- Ataki na dyplomatów,
- Sabotaż infrastruktury,
- Plan pokojowy, który robi z Ukrainy państwo wasalne,
- Czy to, że Grzegorz Braun znowu coś podpalił?
Jeśli zapytasz polską skrajną prawicę — odpowiedź brzmi: „Bruksela”.
Jeśli zapytasz świat normalny — odpowiedź brzmi: „punkt 1–4, plus to, że świat pozwala Trumpowi negocjować cokolwiek poza ceną kurczaka w KFC”.
Jeśli zapytasz Putina — odpowiedź brzmi:
„Zostawcie wszystko tak, jak w tym planie. Jest idealnie.”
Na koniec, drogi Czytelniku, uspokój nerwy, zmierz ciśnienie i pamiętaj:
Historia lubi się powtarzać — najpierw jako tragedia, potem jako farsa, a w przypadku Trumpa jako reality‑show z elementami instrukcji obsługi od suszarki do włosów.

Dodaj komentarz